Życie jak z Pretty Woman

Dziewczyny! Ręka w górę która by chciała przeżyć historię jak w Pretty Woman?

I proszę… W taki sposób można zrobić las rąk na całym świecie. W ten weekend obejrzałam ten film dwa razy. I to nie dlatego że chciałabym być jak ona i muszę się napatrzeć, co robić i jak żyć.

Nie, a skąd!

Nie jestem i nigdy nie należałam do grupy, której celem jest kopiowanie.

Ja uwielbiam ten film, bo główna bohaterka jest sobą i mówi wprost o tym co myśli i co ją boli. Wiesz jak ciężko osiągnąć taki stan i taką pewność siebie, która pozwoli na mówienie wprost o tym czego chcesz o czym marzysz i co ci nie odpowiada?

Mi to zajęło trochę czasu.

Bo kiedyś uważałam, że nie ma sensu zawracać głowy takimi pierdołami, bo nie ma powodu. Ludzie mają setki, a nawet tysiące własnych problemów. Takich mniejszych, większych i nijakich. Po co komuś dokładać? Nie ma sensu.

Doszłam jednak do tego, że jak powiem „Nic mi nie jest”, to nikt się tego nie domyśli, co mi faktycznie jest. Jeśli nie powiem „Mam zły dzień, więc nie mów do mnie, bo możesz dokładać do pieca”, to kto się domyśli że mam faktycznie zły dzień jeśli będę się uśmiechała szczerząc zęby jak zawsze?

Po co nawarstwiać sobie nerwy i robić z siebie wewnętrzną cebulę skoro to nie prowadzi do niczego dobrego.

Mówiąc wprost co mi leży na sercu, żyję zdrowiej. Mam mniej nerwów i stałam się jakoś bardziej wrażliwa. Są ludzie, którzy twierdzą że stali się bardziej wrażliwi kiedy przeszli na wegetarianizm. Ja nie potrzebowałam tego do życia. Jem mięso (czasami) i kocham zwierzęta. W końcu mam w domu małego rozpieszczonego do granic możliwości kota o zacnym imieniu Gotham.

Gotham mnie potrzebuje.

Tak, to z Batmana, którego również bardzo lubię. 🙂

Oglądam Pretty Woman, bo lubię ludzi, którzy nie wstydzą się tego kim są i idą przez życie z podniesioną głową.

Nikt nie urodził się jako Alfa i Omega. Nikt od razu nie miał profesora przed nazwiskiem. Nikt nie był właścicielem wielkiej firmy.

Wiesz… Są ludzie którzy marzą o tym by dojść do czegoś wartościowego własnymi rękami- jak ja. Z drugiej zaś strony są ludzie, którzy uważają, że im się należy, mimo że tak nie jest i bez skrępowania wyłudzają, żądają i mają w nosie innych faktycznie potrzebujących. Jeszcze inni czekają i polują na kogoś kto ma to wszystko, czego potrzebują i się przyklejają jak rzep, (za przeproszeniem) gówno do buta czy grzyb i żerują. Wysysają z człowieka nie tylko to co dobre, ale i pieniądze.

Miałam taką znajomą. Dobra, kiedyś nazywałyśmy się przyjaciółkami. Trwało to do momentu, aż nie zabrała mi tego co miałam najlepsze i rozpowiadała plotki o tym jaka jestem zła i kolejnych o sobie kierując winę na mnie. Tak proszę państwa sytuacja. Zamiast zakończyć „współpracę” jak dorośli i dojrzali ludzie jak tylko słuchałam od innych jaka jestem zła. Finał był taki, że zrobiły się dwa obozy. Jedni się przekonali od razu, że jest fałszywym łowcą sensacji i energii, a inni potrzebowali na to więcej czasu.

Nie o tym chciałam.

Owa dziewczyna już te 15 lat temu, powiedziała mi że będzie miała bogatego męża i nie ma innej możliwości. Uczucia nie mają sensu, bo uczuciami nie wyjedzie na wakacje, nie zapłaci rachunków czy nie pójdzie do dobrej restauracji. Pieniądze dają szczęście i to o pieniądze w życiu chodzi.

I tak oto skacząc z kwiatka na kwiatek męża ma. 🙂 Pozdrawiam!

Fajnie.

Nie moja bajka, nie te krasnale i nie ten smok.

Nie bądź w życiu laleczką czy marionetką. Sam pociągaj za własne sznurki. Nikt o ciebie lepiej nie zadba owszem każdy ma rodziców, którzy o nas dbają ale im też od pewnego roku życia trzeba dać spokój. Niech odpoczną.

W tym filmie przewija się i wątek rodziców, lęki, radość, smutki jest też nagłe i szerokie otworzenie oczu na drugiego człowieka. Coś co powinno być od dawna pojawia się nagle i spada jak grom z pięknego błękitnego nieba.

Jestem sobą, mówię co mnie strzyka, marudzę jak mi źle, śmieję się kiedy mi dobrze. Przestałam się wstydzić swoich emocji i nie ma dla mnie znaczenia ile ktoś ma pieniędzy na koncie i czym przyjechał na wspólną kawę. Dla mnie ważne jest to kim jesteś, a nie ile masz i czego.

Wiem że statystyki są ważne na blogach czy w reklamach. Wiem że jeśli nie będę miała tysięcy obserwatorów na Instagramie, to nikt mnie nie zobaczy tak jak powinien. No trudno.

Podobno wszystko się dzieje w odpowiednim momencie i trzeba przekraczać swoją granicę komfortu.

Zatem ja przekraczam i…

Szukam mieszkania w Krakowie. Najlepiej centrum i żeby było duże, najlepiej puste i w miarę możliwości na świeżą krakowską niestudencką kieszeń. 🙂

Dodaj komentarz