Szybkie wnioski, apel i kilka zdań od serca

Dziś postanowiłam się z Tobą czymś podzielić, ponieważ jest to zjawisko, które mnie zaskoczyło. Jednocześnie trochę rozbawiło – nie będę tego ukrywała. Nie ma to sensu.

Zacznę od początku

Tworzę bloga, który 28 czerwca będzie obchodził swoje już 6 urodziny. Od jego początku tworzę teksty, mniej lub bardziej dobre. Wiadomo. Zależy od dnia, chwili czy tematu. Kiedy 6 lat temu go zakładałam, to te treści były długości SMS, teraz… czasami zapominam skończyć. Cóż.

Dla mnie blog, to miejsce w którym oddaję swoje emocje i zostawiam cząstkę siebie. To właśnie tutaj możesz poznać moje zdanie na pewne tematy. Czasami bywa i tak, że zadaję szybkie pytania na moim fanpejdżu, dlaczego? Bo mogę.

Zadaję te pytania, ponieważ chcę poznać czyjeś zdanie na jakiś temat i jednocześnie przedstawiam swoje.

I…

W niedzielę rano napisałam o afiszowaniu się ze swoją miłością na forum publicznym, ponieważ nie rozumiem tego zjawiska i chciałam o tym porozmawiać. Nagle… Znikąd ktoś do mnie napisał z wyjaśnieniami, rosnącym szczęściu, itd., itd. I że ja właściwie nic nie wiem (pisanie do kogoś, że nic nie wie o miłości jest bardzo, ale to bardzo słabe i jakoś tak zabolało, ale nie o tym) i nie rozumiem i że mogłabym zapytać zanim cokolwiek powiem.

Serio?

Poważnie mam wyrywać każdą napotkaną osobę do odpowiedzi na pytanie: „ej, a dlaczego wyznajesz miłość w taki sposób?”. Dlaczego tego nie robię? Bo nie mam na to czasu i po to daję to pytanie na forum żeby o tym porozmawiać z różnymi osobami. To jest tak bardzo oczywiste, że aż się dziwię że muszę to tłumaczyć.

Po to się zadaje pytania na forum publicznym by poznać odpowiedzi od różnych osób i by móc na ten temat zwyczajnie… porozmawiać, dowiedzieć się czegoś nowego czy zwyczajnie zrozumieć.

Jeśli w jakiś sposób razi cię mój blog, to nie ma sensu żebyś tu przychodził. Poważnie. Nie ma sensu żebyś tracił swój czas na czytanie i na pisanie do mnie prywatnych wiadomości, że to wcale nie jest tak. Zwłaszcza jak te prywatne wiadomości mają na celu wytknięcie mi niewiedzy, błędu, niewyjaśnienie niczego, postawienie się jako bohatera wspomnianej przeze mnie historii i na końcu ofiary.

Ludzie!

Nie doszukujcie się w każdej napotkanej treści cząstki siebie. Nie róbcie z siebie ofiary przy każdej najbliższej okazji. Jeśli was męczy czytanie mnie, to nie róbcie tego. Jeśli nie zgadzacie się z moim zdaniem, to napiszcie do mnie z konkretami. Żebyśmy mogli porozmawiać, a nie żebym się czuła zaatakowana i na koniec zaskoczona i pozostawiona z wielkim pytajnikiem na ustach w niezrozumieniu sytuacji.

Czy rozumiesz o co mi chodzi?

Chodzi mi o to że moim celem jest budowanie miejsca w którym mogą się spotykać różne osoby by wymienić swoje zdanie na różne tematy. Rozmowa dorosłych ludzi z argumentami, wymianą poglądów. Bez fochów, ataków i wyskakiwania z lodówki. Co jest jednoznaczne z tym, że nie wszyscy muszą mnie lubić i popierać moje zdanie.

Jednak jeśli piszę coś na forum, to jeśli masz pytanie/ problem czy cokolwiek innego, to również napisz to na forum. Proste prawda?

Wiem że łatwiej jest napisać coś do kogoś w wiadomości prywatnej, bo nikt tego nie widzi, więc można napisać komuś wszystko, wbić szpilę obrazić, itd., a na forum, to już jest takie trochę stresujące, bo więcej osób na to patrzy. Ale jeśli tu jesteś, to przecież właśnie po to by rozmawiać, zawierać znajomości, poznawać nowe rzeczy, itd.

Peace and love!

P.S.

Dla tych co nie zrozumieli o czym był tamtem tekst na moim FP, to pozwolę sobie przytoczyć słowa Małgorzaty, która pięknie wyczytała moje intencje „Chodzi o prywatność, o pielęgnowanie największych wartości, o nie wybebeszanie się przesadnie ze swoimi sprawami.”