Oszukani w sieci- lewe zlecenia

Na początku zwykle współpraca wygląda obiecująco. Dobry kontakt ze zleceniodawcą, luźna rozmowa, tekst na próbę lub portfolio. Sprawdzenie czy „kreatywność” faktycznie jest, czy to tylko słowo wpisane do CV, bo „kreatywny” brzmi dumnie.

Zlecenie leci do nas, bo potrzebne na „już” i „na wczoraj”, stawka dogadana, zarwana noc, praca zrealizowana, wysłane i co? Kontakt się nagle urywa, telefon nie odbiera, a maile nagle zaczynają ginąć gdzieś we wszechświecie.

Na początku sprawdzamy, czy numer się zgadza, czy wiadomość została wysłana pod właściwy adres. Czekamy. Ociekamy cierpliwością, ogarnia nas spokój w końcu zrealizowaliśmy zlecenie zgodnie ze wszystkimi wytycznymi i dotrzymaliśmy terminu. Mija dzień. Dopytujemy, a odpowiada nam cisza. Kolejny i jeszcze jeden. Teraz już wiemy, że zmarnowaliśmy swój czas, żal. Żałujemy, że życie mimo tylu oszustów stąpających po ziemi, nie nauczyło nas jeszcze, że najpierw trzeba dostać (przelew, zaliczkę, umowę) żeby móc dać (wykonać zlecenie) z siebie wszystko.

Niby człowiek się już kilka razy sparzył, a jednak dalej wierzy, że gdzieś tam głęboko w ludziach ukryte są normalne odruchy, uczucia i uczciwość.

Oko za oko? Mnie oszukali to ja też komuś wbiję nóż w plecy? Ja nie mam czasu na takie zabawy. Nie interesują mnie firmy finansowe, mlmy, sprzedaże kosmetyków, wypełnianie ankiet, a tym bardziej podawanie obcym swoich danych w absurdalnych sytuacjach.

Przykłady?

Numer 1.

Weszłam do Almy w Galerii Kazimierz po coś zimnego do picia, był to czas tych okrutnych upałów. Wychodzę tylnym wyjściem, zaczepia mnie młoda dziewczyna widać, że zmęczona, szkoda mi się jej zrobiło, znudzonym głosem przez zaschnięte gardło pyta mnie, czy może mi zająć dwie minuty. OK.

Pani: Jestem konsultantką firmy A chciałabym zadać Pani kilka pytań, a spośród udzielonych odpowiedzi zostaną wylosowane nagrody.

KK: Nagrody?

Pani: Tak, musi mi Pani podać tylko imię, nazwisko, numer telefonu i maila.

KK: Rozumiem, że Pani żartuje. Jaką mam pewność, że moje dane nie będą przez Panią wykorzystywane w innych celach?

Pani: Musi mi Pani uwierzyć na słowo. To tylko kilka pytań do dwóch dni wyślę smsa dotyczącego wygranej

KK: ??

Poszłam sobie, chociaż kto wie może, by mi się udało wygrać talon na kurwę i balon.

 

Numer 2.

Wtedy akurat byłam w pracy, nagle wchodzi młody człowiek w nieokreślonym wieku i mówi:

Kurier: Mogę u Pań zostawić paczkę dla lokalu obok?

KK: Oczywiście przechować możemy.

Kurier: Świetnie- wyszedł, po kilku minutach wrócił niosąc wielkie kartonowe pudełko i kartki- Tu mogę postawić?

Kasia: Tak, może być tutaj.

Kurier: Dobrze, niech Pani tutaj podpisze, potrzebny będzie jeszcze pesel i numer dowodu.

Kasia: Nie ma mowy- odwróciła się na pięcie i poszła na zaplecze

Kurier: Pani może mi podpisać?

KK: Nie, niczego nie będę podpisywała

Kurier: Mhm- wkurzony zabrał kartki, zostawił paczkę i wyszedł, znów wrócił- To może, chociaż pieczątkę mi Pani przybije?

KK: Nie, niczego nie podpiszę i pieczątki nie przybiję. Nie wiem, co jest w paczce, a paczka nie jest dla mnie. Nie mam zamiaru odpowiadać za zniszczenia albo za braki w paczce, a tym bardziej firma. Możemy ją przechować, ale nie będziemy jej odbierać, bo to jednak kolosalna różnica, prawda? Poza tym lokal obok będzie otwarty za 5 minut, może Pan zaczekać?

Kurier: Czyli Pani nie podpisze?

KK: Nie.

Kurier: Dobrze- czerwony jak burak wsadził paczkę niemalże pod pachę, zapakował ją do samochodu i już nie wrócił.

Od kiedy kurierowi podaje się pesel i numer dowodu?

To były osobiste spotkania z ostatniego miesiąca z ludźmi, którzy wzbudzili moją niepewność, a co z Internetami? W zeszłym tygodniu szukałam dodatkowych zleceń, przy okazji dołączyłam do jednej z fejsbukowych grup z pracą dla freelancerów. Patrzę i co widzę? Potrzebne są artykuły i opisy na znane mi tematy. Napisałam do tej kobiety „ Dzień dobry, Chętnie podejmę się tego zlecenia. Proszę o przedstawienie szczegółów oferty oczywiście o ile jest jeszcze aktualna. Pozdrawiam” na co dostałam odpowiedź niemalże od razu „proste i przyjemne opisywanie produktów gotowanie ja wysyłam linki + przykład + i tyle… Sama przyjemność i co najmniej 5 opisów powinno być już na dziś”.

