Prezentów moc! Tylko gdzie ich szukać?

Przyszedł mi do głowy ten temat już jakiś czas temu i zapisałam go sobie w moim cudownym zeszycie, który jest moją drugą pamięcią i notuję tam wszystkie cuda do zrobienia oraz tematy tekstów.

Taki zeszyt, to fajna sprawa… Dostałam go pocztą po dopominaniu się kilka razy. Później jeszcze kilka razy o fakturę, no ale jest. 🙂 Żeby nie było zapłaciłam za niego z góry i za zawyżony koszt przesyłki również.

Postanowiłam o tym napisać teraz, bo w końcu kilka dni temu obchodziłam 5 urodziny bloga, więc sam widzisz, że idealnie się to wszystko łączy.

Często przed świętami Bożego Narodzenia, Mikołajem czy Walentynkami zasypywani jesteśmy propozycjami super hiper cudownych i boskich prezentów, które według producenta czy sklepu, który je sprzedaje są idealną okazją. W wielu przypadkach tak nie jest, ale wiadomo są gusta i guściki, a z tym się już nie dyskutuje. Pewne rzeczy najzwyczajniej w świecie trzeba zaakceptować takimi jakie są.

Obserwuję wiele grup, które mają mniej lub więcej wspólnego z produktami ręcznie robionymi. Jak i tymi przeznaczonymi dla matek z dziećmi, blogerami, zdalną pracą, itd. Wymieniam to wszystko nie po to by pokazać Ci jak wiele jest takich grup, lecz po to by nawiązać do ciągle przewijającego się tematu prezentów dla ludzi.

Wiesz że wiele osób zadaje pytanie na forum z prośbą o zaproponowanie prezentów dla ich np. przyjaciółki? Nie wydaje Ci się to dziwne?

Wyobraź to sobie… Masz przyjaciela, którego znasz od wielu lat. Możecie razem konie kraść i wiśnie z ogródka sąsiadki, bo naleweczka wyjdzie z tego idealna. Wiadomo… Nagle okazuje się, że wchodzisz sobie na Facebooka stojąc w kolejce po Sopocką w pobliskim mięsnym i widzisz, że Twój najlepszy przyjaciel pyta zupełnie obce osoby, co ma Ci kupić, bo… Bo nie wie.

Wiesz to też nie jest tak, że ja nigdy w życiu nie pytałam, co ktoś chce dostać. Lecz zwykle pytam wprost przyszłego obdarowanego albo knuję zazwyczaj z siostrą, co dajemy mamie czy tacie, bo np. tata obchodził niedawno Dzień Ojca, a mama miała 1 lipca imieniny.

Mi się może wydawać, że ktoś koniecznie potrzebuje całą Sagę Zmierzch (zupełnie nie wiem dlaczego akurat to mi przyszło do głowy) i będę sobie prychała pod nosem z niedowierzaniem jak ten ktoś do tej pory mógł żyć bez tego, bo to przecież NIEMOŻLIWE!* Kupię ją (tę sagę) i z uśmiechem numer 7 będę ją wręczać oczekując, że zza pleców solenizanta z radości rozbłysną się fajerwerki i że zaraz zacznie dreptać na nogach niczym dziecko, które nie może się czegoś doczekać.

Wolę opcję zapytania. Ja np. wiem czego potrzebuję i gdyś mi chciał kupić prezent, to ja doskonale wiem czego mi brakuje i nie widzę powodu by odpowiadać „Dzięki, ja już wszystko mam”. Owszem dużo rzeczy już mam i jestem szczęśliwa ale wiesz jak jest… Czekoladki i kwiatki zawsze super. 🙂

Dwa lata temu na urodziny od Sabiny dostałam dużą czekoladę (swoją drogą nienajlepszą) i dwa razy 2 For U z McDonalda. 🙂 Były trochę już zimne ale super, bo byłam głodna jak diabli.

Do czego zmierzam cały czas?

Zauważyłam pewną zależność, że wiele osób twierdzi że jeśli komuś urodziło się dziecko, to koniecznie trzeba mu zanieść tort z pampersów. Nie łatwiej zanieść fabrycznie zapakowane pampersy? Na pewno będą zajmowały mniej miejsca, bo przecież nie każdy ma w domu hektary. Kilka dni temu widziałam zapytanie „Czy ktoś z Was wie jak zrobić tort z podpasek?”. Samo pytanie wydawało mi się zabawne. Zrobiło się trochę gorzej i nieprzyjemnie jak wylała się nagle fala hejtu, bo jak to tak dawać podpaski? No jak? To może od razu tampony zamiast świeczek? Czym się różni tort z pampersów od tortu z podpasek? Przecież to ten sam poziom „pomagania” i „obdarowywania”.

Każdy z nas rozpoczynał od pampersów. Wielu z nas skończy z pampersem. Chociaż ciężko mi to pisać ale niestety tak już jest. Kobiety jeszcze w międzyczasie przechodzą fazę podpasek.

Generalnie jeśli chcesz coś komuś dać i to koniecznie ma być niespodzianka, to subtelnie podpytuj jakiś czas wcześniej by nie strzelić sobie w stopę, a przede wszystkim żeby nie dawać komuś czegoś, co tak naprawdę Ty sam chciałbyś mieć. Jeszcze łatwiej zapytać czego ktoś potrzebuje do szczęścia. Może rozpakowywanie prezentu nie będzie takie tajemnicze ale zdecydowanie bardziej radosne.

Oboje doskonale wiemy, że dostawanie co rok skarpetek pod choinkę nie jest takie super jak mogłoby się wydawać.

 

*Nie przeczytałam ani jednej części Sagi Zmierzch, więc zdecydowanie wiem, że da się bez nich żyć. 🙂

Dodaj komentarz