Jak pracować? Jeszcze chwila i… przerwa!

W jaki sposób wykonujesz swoje zadania?

Niezależnie od tego czy te domowe, na zlecenie dla kogoś, czy dla siebie, jak wystawianie faktur lub te domowe jak prasowanie?

Zlecenie

Pracuję jako wirtualna asystentka, więc jeśli ktoś daje mi zlecenie, to staram się je wykonać najszybciej jak to możliwe, chociaż z przerwami. Zmęczony umysł często robi mniej niż powinien i sam sobie stawia ograniczenia. Czasami nawet nieświadomie. Ja się już nauczyłam robić sobie przerwy i dobrze mi z tym. Jak było wcześniej? Ha! Potrafiłam siedzieć kilka godzin w jednym miejscu popijając kawę czy herbatę i pracować. Wstawałam jedynie do toalety i tyle.

Zero ruchu.

Zero przerw.

Niezdrowo, że aż wstyd.

Teraz już wiem że to błędne koło, które prowadzi tylko i wyłącznie do zagłady. Ważną sprawą jest też praca w konkretnych godzinach. Jeśli pracujesz, albo masz zamiar pracować tylko i wyłącznie zdalnie, to przez kilka pierwszych dni pewnie będziesz musieć się do tego przyzwyczajać i oswajać. Dlaczego?

Pracując w biurze z innymi osobami, częściej odrywałam się od pracy i wtedy moja głowa odpoczywała. Miałam dalej do toalety czy do kuchni, więc był to dodatkowy „spacer” i czas na rozruszanie kości. Teraz kiedy pracuję zdalnie często kontaktuję się z innymi osobami przez komunikator i to pisząc, więc… bywa różnie. Czasami taka stała praca online może bardziej zmęczyć niż się to może wydawać.

Tak, wiele osób ci powie, że skoro siedzisz w domu przed komputerem, to przecież nic nie robisz, bo siedzisz w domu, więc możesz pracować na pełen etat i w międzyczasie urabiać się po łokcie z praniem, gotowaniem i myciem podłogi. Ja tam do pracy nigdy nie chodziłam z mopem pod pachą i brudnym praniem, a ty?

Zatem jeśli pracujesz zdalnie, to nie przejmuj się takim gadaniem, bo to niczego nie przyniesie. Najważniejsze żeby twoja praca przynosiła radość oraz odpowiednią ilość zer na koncie.

Dom

Nigdy nie byłam typową kurą domową i chyba nigdy nią nie będę. Niestety, nie każdy się nadaje do  podawania mężowi kapci, robienia zakupów co dzień, chodzenia jak wielbłąd, codziennego robienia generalnych porządków, prania, prasowania, itd. Poza tym, to ja nienawidzę prasować, więc łatwo można wywnioskować, że tego zwyczajnie nie robię.

Ostatni raz miałam włączone żelazko w ręce, gdy przyklejałam flizelinę do torebki, którą szyłam. Drugi raz który pamiętam, to gdy się przeprowadzaliśmy 2 lata temu i wyjmowałam to żelazko z pudła.

Kiedy widzę, że mam naczynia w zlewie, brudną umywalkę i delikatny rozgardiasz, ale doskonale wiem, że mam dużo pracy i zwyczajnie nie mogę się teraz zająć porządkami, to… pracuję. W końcu umytą toaletą nie opłacę rachunków i nie kupię sobie za to mandarynek.

Dlatego jestem za tym żeby ustalać sobie priorytety, najpierw praca, a potem przyjemności. 🙂

Jeśli pracujesz w domu, to najlepiej będzie jeśli ustalisz sobie konkretne godziny na dane czynności i problem sam łatwo się rozwiąże. Nie myj naczyń w godzinach w których powinnaś odpisywać na maile, bo normalnie będąc w biurze też byś tego nie robiła, więc po co ci to? Nie dokładaj sobie obowiązków, bo jak to mówią „nadgorliwość jest gorsza…”.

Dla siebie

W czasie w którym mam wystawiać faktury, to wystawiam faktury. Jeśli mam czas na odpisywanie na maile, to to właśnie robię. Jeśli mam wolną chwilę i czytam książkę, a jestem poza określonymi godzinami pracy i ktoś mi wyśle wiadomość, to to będzie okrutne co teraz napiszę, ale często nie zwracam na taką wiadomość uwagi.

Dlaczego?

Ponieważ jeśli pracuję np. od 8-19, a jest 21 i ktoś pisze do mnie maila, to hmmm… równie dobrze mógłby to być środek nocy czy i wtedy powinnam czatować przy telefonie albo komputerze w oczekiwaniu na wiadomość? Nie.

Coraz częściej spotykam się z tym, że ktoś ode mnie oczekuje pracy w weekend, bo on pracuje. Niestety nie po to prowadzę własną firmę i dążę do tego by była rozpoznawalna żeby siedzieć 24/h i być na każde życzenie wszystkich. Odpoczywać też kiedyś trzeba. Moim czasem na reset i odpoczynek jest weekend. Więc… ja się nauczyłam odmawiać, ustalać priorytety i zarządzać swoim czasem by ten działał na moich zasadach i warunkach.

ASAP

Poza tym już się przekonałam nie jeden raz, że ASAP jest ASAPem do momentu w którym wysyła się maila z informacją, że jeśli chcesz aby twój ASAP był moim i w dodatku w weekend, itd. to trzeba za to dodatkowo zapłacić. Serio. Jeden na milion odpisze „robimy”, a reszta „nie ma sprawy, może zaczekać”.

Pamiętaj, jeśli ty nie będziesz szanować siebie i swojego czasu pracy, to nie spodziewaj się, że ktoś to zrobi za ciebie.

Nie ma takiej możliwości.

Dodaj komentarz