Niech każdy wie jak jest, czyli Układ Zamknięty

W niedzielny wieczór udaliśmy się do w Kina pod Baranami na Układ Zamknięty. Tak właśnie w ten upał siedzieliśmy w sali wypełnionej po brzegi ludźmi. Nie wiem czy ludzie bardziej byli zainteresowani filmem czy chęcią skorzystania z promocji jaka obecnie jest (Letnie Tanie Kinobranie).

My poszliśmy w jednym celu, dużo słyszeliśmy na t temat Układu Zamkniętego. Byliśmy, zobaczyliśmy i wyszliśmy. Ciekawość jest rzeczą ludzką.

Kiedy tylko pojawiła się w sieci informacja, że taki film powstaje i niebawem pojawi się w kinach, byliśmy stale bombardowani newsami od znajomych, o czym właściwie jest ten film.

Od dawna wiadomo, że Państwo trzyma swoje brudne łapska na każdej działalności czy przedsiębiorstwie. W bardzo szybki i dosadny sposób może pokazać jak łatwo może odebrać wszystko, na co się pracowało przez tyle lat. W kilka sekund człowiek zostaje z niczym. Cofa się do początku. Ile trzeba mieć samozaparcia, żeby po takich doświadczeniach się nie poddać i startować na nowo? Ile nerwów, żeby przez tyle lat walczyć z systemem o swoje, by na końcu zostać oczyszczonym i żeby głośno ktoś powiedział, że te wszystkie oskarżenia to była fikcja, zazdrość i nienawiść. Dostali po 10.000 zł.  Co mogą zrobić z tymi pieniędzmi mając zszargane imię?

Po tym jak się okazało, że oficjalnego dofinansowania nie będzie, bo nie. Szukali inwestorów i znaleźli w m.in. tych oskarżonych o oszustwo i pranie brudnych pieniędzy.

Kasa Stefczyka i bodajże 21 innych przedsiębiorstw wyłożyło swoje pieniądze na to by pokazać wszystkim, że przypadek Reya i Jeziornego nie jest odosobniony. Pojawiły się informacje, że większe grono inwestorów (wydawnictwo Stella Maris) było w podobnej sytuacji, co bohaterowie filmu. Kilkoro z nich postawiło zaledwie jeden mały warunek, aby ich logo nie zostało pokazane na plakatach, itd. Nie rozumiem tego.

Dopiero po obejrzeniu Układu Zamkniętego zaczęłam szukać informacji jak to było realnie. Dotarłam również do opinii na przeróżnych forach. Ludzie piszą o słabo rozwijającej się akcji i o braku urwanej dupy po jego obejrzeniu. Czyżby nikt nie pamiętał, że był on oparty na faktach?

Obawiam się, że Piepka i Pruski podczas pisania scenariusza przez te cztery lat w swoich założeniach nie mieli urywania komukolwiek jakiejkolwiek części ciała, a przekazanie istotnych informacji. Wychodzę również z założenia, że takie same poglądy miał reżyser Bugajski.

Wszyscy doskonale wiedzą, że od dłuższego czasu każdy z nas ma możliwość założenia firmy w zaledwie jednym okienku. Cóż za wygoda, prawda? W kilka minut stajemy się raczkującym przedsiębiorcą, przed którym cały świat stoi otworem, ale co dalej? Rozwijać się i garściami ładować sobie pieniądze do kieszeni? Czy raczej małymi kroczkami błąkać się i szukać idealnej metody na udany biznes? Co się bardziej opłaca? Pokazanie, że się doskonale wie, co się robi, bo się na tym zna? Czy metoda: nie znam się to się wypowiem i zrobię. Zatrudnienie ludzi, którzy się na tym znają? Działanie po omacku? Myślę, że wszystko się opłaca na swój sposób, jeśli oczywiście przynosi odpowiedni efekt dla nas. Nie dla kogoś.

Rey i Jeziorny mieli głowy na karku. Wykonali ogromny krok do przodu, nie tkwili w miejscu, nie narzekali, że jest źle i nie czekali z założonymi rękami, aż coś się zmieni na lepsze. Zrobili dla siebie i dla innych coś dobrego, zgodnie z prawem i samym sobą. Ilu takich ludzi się jeszcze znalazło i znajdzie? Tych dorobionych i zarobionych? W jakiej liczbie zamknie się grono oszukanych przez państwo, obcych, rodzinę czy znajomych?

Jedną z rzeczy, które zdecydowanie mi się spodobały w tym filmie było poruszenie tematu chciwości, zwątpienia, wyrzutów sumienia i pożądania. Wszystkie one się doskonale ze sobą łączą. Pasują do siebie jak dwie krople wody i żaden z wymienionych elementów nie może istnieć bez trzech pozostałych.

W Układzie Zamkniętym tymi chciwymi okazali się przedstawiciele państwa, a przecież, na co dzień każdy z nas ma wokół siebie osoby, które chętnie wbiłyby nóż w plecy, zajrzały do portfela wypytując o każdy grosik, nawet ten znaleziony lata temu i zostawiony na szczęście.

Ilu jest ludzi, którzy z przyjemnością doniosą na kolegę, sąsiada lub nie daj boże na członka rodziny. Każdy już chyba słyszał historię jak to rodzeństwo, albo rodzice z dziećmi kłócą się o majątek czy spadek. „ Na szczęście” nie tylko Polska jest tak pokręconym krajem, gdzie wszystko jest możliwe (niewykonalne robimy w weekend, a na cuda trzeba poczekać do 4 dni).

Jakiś czas temu media zaczęły nas zalewać informacjami dotyczącymi Edwarda Snowdena. Byłego pracownika tajnych służb, któremu nie odpowiadał sposób, w jaki traktuje się obywateli nie tylko USA, ale i całego świata. To ten, który wypuścił w sieci informację dotyczącą inwigilacji społeczeństwa. Oni twierdzą, że wszystko jest w porządku i nic złego się nie dzieje i nie stało. Dlaczego chcą go ukarać za zdradę i skazać? Dlaczego nie chcą pozwolić, aby gdziekolwiek dostał Azyl? Dlaczego nie chcą go wypuścić z Rosji?

Co do Rosji jakiś czas temu jeden z polskich dziennikarzy został zatrzymany na tamtejszym lotnisku, ponieważ twierdzono, że jest on podobny do Snowdena. Uważali, że E. Snowden udaje Polaka, aby uciec, więc zrobiono mu test ze znajomości topografii Polski, sprawdzano również czy zna hymn narodowy.

Nie rozumiem zachowania Obamy.

Nie rozumiem podejścia państwa do naszych przedsiębiorców.

Nie rozumiem, dlaczego na siłę szukają potencjalnych oszustów i zabierają miejsca pracy.

Do czego zmierzam?

Nie tylko my mamy swój Układ Zamknięty.

 

P.S.

Polecam. Oglądajcie. Zachwalajcie.

 

 

http://www.flickr.com/photos/nationalarchives/3002426059/sizes/o/in/photostream/