Przez żołądek do serca

Umiesz gotować? Masz swoją flagową potrawę, którą gotujesz zawsze jak masz niespodziewanych gości?

Jakaś jajecznica? Spaghetti? Ryż z dżemem?

Z truskawkowym chociaż?

Ja chyba nie do końca tak mam. Lubię gotować i w sumie od dziecka słyszałam, że powinnam iść w stronę gastronomii, bo to mi dobrze zrobi. Nie zrobiłam tego i teraz się zastanawiam czy to był odpowiedni wybór.

Jeszcze nikogo nie otrułam, siebie też nie. Czasami wymyślam różne dania, niektóre powtarzam po jakimś czasie, bo mi smakują i jakoś dobrze mi się kojarzą. Nie mam jednak flagowego dania. Nie wiem dlaczego. Czy każdy powinien mieć jeden posiłek z którego wszyscy go znają? Potem ktoś by mnie przedstawiał i mówił „To jest Angelika i robi najlepszego na świecie kurczaka ze szpinakiem, fetą i pieczarkami w cieście półfrancuskim. Re-we-la-cja”.

Nie, to nie jest moje marzenie, nie będzie to też żadne osiągnięcie. Nie jest mi to jakoś potrzebne do życia. Najzwyczajniej w świecie mnie to zastanawia skąd się to bierze.

Może chodzi w tym o to, że przykładowo ktoś jest znany ze spaghetti. I nie nie w tym rzecz, że robi najlepszy na świecie sos, ale tak bardzo często robi makaron z sosem, że zaczynasz mnie wrażenie, że to jedynie włoskie danie w jego jadłospisie, co więcej masz wrażenie, że jada wyłącznie makaron z sosem.

Przyjęło się, że pizza jest z Włoch. Jeśli się dłużej nad tym zastanowisz, to się okaże, że taka pizza owszem jest tam sprzedawana na każdym rogu, knajpie, budzie, markecie, a przy dobrych wiatrach możesz ją też znaleźć na stacji benzynowej i popić najlepszą na świecie kawą. Oj tak. Kiedyś piłam bardzo dużo kawy, a wzięło mi się to z pracy w kawiarnii i zostało na kilka lat. Od jakiegoś czasu nie piję jej wcale i nie przeszkadza mi to. Przestałam też palić, więc generalnie należę teraz do tych teoretycznie zdrowszych. We Włoszech, to jest fantastyczne, że idziesz na stację benzynową płacisz jedno euro i dostajesz filiżankę rewelacyjnej kawy z ciśnieniowego ekspresu, czujesz i wiesz co pijesz. Bosko. U nas pójdziesz na stację, zapłacisz 10 zł i obsługa wskaże Ci ekspres i tę kawę musisz sobie zrobić samodzielnie. Zrobisz sam, a ona i tak nie smakuje jak kawa.

Popłuczyny rozkoszy i nietaktu. Kosmos.

Jeśli chodzi o pizzę, to jakoś bardziej jestem skłonna przypisać, to danie amerykanom. Częściej ją jedzą, stworzyli sobie pewną kulturę jedzenia pizzy. Nie mam pojęcia skąd to się wzięło ale tak jest. Podobnie jak z dojeżdżaniem kilkadziesiąt kilometrów każdego dnia do pracy. U nas to jest abstrakcja, każdy chce mieć jak najbliżej, a oni nie mają w tym problemu, wiem że rozchodzi się tutaj o koszta z tym związane i korki ale cóż. Dla mnie amerykanie, to właśnie pizza, wyluzowanie i dojazdy.

Anglia? W Polsce na śniadanie zjesz raczej lekkie i zimne rzeczy. Niekiedy jajecznica czy parówki, jak kogoś szarpnie na coś więcej. W Anglii dostaniesz mieszankę kiełbaskę z jajkiem, fasolkę, bekon, pieczywo, masło. Smażone, tłuste. Bardzo dobre w takim połączeniu ale ciężkie. Dla mnie nawet aż za bardzo. Nie są bardzo wyszukani, raczej poważni, a jak przyjeżdżają do nas w gości, to niestety bardzo często zapominają zabrać ze sobą kulturę. Trochę szkoda ale nic to.

