Arabska żona, jako pożyczona książka. Nie należę do osób, które lubią pożyczać coś od kogoś, a tym bardziej książek. Kiedyś lubiłam chodzić do biblioteki. Trzymać po kimś jakieś dzieło i obserwować jej zniszczenie, zapach, wygięcia, otarcia i inne dodatki od czytelników.  Niestety te czasy minęły, lubię mieć swoje ksiazki, zbierać je, czytać po kilka razy, […]

Czytaj dalej

Podczas silnej zbuntowanej nauki (nie, nie mówię o studiowaniu) człowiek jest zmuszony, by chodzić do takich przybytków jak kino czy teatr, by chłonąć (lub udawać) całym sobą lektury. Nakłada się na niego, również obowiązek czytania książek ew. streszczeń, opracowań lub też słuchania opowieści kolegów o tym, co się wydarzyło między okładką, a ostatnią stroną.

Czytaj dalej