Nowy podobno powinien być lepszy, ale każy z nas wie, że nie zawsze tak jest

Wszyscy skupili się na świętach i składaniu sobie wzajemnie życzeń, a ja… Ja mam dla Was małe podsumowanie 2017 roku oraz moich myśli i zamiarów na nadchodzący czas.

Niestety w marcu kończy mi się preferencyjny ZUS, nad czym mocno ubolewam, chociaż z różnych stron docierają do mnie informacje, że mają wejść w życie jakieś cudowne rozwiązania, które będą mogły mnie wybawić z tej sytuacji. To prawda? Czy jak zwykle psikus losu i wiatr w oczy?

Marzenia

Wiele osób uważa że marzenia się spełniają i że do szczęścia nie są potrzebne pieniądze i co najważniejsze! Koniecznie trzeba zwracać uwagę na to co mówią inni.

Nie uważam tak i nie zgadzam się z ani jednym zdaniem.

Marzenia się same nie spełniają, trzeba zrobić jakiś krok, to jak ze zmywaniem naczyń, masz wiele możliwości:

  • pozmywasz samodzielnie
  • włożysz wszystko do zmywarki
  • zatrudnisz kogoś do sprzątania twoich brudów
  • będziesz udawać, że nie widzisz
  • poczekasz aż ktoś się domyśli, że trzeba pozmywać
  • wskażesz konkretną osobę obok ciebie która ma pozmywać

Widzisz. Możliwości jest wiele, ale jeśli czytasz ten tekst, tzn. że już się pewnie przekonałeś na własnej skórze, że nic się samo nie dzieje i każdej akcji towarzyszy reakcja.

Pieniądze nie są potrzebne? Tak, tak… a na mojej dłoni rośnie kaktus. Serio? Ktoś ci kiedykolwiek próbował wmówić, że bez pieniędzy będąc bezdomnym, głodnym, spragnionym i wyziębionym można być szczęśliwym człowiekiem podbijającym świat i spełniającym swoje marzenia? Serio?

Jeśli misją i celem twojego życia jest spełnianie czyichś oczekiwań zamiast żyć po swojemu, to w tej chwili możesz poczuć moją litość i współczucie. Kto lepiej wie czego potrzebujesz? Co chcesz osiągnąć w życiu? Kogo kochasz? Z kim chcesz iść do łóżka czy wyjechać na wakacje. No kto? Chyba nie powiesz mi że twoja mama albo sąsiadka, która nawet nie wie jak masz na imię ale wie, że już 2 rok masz tą samą zimową kurtkę. Słoma z butów i wstyd. Moja kurtka ma 4-5 lat i mam to w nosie.

Parcie na szkło

Nie mam wielkiego parcia na szkło, chociaż niekiedy mam wrażenie że jednak powinnam mieć, zwłaszcza jako bloger i przedsiębiorca. Chociaż w niewielkim stopniu… Z drugiej zaś strony jeśli mam być popularna jak większość naszych „gwiazd”, które znikają szybciej niż się pojawiły i nikt nie wie skąd się wzięły i czy to czasami nie jest pomyłka, bo możliwe że chodziło o osobę która gdzieś tam stała obok.

Im dłużej się zastanawiam nad reklamą tym bardziej się przekonuję, że może jakoś tak samo wyjdzie na wierzch niczym olej na wodzie. Może ktoś mnie wyłowi z tłumu niczym królika z kapelusza.

Tak poważnie to nie mam zamiaru się sama zajmować reklamą, chciałabym to wszystko oddać w dobre i odpowiedzialne ręce osób, które nie napiszą mi „Serio? U mnie działa, to musi działać.”.