Polska.

Polska, to bardzo dziwny kraj. Jak zapytasz kogoś o nasze narodowe danie, to każdy Ci odpowie, że schabowy z kapustą, kapuśniak, rosół i pomidorowa. Jak dla mnie to jakaś pomyłka, a dla wielu to tradycja, która ciągnie się od kilku lat. Tak się już przyjęło, że w niedzielę wjeżdża na stół rosół, a później schabowy z ziemniakami i kapustą. W poniedziałek obowiązkowo pomidorowa. Ja tam mogę jeść pomidorową, a szczególnie tę z ryżem. Nie przepadam za zacierkami, a kilka razy mi się (o zgrozo) przytrafiło, że zostałam tym poczęstowana. Szkoda gadać.

Moim skromnym zdaniem taką flagową potrawą powinny być pierogi. Bez znaczenia czy te wyszukane z mieszanką serów, pieczarkami, szpinakiem te z mięsem czy najbardziej pospolite ruskie. Bez znaczenia. Niech będą to pierogi i żurek.

Podzielasz moje zdanie?

Chociaż trochę?

  1. Co kraj to obyczaj . W Polsce dla mnie narodowe potrawy to zupa pomidorowa z ryżem i kotlet schabowy, z ziemniakami i z kapustą kiszoną. Pierogi ro raczej powiew z Rosji. Tak jak knedle z Czech.
    W Grecji gdzie mieszkam od 35 lat to z pewnością suvklaki ( szaszłyki ) lub giros – czyli drbono pokrojone grylowane mięso wieprzowe połączone z sosem pomidorowym, greckim tzatziki, frytkami , kawałkiem pomidora i to wszystko zawinięte w placku z ciasta.

      • Angelika, 25 stycznia 2016, 19:18
      • Autor

      Dokładnie. Każda kuchnia ma coś charakterystycznego. Otwieranie się na nowe możliwości czasami potrafi zdziałać cuda.

  2. Również nie mam swojego popisowego dania, wynika ono z pory roku, tego co w lodówce, z okoliczności i nastroju. Dzisiaj upiekłam chleb i to było danie popisowe. Natomiast naszym narodowym daniem popisowym powinny być zdecydowanie pierogi. Pozdrowienia 🙂

      • Angelika, 25 stycznia 2016, 20:11
      • Autor

      Wielu obcokrajowców przyjeżdżając do nas szuka właśnie pierogów, a nie schabowych, rosołu czy kapusty.

      1. Zgadzam się, że pierogi są i powinny być naszym towarem eksportowym. 😉

    • Zanna, 26 stycznia 2016, 23:58

    Co to są zacierki? W moich stronach w niedziele wjeżdżała raczej rolada z kluskami i modrą kapustą, ale rosół oczywiście się zgadza. To prawda, że pierogi kupują sobie serca obcokrajowców. Przez nas są zazwyczaj niedoceniane. Dla mnie polską potrawą narodową jest bigos, a z lekkimi dodatkami, niekoniecznie do bigosu, kojarzy mi się mizeria.

      • Angelika, 27 stycznia 2016, 12:43
      • Autor

      To ciasto wykonane z mąki, wody i jajka. Tartę albo skubane i wrzucane do zupy, mleka. Zależy, co kto lubi. 🙂

  3. Lubię gotować i piec – sprawia mi to przyjemność, relaksuje. Czasem też doprowadza do furii, gdy coś kompletnie nie wychodzi, ale przemilczmy to;).
    Myślę że w dzisiejszym zglobalizowanym świecie nie ma już czegoś takiego jak potrawa narodowa, są za to przyprawy charakterystyczne dla danego regionu – u nas króluje liść laurowy (choć nie z Polski), pieprz, sól, kulki ziela angielskiego – proste, zwykłe, a jakże aromatyczne!

Dodaj komentarz