Szukam Przedstawiciela Handlowego

Kochani szukam Przedstawiciela Handlowego do pracy, a raczej do współpracy z moją fantastyczną i jakże skromną osobą z nieograniczonymi zapędami pracoholika. Oczywiście nikogo nie zmuszam do pracowania ze mną w równym tempie i nie jestem tyranem.

Czasami trzeba mi powiedzieć stanowczo, że to koniec pracy i że jestem już w swoim domu, gdzie jest ciepło, sucho i jakże przytulnie.

Dałam konkretne i krótkie ogłoszenie  jak na moje zapędy do rozpisywania się, rozgadywania i oczywiście odpływania za bardzo od brzegu zamiast się do niego zbliżać.

Treść ogłoszenia brzmiała następująco „Poszukuję osób chętnych do pracy na stanowisku Przedstawiciela w Galerii ze szkłem artystycznym. Szukam ludzi odpowiedzialnych, przedsiębiorczych, kreatywnych, dyspozycyjnych i chętnych do tego by się rozwijać wchodząc w nowe rynki i rozszerzając tym samym swoje pole i możliwości. Oferuję pełne szkolenie, wynagrodzenie tylko prowizyjne oraz stałe wsparcie. Znajomość angielskiego jak najbardziej mile widziana.”

Zgadnij ile osób zapytało mnie jaka jest podstawa. Ile można zarobić? Kazało robić symulacje. Ile osób wręcz miało pretensje, że takie ogłoszenie dałam. Jedna osoba nawet zwróciła mi uwagę na to, że dawanie ogłoszenia na krakowskiej grupie z pracą (Facebook) jest nieodpowiedzialne i niekompetentne z mojej strony i natychmiast powinnam je usunąć, bo… bo właściwie to nie wiem.

Każdy chce zarobić dostać jak najwięcej, a niewiele osób chciało mi coś dać od siebie.

Zgadnij ile z tych osób zaprosiłam na rozmowę? Tych osób było ok. 20. Bombardowali mnie wielkimi salwami pytań niczym z kałasznikowa i ani jednej z nich nie zaprosiłam na spotkanie i rozmowę twarzą w twarz. Dlaczego?

Wyobraź sobie że dajesz ogłoszenie i aplikują do Ciebie osoby, niektóre nawet wysyłają swoje CV i piszą „Dzień dobry, interesuje mnie nazwa firmy oraz wynagrodzenie” lub „czesc, propozycja pracy nadal aktualna? możesz podać szczegóły?”. Poważnie czy tak wygląda teraz aplikowanie i poszukiwanie pracy? Ja jak szukałam swojego miejsca na ziemi, które będzie mi przynosiło stały dochód każdego miesiąca, to zrobiłam sobie piękne nowe lśniące CV, które poprawiłam kilka razy zanim wysłałam. Stworzyłam pięknego maila w którego treści zamieściłam, że to właśnie ja jestem Angeliką Buczek i to ja właśnie teraz i do nich wysyłam swoją aplikację na jakieś tam stanowisko. Nie kosztowało mnie to zbyt dużo wysiłku. Do nikogo nie napisałam ani nie zadzwoniłam w stylu „No cześć! Co tam? Podobno szukacie kogoś? No ja jestem spoko, a jaki hajs? Będzie się zgadzał co miesiąc czy raczej nieciekawie?” I to wszystko przy odgłosach przeżuwania gumy z otwartymi ustami. Re-we-la-cja!

Kosmos raczej.

Większość z osób, które się już do mnie odezwało podzieliło się na 4 grupy.

Pierwsza- nie przeczytała dokładnie mojego ogłoszenia i pytało o rzeczy w nim zawarte i były zaskoczone, że jest tylko prowizja.

Druga – chciała wyszarpać jakieś wynagrodzenie podstawowe, bo przecież oni potrzebują pieniędzy, a z samej prowizji na pewno nie da się żyć i jak tylko dam im dobrą podstawę, to oni będą dla mnie pracować. Dziękuję! Nie!

Trzecia – Pisała do mnie wiadomość bez ładu i składu, a kiedy odpowiadałam na zadawane mi pytania w wiadomości zwrotnej, to odczytywali mój esej i już się nie odzywali. Cisza w eterze, a jakieś dzień dobry? Dziękuję? Cokolwiek?

Czwarta – Zachowała się jakby faktycznie szukała pracy, a nie szukała jakby tu zająć swój czas czymkolwiek, np. pisaniem do ludzi, bo im się nudzi w domu w oczekiwaniu aż pralka skończy wirować, aż dziecko zje papkę, a pies skończy robić klocka na dywanie.

Nie wyobrażam sobie bym miała zatrudnić osobę, która będzie się kontaktowała z klientem w taki sposób. Co taki klient po przeczytaniu wiadomości zrobi? Wywali ofertę do kosza? Zadzwoni z pytaniem o co tak właściwie chodziło czy nawiąże współpracę. Na ostatnie wyjście daję 5 % nie więcej. Na pewno przyjdzie mu pytanie do głowy czy oni wszyscy są tacy sami i rozmawiają w taki sposób, a jeśli nie to dlaczego nikt nie zwrócił uwagi na taką samowolkę twórczą?