Dziękuję, przepraszam, proszę – kluczowe

Dziękuję… za hejty oraz ich brak. Dziękuję za wszystkie komentarze, udostępnienia i drobną reklamę. Dziękuję za każde klepnięcie po plecach i słowa otuchy w czasie kiedy myślałam, że to wszystko o kant dupy można rozbić i powinnam się zająć pisaniem horoskopów, bo ja się dobrze wkręcę, to potrafię wymyślić niezłe rzeczy. Powróżyć? Dziękuję Ci za to że jesteś nawet jeśli nie czytasz mnie co dzień. Może to i lepiej, bo nie publikuję co dzień, więc byłbyś narażony na wiele rozczarowań, a nie o to w życiu chodzi. Wracaj do mnie w wolnych chwilach, na kawałek ciastka i ciepłą kawę.

Przepraszam… Przepraszam że tak rzadko publikuję oraz za wszelkie byki, które oglądasz. Obiecuję z całego serca, że jak będzie fejm, hajs i splendor, to będzie i korektor, który będzie poskramiał wszelkie byki. Na ten moment jesteś skazany na te małe stada. Niebawem będzie torreador… pogromca byków, który zamiast czerwonej płachty po cichu będzie edytował by zwiększyć twój komfort spędzania ze mną czasu.

Proszę… Nie kopiujcie bezmyślnie moich zachowań lub innych osób, które obserwujecie.

Nie ta klatka.

Nie to zoo.

Nieodpowiednie zabawki.

Brak opiekunów.

I zbyt mało wina żeby to ogarnąć i posprzątać po wszystkim.

Bądź sobą, niech świat cię zna takim jaki jesteś, bo nie ma w życiu nic gorszego jak stanąć rano przed lustrem i zastanawiać się jak ten człowiek ma na imię i po co tu jest.

Pochwalę się

To jest coś, co od lat powala mnie na łopatki niezależnie od pory dnia czy roku. Choinka? Ja mam taką trach pierdyliard fotek z choinką, bo przecież z tej strony jej jeszcze nikt nie widział. Kupiłeś dziecku nowe buty? To foteczki i to koniecznie z podpisem, że to nowe buty. Poważnie od kilku lat żyję w przekonaniu, że rzeczy to tylko rzeczy i one zwyczajnie są. Jeśli są, to dlatego że na nie zapracowałam, kupiłam i są moje. Kiedy idziesz na targ i kupujesz cebulę, to też oznajmiasz wszystkim że właśnie kupiłeś 4 cebule i jesteś taki super? Wątpię.

W dzisiejszych czasach chwalenie się przedmiotami, które każdy z nas ma w domu jest takie super szalone, że ach! Masz szczoteczkę do zębów? Ja też. Buty masz? Ja też! O mój boże ty też zalewasz herbatę wodą? Ja też! O mamuniu jesteśmy prawie jak siostry Ksero!

Dary, dary losu

Czy jak widzisz te słowa, to je śpiewasz? Chyba że widzisz tego cudownego człowieka w średnim wieku z Idola, który śpiewał i cierpiał z powodu zatkanego nosa?

Dostajesz coś od kogoś i każdą pierdołą koniecznie musisz się pochwalić bo skiśniesz?

NUDA!!

W moich oczach stajesz się obłym słupem reklamowym na który wiele osób zwraca uwagę i traktuje podobnie jak włączenie telewizora po powrocie do domu. Niby jest włączony ale do końca nie wiadomo co leci i o czym. Ktoś coś gada ale jakoś bez polotu.

Po co go włączać?

Po co?

Ja nie wiem, zwykle jak wracam do domu, to jestem już w pracy, a nie oglądam w pracy telewizora, bo mnie rozprasza. Czy ty oglądasz w pracy telewizor?

Pokaż cycki! Nikt ci nie da ciastka

Dziwactwo. Nie patrz tak, prezentowanie swoich napompowanych bicków też. Moim zdaniem to ten sam poziom ekshibicjonizmu, którego nie rozumiem, mimo że się starałam. Co mi po tym, że pół Polski będzie widziało mój biust i znało lokalizację pieprzyków? No co?

Kobiety na okładkach gazet czy reklamach są bardzo często w jakiś sposób rozebrane. Co to daje? Ostatnio gdzieś właśnie słyszałam na ten temat, że to podobno podnosi samoocenę, zwraca uwagę, jest fejm i więcej pieniędzy. Sprzedawanie swojego ciała i czasu w taki sposób, nie jest przeze mnie mile widziane.

