Hobby jest bardzo ważne, więc co Ty robisz po pracy?

Kochani sytuacja jest jaka jest i niestety tym razem muszę Wam napisać coś tak prosto z serca, tu i teraz.

Problem dotyczy sytuacji która miała miejsce kilka minut temu. Ale od początku…

Od jakiegoś czasu nie jestem jakąś wielką fanką Facebooka i wchodzę tam z różnych powodów, a ostatnio z przypadku i chęci odpowiedzi na przychodzące wiadomości. Prowadzę kilka profili na FB, więc czy chcę czy nie, jestem jakby stałym bywalcem. Wiadomo.

Dziś nastał ten dzień w którym pijąc (znakomite) wino postanowiłam w ramach przerwy zobaczyć, co się ciekawego dzieje w grupach, które lubię i obserwuję (w miarę możliwości).

Spotkałam się z naleśnikiem, który poleciał w moją twarz

Gdybym stosowała tony makijażu, to pewnie nawet bym tego nie zauważyła, a że jakoś tak nie używam, a przynajmniej się staram tego nie robić, bo wory mam już tak duże, że nic im nie pomoże, a mistrzem pędzla i packi nie jestem, więc podarowałam sobie tę sztukę. Nie, nie wynika to z lenistwa, a z tego, że wolę poszerzać swoją wiedzę w innych kierunkach zamiast inwestować w kolejne kosmetyki, które powinny sprawiać, że będę piękniejsza.

Ojciec Sukcesu twierdzi, że źle nie jest, a ja patrząc rano w lustro myjąc twarz i później myjąc zęby nie czuję lęków, więc jest nieźle.

Popłynęłam w złą stronę

Gdy zaczynałam swój biznes z produktami o zacnej i zaczepnej nazwie rozpoczynającej się od HANDMADE, to cały czas przed oczami miałam piękne rzeczy tworzone przez mojego dziadka z drewna. Tak, mój dziadek był stolarzem i potrafił stworzyć cuda. Był też pszczelarzem i wiele razy mimo dużego uczulenia szłam z nim do altanki i słuchałam jak mi o tym wszystkim opowiadał.

Dlaczego? Bo kochał to co robi i robił to z pasją, to było coś… Coś wspaniałego. Nie tylko patrzyłam na to szklącym wzrokiem ale i uwielbiałam słuchać.

Nie tylko z miłości do dziadków, którzy pozytywnie wpłynęli na mój rozwój i to też dzięki nim jestem w miejscu w którym jestem ale też dlatego że to było magiczne i skradło moje serce. Od tamtej pory uwielbiam słuchać ludzi, którzy opowiadają o swoich pasjach.

Ten błysk w oku, drący głos i ta miłość która z nich wypływa jest cudowna.

Moje rozczarowanie rozpoczęło się gdy zamiast tych idealnych rzeczy, które pamiętałam z dzieciństwa i widziałam na zdjęciach, zaczęły do mnie przychodzić przedmioty, które raczej wołały o pomstę do nieba, a nie o chęć zakupu. Niestety.

Czasy i ludzie się zmieniają

Do czego zmierzam?

Do tego, że dziś jakaś dziewczyna (miała na imię Agnieszka) postanowiła wrzucić na jednej z tych magicznych grup z rękodziełem swoją pracę. Te grupy mają to do siebie, że rączka rączkę myje i każdy sobie wzajemnie schlebia i pochwala mimo że bardzo często, a raczej w większości nie ma ku temu powodu. Można powiedzieć wprost „spuszczają się” mimo że nie ma nad czym. Serio. Naklejanie serwetki na każdą powierzchnię nie jest sztuką, ani (moim zdaniem) rękodziełem. Jest po prostu naklejaniem serwetki, gdzie popadnie.