Ja jestem spaczona i lubię jak ludzie do mnie ładnie piszą. I nie mówię tuta o misiach, cudasiach, pszczółeczkach, skarbuniach, misiaczkach i pysiuniach, a o poprawnej językowo polszczyźnie. Rozumiem że nikt nie jest ideałem i każdemu mogą się przytrafić mniejsze czy większe wtopy. Ja np. jak to już wielokrotnie pisałam mam problemy z przecinkami. Staram się tego pilnować ale nie zawsze mi się udaje poprawić swój tekst na „6 +”. Czasami przy zbyt dużym potoku słów zwyczajnie zapominam o bożym świecie i lecę z tym koksem. Jeśli później przy pierwszym czytaniu coś wyłapię, to super. Jeśli nie, to też jest super. Nie ma ideałów, nie było i nie będzie.

Nawet ludziom którzy przez społeczeństwo nazywani są celebrytami czy osoby, które znane są z tego, że są znane, bo właściwie czasami nikt, nawet one same nie są w stanie powiedzieć w jaki sposób wypłynęły. Skoro już jest to go szumnie i głośno wyciągają na piedestały, szanują, wielbią, wychwalają. Zapraszają gdzie popadnie. Dlaczego? Bo chcą się pokazać z jak najlepszej strony, bo przecież sławne głowy pojawiają się w ich eM-kilka. To nic złego, że jak jedzą zupę, to siorbią, że schabowego gryzą z otwartymi ustami i doskonale widzisz w jaki sposób pracuje ich język i w jakiej kolejności i jakimi partiami kawałek krowy znika w niebycie, miażdżony, żuty, nękany przez przeznaczenie, mieszany z resztkami mizerii i pieczonego młodego ziemniaka w przełyku by dalej swoją drogę i zachowania dyskretnie ukryć pod grubą warstwą, skóry, mięśni i kości.

Co z tego wynika? Ludzie zapraszają popularne osoby, by móc istnieć dalej, bo taką mają markę, pomysł na życie i myślą, że to jest ich przeznaczenie. Przychodzą tylko cizie w ciuszkach po młodszej siostrze, która jest jeszcze niemowlakiem? Odpowiedzią jest jedno słowo: Moda.

Dlaczego duże firmy tak rzadko chcą współpracować z małymi płotkami, które mogą zostać zmiażdżone przez mrówkę, albo odpryśnięty kawałek paznokcia sekretarki, która panikując będzie miażdżyła jeszcze dalej i bardziej. Jeszcze i jeszcze aż zniknie z pola widzenia, mapy, Panoramy firm i zginie śmiercią męczeńską, a ostatnim tchnieniem powie „ty chuju”.

Dlaczego te duże firmy zatrudniają tylko ludzi z wyższym wykształceniem? Bo im się wydaje, że jak człowiek ma magistra, to ma nie tylko wiedzę absolutną i będzie zapieprzał jak dzika kuna w agreście. Dodatkowo nie pozwoli się wygryźć, zniszczyć, a będzie parła do przodu. Nie odejdzie od swojego stoliczka nawet po to by wziąć łyk wody, ugryźć kawałek kanapki z soją i grzybkami. Będzie siedzieć, bo strach przez zwolnieniem go męczy, dręczy i nie pozwala spać. Sprawia że moczy się w nocy i chodzi do psychologa. Ciężko pracuje. Ciężko pracuje nad tym by stać się niewolnikiem życia, bez szans na dobre i godne życie. Tak strasznie się boi iść do toalety że biegnie, a ręce myje dopiero przy biurku – mokrymi chusteczkami.

Dlaczego wymagają dobrej, a czasami nawet komunikatywnej znajomości języków obcych, gdzie często sam rekruter nie do końca rozumie pytanie które zadał. Owieczka przyszła, usłyszała pytanie i gada do swojego rekrutera zbawcy, który ma ją uratować od złego wilka Bezrobocia i jego siostry Głodu.

Ludzie chcą i wymagają od innych więcej, bo sami już coś osiągnęli i nie mają zamiaru się wracać czy stawać w miejscu. Ten kto już ma swój prestiż nie chce go utracić, więc szuka człowieka na odpowiednim z góry narzuconym i zatwierdzonym przez dziesiątki maili z ASAPami poziomie, który będzie kontynuował całą sagę samorozwoju i parcia na szczebelki kariery.

Nikt nie ma ochoty wracać do tego co było. Każdy woli iść do przodu nawet jakby miał pełzać i wyjmować spod paznokci kawałki ziemi, woli iść do przodu, bo poruszanie się nawet powoli daje efekt. Wtedy wiadomo że coś się dzieje. Pojawiają się zmienne.

Na koniec…. Jeśli piszesz do kogoś „przecież to nie ma znaczenia czy jesteś Angeliką czy Adżeliką” Święta racja nie ma, bo przecież mama mi dała na chrzcie imię dla kaprysu i beki, więc można nawet mówić do mnie Stefan, bo co za różnica? Żadna! Masz na imię Piotr? Nie interesuje mnie to, będę mówiła Eustachy.

