NovaClear Atopis – Wpis Sponsorowany

Kilka dni temu po drobnych przejściach z zagubieniem paczki i szukaniem jej po sąsiadach dostałam balsam do ciała oraz żel pod prysznic. Z góry informuję, że nigdzie tu nie znajdziesz filmiku jak rozpakowuję paczkę (nie była aż tak ładna by było co pokazywać) czy jak smaruję swe piękne i jakże zgrabne ciało. Rozczarowany?

Jestem osobą raczej sceptycznie podchodzącą do nowych kosmetyków, bo nigdy nie wiadomo czego można się spodziewać. Na opakowaniu piszą „to właśnie dla ciebie”, więc kupujesz bo myślisz sobie że zdecydowanie musisz coś mieć, a tu się w domu po wyjściu spod prysznica okazuje, że błąd i masz ochotę iść nawet w samym ręczniku do producenta i rzucając mu świeżo otwartą butelką kosmetyku na biurko, mocno akcentując nietypową sytuację oraz swoje zdenerwowanie krzyczeć „Serio? Serio?”.

Kilka razy już tak miałam

Kiedyś mi ktoś polecał jakiś super hiper mega cudowny szampon do włosów, które ze względu na szybkie siwienie muszę dość często malować, więc siłą rzeczy nie są one w najlepszej kondycji, a szkoda, bo przecież włosy są naszą wizytówką i każda kobieta chciałaby mieć piękną lśniącą, zdrową burzę włosów. Umyłam tym szamponem włosy ze 3 razy i wyrzuciłam prawie pełną butelkę, dlaczego? Miałam wrażenie, że moje włosy są bardziej brudne niż przed myciem, swędziała mnie skóra głowy, a włosy wyglądały jak polane tłuszczem.

Od dziecka marzyłam o farmie piegów na mej twarzy oraz bujnych długich kręconych włosach w kolorze jakże rozchwytywanym i bardzo często pożądanym przez kobiety – rudym. Niestety nie wszystko człowiekowi wychodzi. Ja w lokach wyglądam gorzej niż zmokły pies po przejściach, a nigdy się nie przełamałam by zafarbować swoje włosy na rudo. Szkoda. Wmawiam sobie że kiedyś nadejdzie ten moment. Kiedyś.

Nowości w moim domu!

Postanowiłam się z tobą podzielić super nowiną o testowanych przeze mnie kosmetykach, co robię już od tygodnia i póki co wyniki mnie zadowalają. Jednak już teraz zapowiadam, że kolejny tekst o tych produktach pojawi się po zakończeniu butelek. Dlaczego? Hej! Przecież każda z nas doskonale wie, że nasze ciało na początku stosowania reaguje inaczej niż po dłuższym okresie. Dla mnie dłuższy okres, to koniec butelki. 🙂

Pod względem kosmetyków, to jestem dość dziwna. Na co dzień robię delikatny makijaż – korektor, podkład, tusz- od święta w sumie też. Czasami jak mnie poniesie to użyję kredki (mam kilka kolorów i odcieni) i to właściwie tyle. Nie znam się na konturowaniu. Mimo to wydaje mi się, że wyglądam dobrze, a przynajmniej dobrze się czuję. Czasami w lecie nawet tego nie nakładam na swoją twarz. Tylko krem lub balsam. Moja skóra oddycha i odpoczywa, a ja czuję się z tym świetnie.

Poza tym mam bardzo suchą skórę, więc pewne rzeczy mi zwyczajnie nie sprzyjają. Dlatego też byłam dość ciekawa tych kosmetyków od Novaclear.

Za pierwszym razem po użyciu płynu do twarzy i ciała gdy wyszłam spod prysznica czułam, że moja skóra tak bardzo się kurczy i jest tak strasznie sucha, że zaraz na mnie pęknie niczym balon. Uczucie było niezwykle nieprzyjemne i męczące. Nałożyłam balsam i stał się cud. Miałam wrażenie, że na mojej skórze powstała delikatna ochronna warstwa, a skóra zamiast suchej stała się miękka, sprężysta i delikatna. Złudzenie ściągniętej skóry po wyjściu spod prysznica już się nie pojawiło, więc jest to duży plus.

Jestem dość roztrzepaną osobą, która mocno stąpa po ziemi i bardzo często robię jednocześnie kilka rzeczy. Będąc pod prysznicem wpadają mi do rzeczy pomysły, które muszę pilnie zrobić czy zanotować, więc bardzo często niestety zapominam o stosowaniu balsamu do ciała. Usilnie staram się wyrobić u siebie ten nawyk ale jakoś idzie mi to dość opornie.

Jakie są jeszcze plusy, które zauważyłam podczas tych 7 dni stosowania obu kosmetyków?

Balsam całkiem dobrze się rozsmarowuje, długo pozostaje na skórze, jest niemal bezzapachowy, nie pozostawia tłustych plam, szybko się wchłania.

Sam płyn też ma wiele zalet. Jest do całego ciała, więc po umyciu nim twarzy nie mam problemów ze ściąganiem jakie mam za każdym razem po użyciu zwykłego kremu pod prysznic (użycie balsamu do ciała daje chwilową ulgę). Płyn ten jest niemal bezzapachowy, ma ciekawą konsystencję i kolor, nie pieni się, bardzo lekko się rozprowadza, a co za tym idzie niewielka ilość pozwala na umycie większych powierzchni. I to piszę ja, która ma 165 cm wzrostu w kapeluszu. 🙂

Reasumując

Używam zarówno płynu jak i balsamu do ciała od tygodnia. Nie dotarłam jeszcze do półmetku moich kosmetyków, więc pojawi się jeszcze jeden finałowy post z wnioskami. Na ten moment jestem szczęśliwa i zadowolona. Zwłaszcza, że końcu moja skóra nie jest tak strasznie sucha, że aż można było po niej pisać! Teraz napiszę takie malutkie polecam, a za jakiś czas to zweryfikuję. 🙂

Bym zapomniała, link do tej serii kosmetyków znajdziesz tutaj. 🙂

zBLOGowani.pl

Dodaj komentarz