Nie przyznaję się do zarzucanego mi czynu

„ Jeśli ktoś złapie Cię za rękę, to mów, że to nie Twoja ręka” powiedzenie stare jak świat i każdy je zna, ale za dużo osób wzięło je sobie (aż za bardzo) do serca. I to ciągłe przepraszanie za wszystko. Ciężkie czasy. Oj ciężkie.

Luby: Obiła mi pani drzwi!

Kobieta: Niemożliwe…

L: Zapraszam, niech pani sama zobaczy.

K: No, przepraszam bardzo, jeśli faktycznie bym obiła panu drzwi, to i na moich by był ślad.

L: Czy pani wie ile kosztuje kolizja na parkingu?

K: Wiem!

L: Z doświadczenia?

K: Przepraszam, ale pan mnie obraża!

L: Nie obrażam pani, tylko pani zachowanie.

 

W taki sposób można porozmawiać z kobietą na parkingu galerii, chyba aromat zakupów zawładnął nią na tyle, że zapomniała o bożym świecie i odpowiednim zachowaniu.

Parkingi szczególnie te przy większych sklepach mają to do siebie, że każdy chce stanąć jak najbliżej. Nie jest też tak, że ludzie sobie przyjeżdżają i stają w granicy rozsądku i upolowanego miejsca. Nie, bo to przecież może spowodować u nich paraliż mózgu. Wjeżdżają i stają jak leci.

Obiją komuś samochód? Trudno.

Nie będzie można wsiąść? Trudno.

Nie będzie można przejechać? Trudno.

Nikt obok już nie stanie? Trudno.

Cóż za wspaniałe bezproblemowe życie i egzystencja w swoim małym świecie, który sięga od czterech liter do czubka nosa.

„Ja tylko na chwilę”

Kto tego nie słyszał w ostatnim tygodniu ten ma spore szczęście. Zostawienie, chociaż bardziej adekwatne będzie słowo porzucenie, a wiec porzucenie pojazdu gdziekolwiek i tylko po to, żeby się tłumaczyć „panie ja tylko na chwilę”, czy to jakaś nowa przypadłość, że kiedyś się człowiek spieszy to już nie musi myśleć? Ludzie sobie chyba często nie zdają sprawy z tego, że stając jak ofiara losu sprawiają zagrożenie, tracą czyjś czas, a niekiedy dokonują zniszczeń czyjegoś mienia, bo im się drzwi omsknęły, ale nic się przecież nie stało. Teraz nic się nie stało, ale z czasem wyjdzie szydło z worka.

Wracając do kobiety

Owa nieskruszona blondyneczka ciągle powtarzała „przepraszam” i to w najróżniejszych konfiguracjach jednak przez cały czas nie przyszło jej nawet do głowy, że mogłaby powiedzieć coś w stylu „przepraszam źle zrobiłam”. Nie chodzi o to, że musi padać na kolana i całować wszystkich w pobliżu po stopach i błagać na kolanach o przebaczenie. Nie. Chociaż… Odrobina kultury i taktu w takich sytuacjach jest mile widziana, a przyznanie się do winy, która jest widoczna gołą ręką może jedynie ułatwić rozmowę. Skąd wiemy, że to owa blondyneczka jest winna całemu zdarzeniu? A stąd, że „Gosia ostrożnie wysiadała”. Takie czasy nastały, że słowa klucze przestają znikać z naszego języka lub zmieniają swoje przeznaczenie. Dla jednych „kurwa” jest przecinkiem, a dla innych „przepraszam”. Czy w ogóle ktoś wie, co ono oznacza?

Więcej nie będę i żałuję

Po co przepraszać i zawracać komuś głowę, jeśli ma się całą sprawę głęboko w dupsku, a w danej chwili myśli się o pomidorowej i nowej kurtce na zimę. Mówienie żeby mówić i komuś zrobić dobrze, bo wydaje się, że ktoś to akurat chciał usłyszeć jest passe. Zmień to!

Dziękuję!

