Polowanie na łowcę

Scott Walker stworzył fantastyczne dzieło, które można było zobaczyć na wielkim ekranie w lipcu tego roku. Jest to ciekawy film, choć od pewnego momentu przewidywalny, mimo to wart jest każdej minuty.

Może za późno przyszłam, ale dopiero na samym końcu dowiedziałam się, że film ten oparty jest na faktach i to jest nasza wisienka na torcie, ale co poza tym?

Tłumaczenie tytułu

Polowanie na łowcę można z czystym sumieniem dopisać do długiej listy słabych tłumaczeń. The Frozen Ground, bo tak brzmi tytuł za oceanem nawet najgorszych czy najśmielszych snach nie skojarzy się z Polowaniem na łowcę. No dobra tym razem polski tytuł odzwierciedla akcję. Tym razem.

Akcja

Jest to historia Roberta Hansena (John Cusack), którego życie nie jedno ma imię. Pozornie przykładny obywatel prowadzący własną piekarnię, dobry i pomocny szef, mąż i ojciec lubujący się w polowaniach. W efekcie jego nieposzlakowana opinia sprawia, że policja nie bierze go pod uwagę, a prokuratura nie może przyjąć do wiadomości, że to właśnie on jest głównym podejrzanym w sprawie zaginięć wielu kobiet i gwałtu na jednej z prostytutek. Czyli co? Mamy przed nosem idealnego obywatela, takiego, którego ze świecą szukać. Tylko, co dalej?

Nasze ideały różnią się między sobą

Jednej z kobiet porwanych i przetrzymywanych przez Hansena udaje się uciec w ostatniej chwili. Idzie na policję składa zeznania, ale nikt jej nie chce wierzyć. W końcu, po co ktoś by miał porywać prostytutkę, przywiązywać łańcuchem do słupa jak psa i wielokrotnie gwałcić? Tylko Cindy Paulson (Vanessa Hudgens) udało się uciec i to zupełnie przypadkowo. Wtedy, jako 17 letnia prostytutka, która myślała, że los się do niej uśmiechnął oferując sporą sumę za kilka minut pracy. Ktoś by pomyślał, że taka przygoda nauczy ją czegoś, sprowadzi na inną może nawet lepszą drogę. Jednak widz ma wrażenie, że jest to osoba nieodpowiedzialna, nieufna, a strach towarzyszy jej na każdym kroku. Ucieczka według niej jest jedynym, a co za tym idzie najlepszym rozwiązaniem. Faktycznie może i pomaga jednak nie na długo, nie można całe życie uciekać, gdzie się wtedy podziewa spokój i logika? Jedyną osobą, której na pierwszy rzut oka ufała był jej alfons (50 cent), który chcąc pozbyć się swoich problemów i długów chciał ją oddać w ręce kata.

Na początku filmu pojawia się policjant Jack Halcome (Nicolas Cage), któremu dwa tygodnie przed emeryturą została przydzielona sprawa Paulson. Nie można powiedzieć, że przyjął ją z otwartymi ramionami, jednak wziął się za rozwiązywanie tej zagadki z impetem. Szybko pierwszym i jedynym podejrzanym stał się Hansen, jednak nikt nie chciał słuchać Jacka Halcome, nikt nie wierzył w jego słowa, co więcej nikt nie brał jego słów na poważnie, kazali mu szukać dalej i kogoś innego w końcu jak przykładny obywatel może stać za tyloma zbrodniami?

Jak polował?

Skrupulatnie wybierał młode i piękne kobiety trudniące się prostytucją. Więził je w swojej piwnicy przez kilka dni, a następnie przewoził (przelatywał) do lasów Alaski, gdzie aktem łaski je uwalniał. Dla dziewczyn była to wielka szansa i radość, uciekały ile sił w nogach, a co robił Hansen? Brał swój karabin Ruger Mini 14 i urządzał sobie polowanie.

Ojciec i mąż

Przecież nie może tak być, że facet, który prowadzi swój własny biznes, ma stwierdzoną chorobę afektywną dwubiegunową, dwójkę dzieci i po raz drugi się ożenił jest seryjnym mordercą w dodatku wcześniej skazanym za spalenie szkolnego autobusu. No nie może być!

Niemożliwe

Kiedy niemożliwe staje się możliwe dalej prokuratora nie chce wydać pozwolenia na zatrzymanie czy choćby na przeszukanie domu Hansena. Zwlekanie władzy zdecydowanie idzie mu na rękę, ponieważ dzięki temu zyskuje sporo czasu na przeanalizowanie sytuacji i ukrycie trofeów.

Ostatecznie i tak konfrontacja z Cindy pozwala na postawienie aktu oskarżenia. Hansen przyznaje się do winy, wskazuje miejsca „pochówku” kobiet i zostaje skazany na 461 lat aresztu bez prawa do warunkowego zwolnienia.

Ile osób o podobnych zainteresowaniach jeszcze stąpa po ziemi? Ilu psychopatów zostało wypuszczonych lub uniewinnionych? Ilu z nich miało choćby przez chwilę wyrzuty sumienia?

Kiedy przeprowadziłam się do Krakowa ciągle słyszałam o tym, gdzie jest niebezpiecznie, jakich rejonów unikać. Na pierwszy rzut mieszkałam na Kurdwanowie, bo przegadali mi, że tam już nie jest tak niebezpiecznie, że te czasy to już dawno minęły i teraz to trzeba się bać tylko Huty i unikać jej jak ognia. Wmówili mi, że będzie dobrze i cacy. Nie było. Kilka dni po podpisaniu umowy najmu pod naszą bramą pobito jakieś starszego pana, który trafił do szpitala. Później jakimś cudem trafiłam na Azory, gdzie wcale nie było lepiej. Co kilka dni obserwowałam wypadki, potrącenia słyszałam o kolejnych pobiciach. Pech i ślepy traf. Później było kilka innych lokalizacji. Teraz wiecie gdzie mieszkam i co jakiś czas czytam o Prokocimiu. Tracą na tym szczególnie właściciele mieszkań, ceny spadają jak tylko mogą, a i tak ciężko o studenta, który się zgodzi na taką lokalizację.

Wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma.

Nikomu nie można wierzyć na słowo, a kiedy mówimy o świrach to wydaje się, że Alaska wcale nie jest tak daleko.

 

 

Link do zdjęcia: http://www.flickr.com/photos/nationallibrarynz_commons/4835444563/

Dodaj komentarz