Rzygam tęczą i kucykami Pony misiu

Jestem nieludzka i chyba niekobieca, ponieważ nie znoszę (czyt. nienawidzę) kiedy ktoś do mnie mówi przeokropnie słodko. Drażni mnie to i w sekundzie czuję jak rośnie mi kulka w gardle i mam ochotę takiej osobie powiedzieć…

Spierdalaj!

Bo dlaczego nie? Chcesz do mnie mówić, to mów do mnie po imieniu. Moja cudowna babcia głowiła się i troiła, i wybrała je spośród milionów, a ja je uwielbiam i nie widzę najmniejszego, nawet tego mikroskopijnego powodu dlaczego masz się do mnie zwracać per skarbie, ptysiu czy inny słodki dziwadle. Ładne mam, więc to szanuj i mów do mnie jak do człowieka, a nie jak do ociekającej lukrem, bitą śmietaną, cukrem i pudrem laleczki z kremem w środku.

Jeśli masz problem z przeczytaniem z mojej plakietki, to spoko mów do mnie nawet proszę pani, mimo że jestem jeszcze przed trzydziestką i wolałabym już mówienie pozornie bezosobowe, ale oczywiste że skierowane stricte do mnie. W przypadku gdy jednak nie pamiętasz jak mam na imię, bo i mi się zdarza, że nie pamiętam imion różnych ludzi, a szczególnie tych nowo poznanych, to mów do mnie na ej ty, szczerze wolę w taki sposób niż jak masz do mnie mówić kochanieńka czy skarbeczku.

Skarbeczków to ja mam powyżej czegokolwiek

No ale… Widzisz jak to jest człowiek nie używa, bo nie znosi i generalnie nie przychodzą mi do głowy takie słodziuśkie określonka (szlag!) tym bardziej nie używam ich w kierunku faceta, bo facet ma być facetem, męskim, twardym, kulturalnym, a nie rozmiękczoną bezą, która na mój widok powie „słodziusieńki pysiaczku jak śliczniusio dziś wyglądasz”… 

Weź to poczuj!

Mimo to, postąpiłam źle. W żartach napisałam do Lubego misiu. No i Luby jako miś postanowił się zemścić. W przeciągu dwóch dni wymyślił dla mnie 100 określeń. Słodkich. Mega słodkich. Przesłodzonych i fe! Nie mówmy o tym. Sam zobacz.

Papużko, ptaszynko, pierniczku, pysiaczku, pępuszku, pterodaktylku, owieczko, harpio, pomidorku, selerku, ptysiu, aniołku, najsłodsza konfiturko, moja ty słodyczy, księżycu mojego życia, wschodzie słońca, herbatniczku, słodziaku, pysiaczku, gołąbeczku, ślicznotko, przepióreczko, lwico, pupeczko, słoneczny poranku, pierzynko, ty mój niedźwiadku, truskaweczko, chrabąszczyku, bąbelku, maleńka, gwiazdeczko, promyczku, gazelko, złośnico, perełko, panienko, laseczko, robaczku, eskimosku, kwiatuszku, różyczko, chwaściku, dupeczko, króliczku, piekareczko, mróweczko, maskotko, cukiereczku, landryneczko, koteczku, małpeczko, kruszynko, perełko, kucyku, pączusiu, cukiereczku mój słodki, kremóweczko, pierniczku, wróbelku, skowronku, żabko, kłębuszku, koliberku,moja ty bogini, calineczko, czarodziejko, kochanie, dzióbku, myszko, dziewczynko, królewno, panienko, kobietko, szyneczko, pszczółko, całuśnico, kuleczko, kopciuszku, sreberko, złotko, kluseczko, klopsiku, lolitko, iskierko,  serduszko, zozolku, maleńka, sexy, tygrysku, zajączku, ciamajdo, smerfetko, ciasteczko, rybko/rybeczko, malinka, delfinku.

Jeśli potrzebujesz jakiegoś określenia, bo np. nie wiesz jak jutro rano podać swojej kobiecie śniadanie do łóżka nie nazywając jej przy tym tęczowo to śmiało bierz. Jestem święcie przekonana, że Luby się nie obrazi, bo przecież jego kreatywność i zmarnowany czas na te słodkości nie może pójść na marne.

Bierzcie i korzystajcie z tego wszyscy.

Tylko nie mów do mnie jeśli masz to zamiar robić zbyt słodko.

Ok?

 

 

 

Dziś nie ma cenzury. Jeśli widzisz niedozwolone słowa, to udawaj, że ich tam nie ma. Mam dzień dziecka.

  • ~Schiraz

    Przeglądając Twojego bloga trafiłam aż tu ;p
    Osobiście pozwalam na siebie mówić mała, ze względu na 161cm wzrostu 😛 i kotek. Za resztę morduję i mój mężczyzna dobrze o tym wie 😉