Kolejne bardzo trudne słowo, które z wiekiem tak ciężko przechodzi przez gardło. Dlaczego mamy dziękować za coś, co nam się należy? Dlatego, że nam się nic nie należy. Oto cała prawda. Coś jest powiązane z czymś i na tym bazuje cały świat. Człowiek przychodząc na świat nie ma nic i to nic rozwija z pomocą rodziców. Nie należy mu się przedszkole, miejsce na określonej uczelni, mieszkanie, praca, samochód, telefon, itd. Jeśli na to zapracuje, to owszem, ale na „dzień dobry” nauka jest jego obowiązkiem, który musi wypełniać, a nie pakietem Gold, który dostaje w momencie wyjścia na świat. Życie, to jedna wielka wymiana czegoś za coś, tu nie ma nic za darmo.

Podziękowania

W finansach na czarnym tle uczyli mnie, że to klient ma mi dziękować, a nie ja jemu. Za co? Za kompetencje, czas, usługi, wiedzę, radę, generalnie za moją pomocną dłoń. Wmawiali mi, że ja owszem mogę powiedzieć, że dziękuję za miłą rozmowę czy kawę, ale bez nadmiernego rozczulania, bo to on przychodzi do mnie, to on ma problem, a ja jestem ratunkiem. Czy to czegoś uczy poza nabijaniem własnego ego? Owszem, „dziękuję” to ważne słowo, którym nie powinno się szastać na prawo i lewo, ale jak tu nie szastać?

Twoje, moje, nasze

Nasze zachowanie jest bardzo ważne szczególnie, gdy pracujemy w usługach lub z nich korzystamy (czyt. ZAWSZE). Dobre wychowanie, dziękowanie i ewentualne przepraszanie za zaistniałą pomyłkę nie jest niczym złym. W końcu każdemu może się coś pomylić z i to z różnych powodów. Przemęczenie, brak snu, nauka, znudzenie, nerwy, to nic innego jak długa i niedokończona lista potencjalnych wrogów, szczególnie rano, ale na nasze szczęście po drugiej stronie barykady stoi człowiek, który również jest z krwi i kości i o ile się go szczerze przeprosi, to zrozumie. Zdolność do szybkiego reagowania i rozwiązywania problemów przydaje się w każdej sytuacji i na każdym stanowisku. Do tego nie trzeba być wszechwiedzącym guru o paranormalnych zdolnościach.

Spontaniczność

Jak to jest, że można zrobić coś spontanicznego, a nie można wykorzystywać tej zdolności w innych okolicznościach i np. podziękować komuś za podanie kawy czy przeprosić za zniszczenie (nawet to delikatne) jego własności zamiast uparcie brnąć w kłamstwo i robić z siebie (nie ukrywajmy) idiotę, do którego nie dociera nic poza własnym… no właśnie, czym?

„Proszę” o pomoc zamiast „weź mi pomóż”

Widzicie różnicę między tymi dwoma zwrotami? Ja widzę i jest ona ogromna. Na co dzień borykamy się z problemami różnego typu często sami nie wiemy jak się z nimi uporać, a co wtedy najczęściej można usłyszeć? „ Nie będę się nikogo prosić o pomoc”, bo? Kto na tym ucierpi? Ja, że przyjdę i pomogę? Ty, że Ci pomogę? Sąsiadka? Jej pies? Czyje ego? Na nasze nieszczęście o wiele łatwiej przychodzi rozkazywanie.

Weźmy się i zrób!

Nie umiem czegoś zrobić, to nie robię, albo robię pod czujnym okiem tzw. fachowca. Gorzej jak taka współpraca polega na „chodź nauczysz mnie”, a kończy na tym, że nauczyciel robi, co trzeba, a uczeń liczy pęknięcia na suficie i robi to tylko po to, by móc później powiedzieć „ świetnie nam to wyszło”. Kolejne kłamstwo i wracamy do początku.

Kłamstwo ma krótkie nogi i często kuleje, a przez to w ciągu sekundy może wywrócić nasze życie do góry nogami.

Mnie mamusia uczyła, że nie można pokazywać palcem, kłamać i że są trzy słowa klucze: proszę, dziękuję i przepraszam.

 

Link do zdjęcia: http://www.flickr.com/photos/statelibraryofnsw/3284118942/