Wiem, że są gusta i guściki, ale… Owa Agnieszka pomalowała starą figurkę Matki Boskiej w kolory jakie posiadała w swoim gospodarstwie domowym. Pokazała zdjęcie przed i po, tej jak to nazwała renowacji i powiem Ci, że jak tej figurce brakowało nosa, tak brakowało ale kolory miała bardziej żywe i przyciągające wzrok. Nie były przesadne, pstrokate, wiejskie, nieudolne czy cokolwiek. Figurka po odmalowaniu wyglądała, tak bardzo normalnie, że aż się zastanawiałam skąd ta fala hejtu.

Poza tym wiele osób pisało, że przecież Matka Boska nie nosiła się w takich kolorach, bo zawsze była na biało-niebiesko, więc skąd ten zielony?

No skąd?

Mam wrażenie, że każdy się tak bardzo pozamykał ze swoimi słoikami w mikroskopijnym pudełku, że aż na oczy się rzuca i wiedzę. Matka Boska nie zawsze była niebieska czy biała. Wystarczy trochę poszukać.

Narzucanie swojego zdania by zamknąć rękodzielniczy świat czy raczej ograniczyć tylko do przyklejania serwetek czy nieudolnego szycia, jest raczej marnowaniem czasu. Czy chcesz żeby ktoś Ci mówił, co masz jeść i co robić na co dzień?

Czy chcesz by ktoś Ci mówił, co masz robić po etacie w wolnych godzinach?

Ja bym nie chciała, ale to pewnie dlatego że najpierw bym musiała znaleźć kogoś, kto chciałby mnie zatrudnić na ten etat. 🙂 Poza tym musiałby mi wypychać konto pięknymi cyframi i dziesiątkami zer bym chciała iść i gdzieś siedzieć 8 godzin, a później po wyjściu żebym mogła czynić to, co owy pracodawca by mi wymyślił i ustalił przy podpisaniu umowy, np. poniedziałki- siłownia, wtorki- rower, środa- zakupy, czwartek- kosmetyczka, piątki – SPA…

Jeśli takie układy nie istnieją, to dlaczego siedzi sobie taka Grażyna, poirytowana swoim nieporadnym życiem, śmiesznym nazwiskiem, na wiosce o której nikt nie słyszał i z gromadką dzieci. Siedzi na Facebooku i tworzy iluzję fantastycznego i burżuazyjnego życia, pełnego radości i przepychu. Zamieszcza setki kradzionych zdjęć i swojego potomstwa, których te będą się wstydzić jak tylko podrosną i sobie uświadomią, co ich matka czyni by zaistnieć i żeby ludzie gadali. Właściwie żeby ona miała z kim gadać.

Sława

Grażyna robi co może by zaistnieć w sieci. Nie udało się zdjęciami i podmiejską sztuką, to atakuje tych którym się coś tam w życiu udaje, bo zrobili fajną figurkę, lampkę czy złapali dobre zlecenie.

Od jakiegoś czasu pracuję jako Wirtualna Asystentka i już kilka razy dostałam zapytania od zupełnie obcych osób, jak ja to zrobiłam, gdzie szukać zleceń, jakie firmy szukają kogoś do pracy…

Ech. Każdy z nas ma internet i dostęp do google, a poza tym nie jestem Januszem biznesu i nie będę zdradzała każdemu co zrobić by móc robić w życiu to czego się chce. Nie jestem do tego odpowiednią osobą. Wydaje mi się że każdy z nas sam powinien dopasować rozwiązania do siebie, zamiast szukać kogoś, kto pokaże wszystko palcem i w razie czego weźmie odpowiedzialność.

Dziś dostałam maila od nieznajomej kobiety z pytaniem „Czy sądzi Pani że dam sobie radę?”. Wróżką nie jestem ani jednorożcem. Nie wiem. Poza tym, to skąd miałabym to wiedzieć? Może ty wiesz?

Jaki wniosek z tej historii?? Każdy z nas był i widział jak się nosiła Matka Boska.

Tyle.

Dodaj komentarz