Co za dużo to nerwowo

Nerwy, czyli coś czego obecnie mam najwięcej. Jak to zwykle bywa związane z pracą. Praca zdalna, mimo że ma wiele plusów, można nawet powiedzieć, że ocieka pozytywem. Ma też kilka małych minusów, które tylko czasem człowiek zauważa.

Podobno każdy, kto przyjmuje zlecenia trafi w końcu na osoby niezdecydowane, które nie wiedzą, czego chcą i między innymi nie chcą płacić twierdząc, że to jest w porządku, kombinują, wymyślają, itd. Ja miałam to szczęście w nieszczęściu, że takiego klienta czy raczej klientkę mam już za sobą.

Dokładniej w trakcie „przerabiania”. Użeram się z tą kobietą w średnim wieku już ponad miesiąc i krew mnie zalewa. Jak to możliwe, że osoba prowadząca coś na większą skalę niż podwórkowa i chwaląca się papierkiem rzetelnej firmy może zachowywać się jak dziecko, które nie dostało balonika.

Klientów jak na lekarstwo, gdy się już jakiś nieświadomy pojawia to zostaje zbesztany zaraz po „dzień dobry”, bo takie są reguły tej firmy. Ich motto to  „jawnie i prosto z mostu”.

Poważnie tak ciężko zapłacić za terminowe zrealizowanie zlecenia z którego klient jest zadowolony?

Wyrzuciłam to z siebie.

Nie! Nie pomogło.

 

 

oryginalne zdjęcie – http://www.flickr.com/photos/osucommons/6468817969/

Dodaj komentarz