Zapytaj mnie znowu… Jak masz na imię?

Mam na imię Angelika i zastanawiam się skąd u ludzi taki problem z imionami?

Tak dokładnie Angelika przez „G”.

Nie żadna Andżelika, Andżelina, Andrzelina (o zgrozo), Andrzelika (nadal), Anczelika (jakim cudem?), itd. Bo im bardziej skupiam się nad przypominaniem jak ludzie do mnie mówią i piszą, to coraz niżej opadają mi ręce, a jak już opadną całkiem, to niestety nie będę w stanie dokończyć tego tekstu. Byłoby szkoda (przynajmniej mi).

Moja babcia wybrała dla mnie imię.

Mi się podoba, ponieważ uważam że jest niesamowite i zjawiskowe. Ma ciekawe znaczenie i generalnie jest cud – miód. Kilka osób podziela moje zdanie, aczkolwiek nie ma to dla mnie znaczenia. Najważniejsze że mi się podoba, dobrze leży i do mnie pasuje.

Sama mam ogromny problem z zapamiętywaniem imion. Kiedy poznaję człowieka mam problem z dopasowaniem imienia, a powinnam przecież wiedzieć, ponieważ znam te wszystkie sposoby na zapamiętywanie – skojarzenia.

Można wierszem jak np.:
Adam nie pogadam.
Mateusz wajchę przełóż.
Łukasz życia nie oszukasz.
Anna można z przodu, można z tyłu – palindron.

Można przymiotnikiem:
Mądry Jan.
Stanowcza Jagoda.
Nieustraszona Maria.
Smutny Sebastian.
Ciekawa Janina.

Można? Można!

Tylko szkoda, że jak się przedstawia pod rząd grono ludzi, to nie każdy mówi „Cześć, miło mi Cię poznać, jestem Łukasz, bo życia nie oszukasz”. Szkoda. Zaiste. I tak człowiek poluje na to imię później w tłumie, tylko po to by później mógł powiedzieć „Janusz podaj mi proszę tę sałatkę”.

Jakby każdy był Grażyną i Januszem byłoby strasznie nudno.

Poznając człowieka zwłaszcza jeśli jest nijaki, to nawet gdy przedstawi się milion razy, to i tak nie zapamiętasz. No nie ma opcji. Znam kilka takich osób, tzn. nie pamiętam jak mają na imię ale kiedy je widzę, to mam wrażenie że znam twarz ale nie jestem pewna czy stała ze mną w kolejce po kawę czy może wpadłam na nią przypadkiem na ulicy.

Nigdy nie wiesz, co Cię czeka.

No ja nie wiem. Nigdy nie wiem.

No nic.

Wolę jak ktoś mnie zapyta „Jak masz na imię?” żeby zarejestrować, że to ja jestem tą z odrostem i to ja ściągam okulary jak na kogoś patrzę (piękne lecz tylko do czytania i zwyczajnie nieciekawie w nich widzę na odległość) niż jakby cudował i owijał w bawełnę, bo ta bawełna nie na każdą okazję jest odpowiednia. Rozumiem problem z zapamiętaniem. Nie mam z tym problemu, poza tym wolę zachowania konkretne i bezpośrednie zamiast takie tandetne podchody i niecodzienne zachowania, bo to wyprowadza w pole. Nie ma sensu grać i kombinować, bo człowiek i tak w końcu pokaże jaki jest, więc nie ma sensu tworzyć sztucznego teatrzyku z wymyślonymi na prędko rolami.

Po raz kolejny powtórzę „Jestem w stanie zrozumieć problem z zapamiętywaniem imion” ale nie jestem w stanie zrozumieć dlaczego jeśli z kimś rozmawiam, np. mailowo, gdzie zawsze się podpisuję imieniem i nazwiskiem, to przytrafiły mi się sytuacje, że ludzie do mnie pisali per Agnieszko lub zmieniając moje imię na Andżeliki i inne. Ja takie kwiatki rozumiem jako brak szacunku.

Wolę jak ktoś do mnie powie na „Ej ty” niż choćby Ola. Mam swoje imię i chyba każdy podzieli moje zdanie, że to jednak niezbyt miłe kiedy ktoś mówi jakkolwiek, bo wszystko co jest na odwal się jest słabe, nijakie, mdłe, błahe, odczepne, wystarczy już, bo ja tak mogę jeszcze długo. Kiedy omawiam warunki współpracy i pod każdym mailem podpisuję się jako Angelika, to niestety nie rozumiem dlaczego i jakim cudem czy prawem taki Janusz czy Grażyna mówi do mnie Kasia. Oznacza to że nie bierze mnie na poważnie i to jest dla mnie od razu sygnał, że nie ma sensu współpracować z kimś takim.

Z tymi mailami, to jeszcze pryszcz.

Dziś rozmawiałam na Facebooku z jakąś dziewczyną też blogerką, a że tam jestem Angeliką Buczek i w każdej chwili widać z kim się rozmawia, to zupełnie nie rozumiem dlaczego napisała do mnie Andżelika. Wiesz w jaki sposób ludzie się tłumaczą w takich sytuacjach? „Spieszy mi się”. Ach! Jeśli brak czasu jest jednoznaczny z robieniem takich gaf, błędów, oczywistych i jasnych, to ja powinnam mówić do każdego: Adamie lub Ewo albo Grażyno lub Januszu. I całe moje życie powinno być jednym wielkim błędem, bo z braku czasu często robię po kilka rzeczy jednocześnie. Moja doba ma często za mało minut i zawsze piję zimną kawę.

Zwłaszcza w czasach kiedy każdy ciśnie żeby wszystko było takie spersonalizowane i oczywiste. Jak pani z banku ma dla mnie stworzyć spersonalizowaną ofertę jeśli podchodzi do mnie i mówi „Pani Stanisławo” hmmm… No nie stworzyła jej dla mnie, klepie i kopiuje, zmienia tylko daty i zostawia miejsce na podpis, mój adres zameldowania i maila. Od razu wiem, że nie jestem traktowana indywidualnie, a pospiesznie i byleby było.

Adres mailowy jest bardzo ważny.

Dziś po 2 miesiącach okazało się, że mam literówkę w adresie mailowym podanym w sklepie. Na szczęście mam formularz kontaktowy i nikt się nie zorientował, że coś nie gra.

Jakie wnioski powinieneś wyciągnąć z tego tekstu?

Nie popełniaj tak prostych i jednocześnie ogromnych błędów, bo wiele ciekawych współprac i znajomości przejdzie Ci koło nosa.

Od dziś będę się podpisywała -> Angelika przez G

A Ty? Podzielasz moje zdanie?