Szanujcie się ludzie wzajemnie, bo ja jak tak rozmawiam z tymi wszystkimi osobami, które do mnie piszą czasami z sensem, a czasem z dupy, to mam wrażenie że ten świat schodzi na psy i niebawem nastąpi zagłada ludzkości, bo to już nie o to chodzi, że człowiek dla człowieka wilkiem, a o to że człowiek sam siebie wyniszcza i rzuca sobie kłody pod nogi. I to nie jedną wielką belę, czy kilka kruszyn – beleczek, rzuca cały dom z bali i się jeszcze cieszy, że ma robotę do wykonania.

Miłego dnia!

  • To jest prawda. Ludzie co raz częściej nie wiedzą jak się zachować. Ludzki gatunek cofa się z rozwojem umysłowo. Zauważyłam to już jakiś czas temu. Ja również mam tak jak Ty… moje CV musi być perfekcyjne a e-mail na najwyższym poziomie. W końcu to jest takie pierwsze wrażenie o nas. Takim postępowaniem prezentujemy siebie. Mam nadzieję, że ten post trafi do dużej liczby ludzi i da im do myślenia. Pozdrawiam !

  • Świetny tekst. Po nim myślę, że u Ciebie w mieście, te poszukiwania wcale nie były takie złe. Kiedy szukałem pracowników w Kielcach tam dopiero się działo. Dzwoniące mamy szukające pracy dla swoich synów. Czy znowu ojcowie, którzy zabierali się z córką na rozmowę o pracę, po czym wręcz decydowali „że ta praca, dla córki za ciężka”. Z jednej strony – niezły ubaw, z drugiej strony – jest to przerażające.

    • Angelika

      Kiedyś miałam taką sytuację, że na rozmowę o pracę przyszła matka z córką. Siedziały sobie obok siebie. Matka gaduła, opowiadała o tym, że jej córka jest najlepszą osobą na świecie i wprost stworzoną do tej pracy taka idealna kandydatka skrojona na miarę. Córka nie odezwała się właściwie ani słowem poza „dzień dobry”. I wiesz co? Finalnie to matka dostała pracę o którą starała się córka. Niestety matka nie była tak idealną kandydatką i po 2 tygodniach straciła swoją szansę. Następnego dnia ta kobieta przyszła do nas i w czasie kiedy był największy ruch wylewała swoje smutki i żale, rzucała nam jajkami po witrynie, itd. Afera nie z tej ziemi. I teraz dodam, że kobieta miała problem z wydawaniem reszty, więc to nie był nasz kaprys, a zwyczajny brak predyspozycji. Świat zmierza w złym kierunku. Dorośli ludzie traktowani są jak dzieci- często nieporadne. Jeszcze trochę i wyjdzie na to, że taki człowiek w średnim wieku nie jest sobie w stanie poradzić w prostych sytuacjach, bo go to będzie przerastało. Stanie w warzywniaku po piękne czerwone pomidory? Czemu nie!

  • Super post. Niestety chyba to nieuniknione z tym zmierzanie ku zagładzie. ;/
    Obecnie przebywam w Szwecji. Nie jestem rasistką. Chociaż momentami zastanawiam się czy nie zaczynam. Ale co poniektórzy naprawdę nie są w stanie wykonać nawet podstawowych i prostych czynności w pracy.
    Zwykle są to osoby, które tutaj są mega chronione i dba się aby im niczego nie brakowało. By czuli się jak w swoim kraju. I przepraszam ale krew mnie zalewa. Bo staram się pracować tak aby zasłużyć na swoją pensję ale jak widzę, że oni się obijają i to na maksa, wychodzą z pracy w trakcie godzin pracy i się nie odbijają, nie zgłaszają tego to mnie aż skręca… Dodam, że ostatnio jedna z takich osób żale wylewała, że poszłam do WC. No wszystko mi opadło kiedy się dowiedziałam.
    Żal, że kraj piękny i z dobrymi ludźmi (Szwedzi) już nie jest Szwecją…
    Ale to tak nawiązując do tekstu i jednocześnie lekko odbiegając. 😉

    • Angelika

      Ludzie nie szanują swojej pracy i siebie nawzajem. Kombinują, oszukują jak mogą i mają pretensje. Niestety i ogromna szkoda. Ostatnio czytałam jak jedna dziewczyna miała problem z tym, że jej kolega z pracy i jednocześnie ojciec dwójki dzieci poszedł na L4, bo mu córka zachorowała. Lamentowała że ona przez to ma więcej pracy i jak tak można. Zapytana czy ona choruje, bierze sobie wolne w tygodniu i czy jeździ na urlopy. Odpowiedziała, że owszem. Ktoś zadał jej pytanie czy w tym czasie pracuje, ona na to, że skąd! Ktoś inny znowu zapytał „jak myślisz kto wtedy wykonuje Twoje obowiązki?”. Widzisz. Ludzie widzą u innych ale swojej ręki i leniwego dupska nie widzą, bo to ich. Ja swoje lenistwo widzę i jak mam wolne, to oznajmiam to wszem i wobec, że potrzebuję dziś wolnego, bo mój mózg pracuje jak zalany diesel.