Złodziej ma wiele imion

Kochani ja to jednak dziwna dziewuszka jestem. Serio.

Prowadzę bloga, a co za tym idzie w jakiś tam określony sposób jestem na widoku i każdy spokojnie może do mnie trafić i ukraść zdjęcia. Przywłaszczyć je sobie i wykorzystać. Ktoś mógłby też zabrać w porywie entuzjazmu mój tekst i na fali euforii podpisać jako swój ale… Nikt tego chyba do tej pory nie zrobił.

Czy mnie to obchodzi?

Poniekąd tak, bo to tak jakbyś przyszedł do mnie na obiad, przyniósł wino, zjadł deser wypił rozchodniaczka i zabrał mi sztućce. Tak wiesz, na pamiątkę i dlatego że się podobało, bo rozmowa była przyjemna i jakoś tak sama się niosła, a jednocześnie miałam w domu czysto, a na koniec zaproponowałam nocleg, bo ktoś miał trochę daleko do domu.

Czad!

Niestety moje fundusze nie są nieograniczone i nie posiadam fabryki sztućców, BA! Nie mam nawet nikogo w znajomych, kto by takie sztućce sprzedawał by dawać mi super, mega wielkie rabaty.

No cóż.

Możesz do mnie przyjść i zabrać wycieraczkę, która nie jest moja i kto wie, może właściciel mieszkania zabierze mi za nią kaucję albo jej część. Nikt tego nie wie, podobnie jak nie wiem czy ktoś zabrał mój tekst i podpisał jako swój.

Na tym świecie jest tak wiele niewiadomych, że aż ciężko je wszystkie zliczyć czy choćby zanotować na jednej kartce papieru.

Jestem blogerką ale jakoś nie mam czasu by czytać inne blogi, więc nie wiem co się u kogo dzieje. Skupiłam się na własnej firmie i zwyczajnie mam tak pięknie i ambitnie zaplanowane dni, że nie brakuje mi czasu na szukanie wiatru w polu i tego czy ktoś, coś gdzieś napisał.

Chcesz o mnie pogadać, to chociaż zaproś mnie do rozmowy, żebym mogła posłuchać, odnieść się do treści i ewentualnie jeśli znajdę na to czas czy fundusze, bo kto wie? Może coś zmienię w swoim życiu?

Sama sobie zapłacę za tę kawę czy drinka. Spoko!

Chociaż w sumie, to mi ma być dobrze w moim życiu, a nie komuś kto obrabia mi dupsko za moimi plecami. I co jakiś czas staje przede mną ze sztucznym, stworzonym przez dentystę uśmiechu i pyta „Co tam? Jak tam?”. W dodatku wie, że ja wiem, a i tak stwarza wokół siebie otoczkę niewinności jak powiesz takiemu kogoś „Dlaczego rozsiewasz plotki?” albo „ Dlaczego kradniesz moje rzeczy?” zapewne odpowie „Ja? Skąd!”.

Jeśli przyjdzie Ci kiedykolwiek do głowy, żeby cokolwiek komuś ukraść lub obrabiać dupsko, to zastanów się nad tą myślą i naucz się odruchowo wyrzucać coś takiego z głowy. Po co? Właściwie to mam wrażenie, że nie powinnam tego w ogóle tłumaczyć ale coraz częściej mam wrażenie, że jest to jedna z tych rzeczy, która dla mnie jest oczywista.

Uczę się pilnie i szybko, a co za tym idzie już od jakiegoś czasu doskonale wiem, że nie wszystko co jest dla mnie oczywiste faktycznie takie jest… dla innych.

Zastanów się czy Ty byś się dobrze poczuł czy poczuła, gdybyś się dowiedział, że ktoś robi dokładnie to samo Tobie. Czy byłbyś w stanie zamiast rozpisywać te wszystkie swoje hejty w internecie stanąć z kimś twarzą w twarz i zaczął opowiadać, recytować i dukać te wszystkie farmazony pisane na szybko na klawiaturze swojego komputera. Oczywiście w zaciszu domowym, gdzie przecież masz czas na napisanie poprawnych obelg, ale pod presją chwili i pośpiechem Twoje „dzieło” nie tworzy w czytającym nadziei. Nie tworzy w nim ani potrzeby posiadania. Nie wzrusza ani nie buduje wizji zbliżającej się podróży i dreptania z nogi na nogę z niecierpliwości.

Podoba mi się i to bardzo wyciąganie „brudów” w jaki się angażują niektórzy dość sławni i poczytni ludzie. Podoba mi się to że wywołuje się ludzi z tłumu po imieniu i z nazwiska. Wskazuje się na nich paluchem i mówi co zrobili. Oni zwykle wtedy czują swoją winę, żal i chcą się ukorzyć. Przeprosić.

Czy to nie jest w życiu tak żeby żyć zgodnie ze sobą i postępować tak by człowiek nie miał czego żałować? W końcu daje przykład.

Do dawania przykładu nie trzeba mieć gromadki dzieci i kredytu na koncie. Przykład możesz dawać najbliższym, znajomym, przyjaciołom, rodzicom, itd. Widzisz pole do manewru jest ogromne.

Co jeszcze? Na koniec chciałabym dodać taką małą, wręcz drobną prośbę i apel o to by każdy unikał osób, które wysysają energię. Ja ostatnio postanowiłam się odciąć od jednej z takich osób i poczułam ogromną ulgę. Tobie też coś takiego polecam. Serio.

I na finał…

Dobry człowiek nie potrzebuje poklasku.

Wystarczy że wie czego chce, a od razu wiadomo że jeśli to osiągnie to nie tylko on zobaczy tęczę i poczuje radość której nie będzie w stanie okiełznać.

Dodaj komentarz