Pan listonosz i listopad

Mam dość niesfornego pana listonosza, który raczej nie dostarcza niczego poza awizo, bo zawsze twierdzi, że kogoś nie było.

Nawet jeśli siedzisz cały dzień w domu, to i tak pan listonosz ci wmówi, że to nieprawda, bo on był, pukał, walił, dzwonił. Serio. Gość by się nadawał raczej do wciskania dodatkowych numerów telefonów z każdemu znanej sieci do której sama kiedyś należałam. 🙂

Od tego pana listonosza, to się właściwie zaczęło, bo właśnie przez niego musiałam iść na pocztę, która jest po drugiej stronie rynku, mimo że niemal pod nosem mam swoją ze znajomościami.

Środa, to nie był najcieplejszy dzień. Poza tym odkąd rano wyszłam z domu, to jak tylko przekroczyłam próg kamienicy, to zaczęłam żałować, że nie zabrałam ze sobą czapki. Niby nic ale… Tak, jestem z grona tych osób, które dość długo noszą czapkę, ponieważ mam niesłychane „szczęście” do zapalenia uszu. Zatem, żałowałam. Mocno.

W środę paradowałam bez czapki, a cały czwartek miałam uczucie, że mnie rozkłada wielkie choróbsko, które tylko czycha aż usiądę i się poddam. Niestety nie mam jeszcze czasu na choroby.

Innym razem!

Idę sobie przez ten rynek plując sobie w brodę i narzekając na to że gdybym wstawała wcześniej, to na pewno bym miała tę czapkę i co widzę?

Pełno rozchełstanych ludzi, którzy idą sino- czerwoni i to nie tylko na twarzy ale i szyi. Szalik jest, ale po co osłonić nim szyję? Kurtka czy płaszcz rozpięty, bo kupili nową parę dżins i bluzkę nie z wyprzedaży i muszą się pochwalić.

Podziwiam, bo ja bym pewnie skończyła z grypą i zapaleniem pęcherza.

W czwartek poszłam po warzywa do mojej ukochanej pani i co widziałam? Dziewczyna w super modnych spodniach i cudnych butach… Co z tego? Otóż to że jej kostki były tak bardzo czerwone z zimna, że aż było mi jej szkoda i przeszedł mnie lodowaty dreszcz.

Wiem co to znaczy ból stawów i chory pęcherz. Wiem że miło się komuś podobać ale kurcze wszystko z umiarem!

Nie ubieram się na co dzień jak z magazynu, chowam wszystkie znaczące fragmenty mojego ciała, bo nie chcę być chora i nie mam na to wystarczająco dużo czasu.

Chociaż w sumie przydałby mi się taki długi weekend w SPA. Masaże, cisza, spokój, zero internetu  i wiecznie rozładowany telefon.

Marzenie!

Oczywiście już sobie zanotowałam i je spełnię w dogodnym momencie.

Póki co muszę ci jeszcze zwrócić uwagę, że czasy kiedy tylko dziewczyny słyszały „zapnij się”, „za krótka ta bluzka” czy „ubierz czapkę” minęły już chyba bezpowrotnie. Coraz częściej widuję panów ubranych bardziej kobieco niż nie jedna kobieta.

Nie podoba mi się to, nawet bardzo ale nie mam takiej mocy sprawczej by sprowadzić na ziemię każdego pana, który nosi się w damskich fatałaszkach. Z drugiej strony wszystko jest dla ludzi, więc jak tylko im wygodnie, to droga wolna.

Kobieta w obcisłych i nieziemsko niewygodnych spodniach (jak niemal wszystkie rurki) wygląda przyjaźnie dla oka, a facet?

No jak?

Czekam na twoją wizję!

Moi drodzy, ja niebawem kończę 29 lat i od kilku lat mam siwe włosy, mocno stąpam po ziemi i jestem trochę jak taka młoda stara i powiem wam, że nienawidzę osób którym wystaje to i owo. Nie lubię tego tak bardzo, że aż czasami nie mam siły o tym mówić i odwrócić wzrok.

Dlaczego?

Nie dlatego że to źle wygląda lecz taka osoba jest mocno nieświadoma swojego ciała i tego co się może wydarzyć.

Żałuję, że tak wiele kobiet i mężczyzn nie dba o swoje zdrowie. Przecież mamy tylko jedno i trzeba o nie dbać. Zwłaszcza, że nikt z nas nie żyje sam dla siebie.

Odrobina uważności dla każdego!

Swoją drogą, to jeśli każdy z nas chce się pokazać z jak najlepszej strony, to dlaczego pokazują w listopadzie gołe nerki? To trochę tak wiesz… Z dupy strony.

Dodaj komentarz