Spod Kołdry – Luke Bradbury

Dużo czasu mi zajęło zanim postanowiłam napisać o jakiejś książce. Nie wiem skąd mi się to wzięło i dlaczego, no ale cóż. Nie wszystko się w życiu układa tak jak powinno.

Polecono mi Spod kołdry – Luke Bradbury. Książka jest dość świeża i wypłynęła w tym samym czasie w którym pojawiała się cała seria książek pokroju Greya czy Crossa. Chociaż w tym przypadku facet grający główną postać nie jest wielkim umięśnionym władczym żigolakiem, ubranym w najlepsze garnitury, posiadający własny samolot, biurowiec pół miasta i pakiet multisport w najbliższej siłowni. Co prawda Grey był najbardziej przerysowaną postacią z jaką miałam przyjemność spotkać się w literaturze. Jedna osoba posiadająca tyle dziwnych i kosmicznych umiejętności w tak młodym wieku, sprawia, że człowiek odnosi wrażenie, że szanowny pan Grey zdobywał swoje doświadczenia od czasów podstawówki. I chwała mu za to, bo mało kto ma aż tyle samozaparcia, żeby dążyć do tylu z góry założonych celów jednocześnie i tylko po to by później nie mieć możliwości aby powiedzieć, że czegoś nie potrafi, nie wie, nie zna i nie wypowie.

Luke jako młody chłopak, który przyjechał z Australii do Londynu pracował w pubie i dorabiał sobie jeszcze w kilku innych miejscach. Jakoś przypadkowo z dwójką kolegów wpadli na pomysł żeby zostać facetem do towarzystwa.

Sprzedawanie swojego czasu.

Niby nic wielkiego i strasznego. Ba! Nie ma w tym nic dziwnego ani innego. Każdy z nas sprzedaje swój czas idąc do pracy, bo przecież właśnie za to ci płacą. Za twój czas. Średnio opłacają 160 godzin. No chyba że robisz nadgodziny, niedogodziny lub pracujesz na jedną którąś tam etatu, bo to też zależy tylko i wyłącznie od ciebie. Nie wnikam. Pozdrawiam ja i mój etat.

I chłopak sprzedaje swój wolny czas w Londynie. Zaczyna powoli i dość opornie mu to idzie, bo się okazuje że bardzo mało kobiet szuka mężczyzn na telefon, raczej to facet szuka faceta niż dziewczyna towarzystwa na jedną noc i to opłaconą. Kiedy już dzwonią, to składają się jakby chciały zapłacić za morderstwo, a nie za faceta który ma przyjść i umilić im czas. Wiele kobiet musi się nauczyć życia z podniesioną głową. Sama przez ostatni czas mam z tym kłopot, bo mam problemów tyle, że pesymizm i nerwy wylewają się ze mnie niczym lawa, ale powoli dociera do mnie, że nerwy mi w niczym nie pomogą, a tym bardziej stres, który działa na mnie inaczej niż na większość ludzi. Stres mnie uspokaja, a nerwy wykańczają, taka mieszanka nie jest opłacalna dla organizmu nawet najbardziej wytrwałego człowieka. 

Okazuje się, że najlepszym pomysłem Luke jest umieszczenie swoich zdjęć na portalu dla homoseksualistów, gdzie nie do końca pasuje, ponieważ jest heteroseksualny. Początkowo dostaje dziesiątki telefonów dziennie i każdy od mężczyzn. Znajduje się jedna rodzynka, która zaprasza go na miły wieczór. Działa. Iskrzy. Są fajerwerki.

I tak telefon za telefonem ciągle do przodu. Coraz lepiej i efektywniej. Coś się dzieje, wszystko idzie coraz lepiej i sprawniej. Oto właśnie chodzi, żeby wytrwale dążyć do założonego celu i cieszyć się tym co daje los i tym co może dać jeśli wyciśniemy z siebie jeszcze odrobinę więcej.

Akurat przemówiła przeze mnie resztka optymizmu. On gdzieś tam we mnie jeszcze jest. Organizm walczy i to bardzo dobrze. Jest światełko w tunelu. Na szczęście.

Jakąś formą gratisu od autora są krótkie porady, jak zrobić żeby było dobrze i by życie było piękniejsze i przede wszystkim przyjemniejsze. Takie powinno być.

 

Prawda?

    • ~Z., 3 września 2015, 13:27

    Przyjemnie się czyta tą recenzję, ale mimo wszystko nie jestem fanem takich historii. Zgadzam się z jednym, warto dążyć do celu i wysilać, aby było lepiej 🙂

      • Angelika, 3 września 2015, 13:33
      • Autor

      Ja właściwie też jakoś niekoniecznie lubię czytać takie cuda, ale od czasu do czasu mała zmiana jeszcze nikomu nie zaszkodziła. Stąd się wziął Luke i jego ambicja.

    • robeta, 30 października 2015, 18:02

    Nominacja LBA i trochę trudnych pytań.
    Mnie opisana książka zainteresowała, a przecież o to chodzi.
    Pozdrawiam 🙂

    http://spalonypamietnik.blog.pl/teraz-ja-zadaje-pytania/

  1. Nie mój typ ksiazki, ale recenzja brzmi dość intrygująco 🙂

  2. Fajna recenzja:) Z chęcią zajrzę po więcej tak napisanych recenzji!

Dodaj komentarz