Nazwa, cisza i spokój

Dzisiaj doznałam szoku i odrobinę mnie przytkało, co się nie wydarzyło w moim życiu zbyt wiele razy. Oczywiście nie liczę sytuacji gdzie jestem zdenerwowana tak bardzo, że wolę nic nie mówić niż palnąć komuś coś głupiego i modlić się o cofnięcie czasu (co jest niemożliwe) szkoda też żeby adresat moich spazmów i furii musiał się zastanawiać czy faktycznie jest jak powiedziałam czy to „tylko” nerwy.

Po co gadać za dużo jak można się zastanowić i spokojnie opowiedzieć po poukładaniu co się ma na myśli, a nie odwracać tego czego nie ma, a co się zwyczajnie palnęło, żeby ktoś się w końcu odczepił by podczas zaciskania szczęki i pięści w spokoju, ciszy i sercu które chce wyskoczyć z klatki razem z tysiącami myśli samotnie kontemplować swój gniew.

Mam cudownych sąsiadów, którzy jak się kłócą, to rzucają przedmiotami. Ostatnio zastawą. Jeszcze nie przyszli żeby coś pożyczyć, bo nie mają na czym zjeść. Skoro pracuję w galerii ze szkłem artystycznym i sprzedaję też zastawy obiadowe, to może podsunę im wizytówkę pod drzwi? Jak myślisz?

Mam swoje własne prywatne konto na Instagramie, które połączyłam jakiś rok czy dwa lata temu z blogiem (mają taką samą nazwę) i tak sobie wrzucam różne cuda, które spotykam na swojej drodze. Raz to butelka z piwem na której mam krasnoludka, innym razem samochód z zaopatrzenia odrobinę większy od roweru, stado gołębi na rynku przez który przechodzę minimalnie dwa razy dzienne i takie różne inne dla mnie ciekawe (dla osoby oglądającej możliwe że niekoniecznie) sytuacje.

Wybierając nazwę dla bloga kierowałam się tym by była chwytliwa, łatwa, kojarząca, prosta, unikatowa, itd. Myślałam nad nią jakieś kilka minut do godziny i mam swoją Kwadraturę Słowa. Bloga mam od 28 czerwca 2012 roku i od momentu kiedy ją wymyśliłam i stworzyłam bloga nie pomyślałam o tym by moją nazwę zmienić. Ja jestem moją nazwą, to jak dla mnie moje imię i nazwisko. Kwadratura Słowa, to ja i tak już zostanie.

Wczoraj wrzuciłam kolejne zdjęcie na swój Instagram i po chwili przychodzi mi komunikat „andrzejkurwa lubi Twoje zdjęcie”. Nie, nie chwalę się, nie o to chodzi. Rozchodzi się o nazwę użytkownika. Wiesz przeczytałam kilka cudownych poradników jak powinno się wybierać nazwę, czytałam jak o tym rozpisują się blogerzy, słuchałam webinarów jak to powinno być. Oczywiście robiłam już to po założeniu domeny, itd. Taki mądry człowiek jest jak zaczyna, bo w swojej całej euforii początkującego blogera nie myśli o pewnych rzeczach, które mimo wszystko są istotne. Reasumując ja przypadkowo spełniłam wszystkie wymagania odnośnie nazwy. Udało się. Czad!

Nie spełniam wszystkich standardów jeśli chodzi o częstotliwość pisania tekstów na stronę i tutaj mocno kuleję w tym zakresie ale każdy uczciwie przymyka na to oko. Niektórzy tylko piszą „Angela nie przestawaj pisać” ale wiem, że robią to po znajomości i tutaj wchodzą różne koneksje i lata znajomości. Nie przyjaźnie, a lata praktyki i doświadczenia w obcowaniu ze sobą. Piszę kiedy chcę, trochę zachowuję się przy tym jak rozkapryszona księżniczka, bo nie myślę o tym czy ktoś chce czytać to co piszę regularnie, a o tym że nie mam czasu.

Czas.

Czas to pojęcie czysto względne i ograniczone do 24 godzin w dobie. W tym czasie można zrobić wiele ciekawych rzeczy. Wykonać dziesiątki telefonów, nawiązywać nowe kontakty, prowadzić własną firmę i pomagać w innej, to się tak pięknie i dumnie nazywa manager. Piękne słowo. Nie, nie mam tego wypisanego na czole. Czasami pod moimi oczami widać wory. Im więcej pracuję i robię mniej przerw mam większe wory. Dziś. Sobota. Wstałam o 9, porozmawiałam z siostrą, która mnie obudziła z okazji urodzin mojej mamy. Moja mama miała wczoraj 50 urodziny, więc życzcie jej wszystkiego co tylko możliwe i jak najwięcej zdrowia, bo coś mi mówiła wczoraj, że bolą ją plecy od jakiegoś czasu. Od 9 jestem na nogach, a już potrafiłam zrobić wiele wartościowych rzeczy, nie ma sensu użalać się nad sobą, bo jest sobota, a ja siedzę w pracy. Nie ma sensu. Mogę z tego wiele wyciągnąć. Wiadomo: pracujesz- zarabiasz, a jak nie pracujesz- to gryziesz tynk albo jesteś na bezrobociu. I zawsze jest się ubezpieczonym. Taki plus.

Brnęłam do nazwy i jakoś tak napomknęłam i popłynęłam dalej. Generalnie chciałam tylko jasno podkreślić, że nie ma sensu się jakoś zbytnio wysilać nad nazwami i trzeba robić to co się czuje. Przykładem jest owy Andrzejkurwa czy Abstrachuje. Niech kropkują, pomijają, włączają piski czy kruki przy wymienianiu nazwy. Miej to w nosie, oku, uchu, jelicie. Gdziekolwiek chcesz. Jeśli myślisz i mocno wierzysz, że to ma sens, to rób to.

Ja tak mam z Kwadraturą Słowa, eSprawunkami i galerią.

Bo jeśli w coś mocno wierzysz, to Ci się to w końcu uda.

Chociaż w sumie wierzyłam w Wróżkę Zębuszkę i jakoś do mnie nie przyszła. Nawet ostatnio jak wyrywali mi górną ósemkę. Oszukali mnie albo zwyczajnie jestem za stara.

P.S.

Nie zapomnij o życzeniach dla mojej mamy w komentarzu.

1 komentarz

    • Sabi, 6 listopada 2016, 09:35

    Najlepsze życzenia dla twojej mamy 🙂 Zdrówka 😉 aaaa Angela to nie znajomości to przyjemność z czytania tego co napiszesz i dobrze wiesz o tym….pozdrawiam

Dodaj komentarz