W Polskę jedziemy

Zdecydowałam się napisać ten artykuł z kilku mniej lub bardziej przykrych powodów.  Jak już wspomniałam (pewnie nie raz) w moich wcześniejszych postach, byłam przez dłuższy czas na etapie poszukiwania pracy, może nie tyle idealnej, co pozwalającej na rozwój mojej skromnej osobie. Trafiłam na ogłoszenie, pana Łaskawcy, który odezwał się do mnie, po jakimś bliżej nieokreślonym czasie i umówił się ze mną na spotkanie.

Udałam się na miejsce z miłą chęcią – nie ma, co ukrywać. Zapoznałam się z ofertą nowo otwieranego portalu idealnego dla turysty. Generalnie pomysł, próba wykonania i chęci owego pana były ogromne. Przedstawił wszystko w dość przyzwoity sposób i możliwy do zrealizowania.

Wizję miał, lecz chyba na niej się skończyło. Otrzymałam od razu kilka zleceń na teksty, które były dość proste i ciekawe, kolejne miały być przedstawione dnia następnego. Teksty poszły, zaakceptowane i bez poprawek. Podpowiedziałam, również błędy, które znalazłam w innym miejscu na stronie. Artykuły pojawiły się na stronie i od tamtej pory cisza. Pan już nie Łaskawca, wypiął się mając w nosie moją pracę. Wtedy pomyślałam sobie, że może nie ma teraz czasu i spokojnie poczekam. W końcu tak bywa. Czekałam 3 tygodnie- nadal cisza. Postanowiłam napisać wiadomość, proszącą o kontakt, itd. Generalnie, miło i łagodnie. Cisza. Po dwóch miesiącach od oddania tekstu bez nawet przysłowiowego „ Bóg zapłać”, „ pocałuj mnie w d….”, itp. Dalej cisza. Napisałam kolejnego maila, gdzie poprosiłam Pana X o kontakt i zwróciłam uwagę na to, iż nie dość, że mi nie zapłacił to nawet nie podziękował, nie przeprosił za swoje infantylne zachowanie. Po dzień dzisiejszy nie doczekałam się odpowiedzi czy jakiegokolwiek kontaktu. Od tamtego czasu minęło już kilka miesięcy, więc nie jest to świeża sprawa.

Przykre w tym wszystkim jest to, że dla tej pracy zrezygnowałam z innej ciepłej posadki na etacie i fajnej stałej pensji.

Gdyby ten pan zachował się inaczej, ten post by się nie pojawił. Tak czy siak jego istnienie nie jest zniechęceniem do korzystania ze strony, na której od dłuższego czasu nic się nie dzieje, a na profilu FB, co chwilę pojawiają się nowe wpisy. Miał on raczej na celu zniechęcenie do współpracy z tym portalem.

Jest zrozumiałe, że człowiek nie zawsze ma czas na kontakt ze swoimi współpracownikami, którzy tracą swój cenny czas na wykonywanie zleconych zadań, lecz by podziękować, chociaż za współpracę i chęci wydaje się być obowiązkowe. Człowiek musi mieć straszny tupet, by kogoś potraktować w taki sposób mimo swojego zadowolenia.

Reasumując, jemu to nic nie dało mi też nie. Straciłam jedynie czas, który mogłabym zainwestować w coś innego. Nie polecam i jednocześnie nie odradzam. Oceniajcie sami czy warto.

 

 

link do zdjęcia: http://www.flickr.com/photos/nypl/3109295177/

Dodaj komentarz