Emocje

Wychodzimy na żer. Kiedy ktoś w towarzystwie wybuchnie i wyrzuci z nerwami, co mu leży na sercu, to większość powie „co za świr”. Poza tym, to… Jak on mógł? Jak tak można, brak wychowania! O co chodzi? Nagle nikt nic nie wie i nie rozumie, większość będzie umywała ręce, bo była przecież w porządku, mimo że każdy wie razem z nim, że tak nie było.

Jednak w przypadku gdy ktoś w towarzystwie wybuchnie łzami, to większość się rozczuli, przytuli poda chusteczkę, pomocną dłoń, wizytówkę do lekarzy, przeprosi, zaprosi na kawę i zimne drinki. I co?

Po której stronie widzisz siebie?

Staram się nie doprowadzać ludzi do łez lub krzyku. Jednak nic nie denerwuje mnie bardziej jak to, że ktoś stara się krzykiem coś ode mnie wyłudzić, a raczej wyżebrać. Niestety. im bardziej będziesz żebrać, to tym bardziej ja będę na… NIE!

Toksykologia

Unikaj wampirów energetycznych i wszystkich toksycznych franc, które potrafią człowieka osaczyć. Wbić te swoje pazury i brudne zębiska i wyłudzać, męczyć i dręczyć, a kiedy już wyssą wszystko, co tylko mogą, to na jakiś czas wyrzucą cię do rowu. Gdzie w końcu ktoś się znajdzie. Zaopiekuje się, nakarmi, napoi, da świeże ubranie. I kiedy będziesz iść po składniki na bigos żeby ugotować ciepły posiłek swojemu wybawcy, to spotykasz swojego wampira i sytuacja się powtarza.

I w kółko.

Znowu.

Jeszcze raz.

I jeszcze jeden.

Ja miałam dość. Powiedziałam STOP i jakoś nie narzekam. Mam więcej czasu dla tych, którzy dobrze pożytkują moją energię i czas, nie mają mnie w dupie kiedy ich potrzebuję i wspierają, gdy istnieje taka potrzeba.

Masz takiego wampira? Odetnij się, a nie będziesz tego żałować.

Kłamca! Kłamca!

Kłamstwo ma krótkie nogi. Rodzice mnie tego uczyli i mieli rację. Jak z innymi rzeczami. Czy tego chcesz czy nie, to bądź szczery. Lubisz kogoś, to go szanuj. Nie lubisz, to po jakiego grzyba męczysz mu dupę i marnujesz czas? Albo mówisz że coś zrobisz i tego nie robisz? Jeśli z góry wiesz, że tego nie zrobisz, to po co mówisz że będzie inaczej? Nie szkoda ci gardła? Zacznij liczyć jak często wypowiadasz słowa, które nie mają pokrycia. Dowiesz się dzięki temu jak dużo czasu i słów marnujesz bezpowrotnie.

To tak jakbyś co miesiąc/ tydzień/ dzień wyrzucał do śmieci kawałek siebie. Wyjaśnić dosadniej? Czy wyrzucasz co miesiąc kawałek wypłaty? Nie. Dlaczego? Bo to nie ma sensu!

Gdy umawiam się na spotkanie, to na nie przychodzę. Kiedy mówię, że coś zrobię, to to robię. Nie wymiguję się bólem głowy, palca. To zwyczajnie nie ma sensu. Zamiast powiedzieć prosto z mostu „Wiesz pamiętam że byliśmy umówieni, ale mam gorszy dzień i zwyczajnie nie mam już siły”. Ja coś takiego jestem w stanie zrozumieć i uszanować. Nie lubię kłamstwa i owijania w bawełnę. Nikt tego nie lubi.

Tym razem to tyle.

Dziękuję.

Pozdrawiam.

I udanego dnia!

Dodaj komentarz