Lampka się zapaliła. Luby powiedział, że taka praca na szybko kojarzy mu się oszustwem. Dwa dni później w tej samej grupie czytałam apel dziewczyny, której lampka nawaliła.

Może to zasługa Lubego i jego instynktu, siódmego zmysłu i doświadczenia.

Wiem, że większość ludzi uważa, że skoro Jadźkę i Kryśkę oszukali to jego nie dadzą rady, bo w końcu nie chodzi z głową w chmurach i w dodatku jest po studiach. Mimo wszystko wystrzegajcie się wariatów, oszustów i idiotów.

Podejrzliwość nie powinna nikogo zgubić i nie chodzi mi tutaj o wypytywanie zleceniodawcy, czy faktycznie się tak nazywa, ile ma dzieci i gdzie mieszka. Mamy swój rozum, intuicję, komputer i wyszukiwarkę. Wystarczy dyskretnie sprawdzić, z kim rozmawiamy, Przy okazji pewnie uda się znaleźć opinie innych osób, które wcześniej współpracowały z tą osobą.

Kiedy mimo wszystko będziesz się czuć niepewnie, możesz domagać się umowy i zaliczki. Jeśli oboje będziecie/ jesteście fair nie powinno być z tym najmniejszego problemu. W końcu wina nie zawsze stoi po stronie zleceniodawcy, głośno było o ludziach, którzy brali zaliczki, a potem znikali jak kamień w wodzie, jak pierścionek w piasku.

Koniec złudzeń, zleceniodawca musi wzbudzać w nas zaufanie, a jednocześnie sam musi widzieć efekty naszej pracy, kompetencje, doświadczenie, zaangażowanie, rzetelność, oddanie, abażur, drzwi, menstruacja.

 

Trudne słowa.

 

 

 

Link do zdjęcia: http://www.flickr.com/photos/smu_cul_digitalcollections/9238328229/

    • ~Pyszczak, 2 października 2013, 08:29

    Przeczytałem do momentu: „Poszłam sobie, chociaż kto wie może, by mi się udało wygrać talon na kurwę i balon.”.
    Cóż, jeżeli nie potrafisz napisać tekstu bez wulgaryzmów i łaciny tzn. że twój poziom intelektualny jest nie większy niż przeciętnego gimnazjalisty.

      • Angelika, 3 października 2013, 11:04
      • Autor

      Widzę, że żyjesz w błogiej nieświadomości, a że mam sporo do powiedzenia na ten temat, to poświęcę Ci osobny wpis.
      Dziękuję dobranoc.

    • ~Basik, 2 października 2013, 08:51

    Miałam podobną sytuację do tej pory nazywam siebie głupią blondynką wysłałam pieniądze (15 zł) w celu przesłania narzędzi do pracy chałupniczej, strona internetowa wydawała się „prawdziwa” i co? później przeczytałam, że Pan X to oszust, a zawsze byłam czujna…ta chęć dodatkowego grosza…

      • Angelika, 3 października 2013, 10:16
      • Autor

      Coś o tym wiem. Natknęłam się kilka razy na „takie” oferty pracy chałupniczej, ale coś mnie na szczęście wcześniej tknęło i sprawdzałam te firmy. Szczęście w nieszczęściu, że masa osób o tym pisze w sieci.

    • ~Daria, 2 października 2013, 09:06

    W życiu nie słyszałam o tym aby podawać kurierowi tak osobiste dane personalne… A nie jedną paczkę w życiu odbierałam. Wystarczy podpis i tyle! Bardzo dobrze, że jej nie odebrałaś… Cholera wie co po co mu był twój pesel i numer dowodu…

    http://szminkapoasfalcie.pl/

      • Angelika, 3 października 2013, 10:18
      • Autor

      Dokładnie!
      Zbyt osobiste dane jak na paczkę, która nawet nie była dla mnie.

  1. Numer dowodu i pesel kurierowi… może osioł szukał głupka na oszustwo… Nigdy nie podaje się takich danych kurierowi! Chyba, że przywozi jakąś umowę do podpisania z e-banku, ale ta procedura jest zupełnie inna. Oszustów w sieci mnóstwo, ot co chęć szybkiego i łatwego zarobku. Mój mąż kiedyś się nabrał na tanią firmę kurierską. Pan przyjechał po paczkę, wszystko było w porządku, zgodnie z formularzem wypełnionym w internecie. Koszt paczki 50 zł. Paczkę zabrał, wysłali, dostarczyli. Po dwóch dniach przyszedł mail z wezwaniem do uregulowania należności w wysokości 200 złotych. Dla nas było to absurdem, bo nawet wartość zawartości paczki tyle nie wynosiła. Podobno wymiary paczki, która była jeszcze raz mierzona i ważona na magazynie, różniły się 3 cm i waga była większa o 20 kg, co różniło się ceną. Ale wg tabeli cen i tak mieściła by się w cenie 50 zł. Po telefonie okazało się, że naliczyli sobie karę za błąd mimo iż pracownik(kurier) mierzył paczkę pierw przy nas. Szukali naiwnych. Klienta stracili.
    Ostrożności nigdy za wiele. Pozdrawiam

      • Angelika, 3 października 2013, 10:21
      • Autor

      Trzeba się stale pilnować, zawsze się znajdzie ktoś, kto będzie chciał nam siłą wydrzeć pieniądze.

Dodaj komentarz