Czy mówisz źle o byłym pracodawcy?

Do grudnia ubiegłego roku uważałam, że o byłych się nie mówi i właściwie to, co było to było i trzeba iść dalej. Jakby nie było, to widziały gały co brały i teraz już nie ma odwrotu, bo już nadepnęliśmy na to zgniłe jajo. Smród już jest.

Pod koniec ubiegłego roku wszystko się zmieniło i odbiło się to nie tylko na stanie mojego zdrowia ale i konta. Czas wyznań nadszedł…

By to wszystko napisać w miarę składnie i bez plucia jadem, to układałam sobie to wszystko w głowie od 12 grudnia. Był to jednocześnie dzień w którym dostałam niezbyt przychylną diagnozę, zapaliłam ostatniego papierosa i rozstałam się całkowicie z osobą z którą współpracowałam.

Mimo że całe moje ciało, dusza i umysł na zmianę podpowiadały różne rozwiązania owej sytuacji jaka niestety mnie zaskoczyła i to zbyt mocno, to cały czas sobie powtarzałam w głowie, że jestem cierpliwa i karma zawsze wraca i mam nadzieję, że wróci i uderzy tą osobę w twarz mokrą szmatą, która stała w wodzie przez kilka dni. Dlaczego?

Mściwa nie jestem i jakoś nigdy nie byłam

W swoim życiu miałam zaledwie kilka okazji by odciąć grubą kreską znajomość z jakimiś osobami. Odcięcia nie żałuję, raczej się cieszę, bo dzięki temu mogłam ruszyć dalej bez dalszego i to w dodatku daremnego grzebania spruchniałym kijem w danym mrowisku.

Nigdy w życiu nikomu źle nie życzyłam, bo jest to nieelegancki styl życia i niezbyt życzliwy. Poza tym, jeśli skupisz się na tych złych życzeniach, to fala tej złości, nienawiści i niechęci odbije się prędzej czy później na tobie. Wiesz, wszystko do człowieka wraca. Plucie jadem powoduje u innych odruch wymiotny i chęć ucieczki. Jeśli sam sobie będziesz pluć jadem w swoim własnym gospodarstwie domowym, to prędzej czy później ten jad spadnie na twoje buty i rykoszetem wyryje cudaczne piętno na czole.

Powrócę do pytania dlaczego chciałabym by ktoś tym razem zebrał baty od losu. Dlatego że to mnie w pewien sposób zniszczyło. Zostałam na bardzo kruchym lodzie, który już od kilku miesięcy stale podlewam by twardniał i on w końcu po tak długim czasie powoli staje się stabilny.

Moja historia w pigułce

Dostałam ofertę pracy właściwie po znajomości, bo Ojciec Sukcesu ma w pracy Łysego, a Łysy ma kolegów i koleżanki. Jedna z tych koleżanek poszukiwała osoby, która na drugie ma multitasking, szybko się uczy i ma doświadczenie w prowadzeniu biznesów i ich rozwijania. Byłam doskonałym kandydatem w dodatku poszukiwałam pracy, więc idealnie się złożyło. Zgodziłam się. Na własną rękę kupowałam sobie internet mobilny by na miejscu móc pracować, ze swojego prywatnego telefonu dzwoniłam do firm, magazynów i innych by składać oferty współpracy, robiłam nadgodziny… Właściwie nadgodziny, to raczej zbyt słabe słowo, raczej można powiedzieć, że ja tam spałam.

W ciągu miesiąca miałam 3 dni wolnego, ale nie takiego wolnego jak myślisz, że odkładam telefon i robiłam swoje rzeczy, o nie. Wymagano ode mnie w te wolne 3 dni (które wręcz wyszarpałam) bym odbierała telefon, odpowiadała na pytania na bierząco, odpisywała na maile, itd. Wszelkie tłumaczenia nie miały znaczenia, bo było jak mówienie noworodkowi żeby nie robił w pieluchę tylko poszedł do toalety jak każdy przyzwoity człowiek.

Jest źle

Momentem krytycznym i stanem zapalnym dla mnie był czas kiedy pojechałam do mojej babci, którą widuję tylko kilka razy w roku (dwa to już kilka?) na wieś, a przy okazji było Wszystkich Świętych, więc my obładowani kwiatami i zniczami jeździliśmy od cmentarza do cmentarza przy akompaniamencie mojego telefonu, który ciągle dzwonił. Myślisz że pomagało coś tłumaczenie „Nie mogę rozmawiać?”, „Jeśli to nic pilnego to mi to napisz?”, a skąd! Słyszałam ciągle „ale ja tylko chwilę”, i „przecież wiesz że nie lubię pisać maili”.

Moment w którym wybuchłam wyglądał w taki sposób, że siedzieliśmy z Ojcem Sukcesu w ramach przerwy w tworzeniu czegoś w moim sklepie, godzina 22, a my ze ślinotokiem czekamy na burgery. Przyjechały, dostaje ciepłego pod nos, a tu, co? Telefon! Odbieram, bo jestem nauczona, że nie dzwoni się do ludzi o każdej porze dnia i nocy, a jak się już dzwoni, tzn. że się pali i wali.

Zatem odbieram pełna przerażenia i nasza rozmowa wyglądała w taki sposób:

Ona: Otworzyłam twojego maila z rzeczami do zrobienia i mam kilka rzeczy do dodania.

Ja: Dobra, to jutro albo mi to wszystko napisz w mailu, bo jest późno, a ja teraz jem.

O: Nie chce mi się pisać, mam teraz czas i teraz chcę porozmawiać.

J: Dobrze tylko ja teraz jem pierwszy posiłek od śniadania, później zadzwonię albo jutro skoro koniecznie musisz mówić.

O: Później to ja będę zajęta.

J: Mam dość, rozumiesz że ja prawie przez cały dzień nie jadłam? Jest późno, nie szanujesz mnie, mojego czasy ani mojej pracy. Jutro przyniosę ci moje wypowiedzenie

Czy takie zachowanie podchodzi pod mobbing? Czy współpraca z drugą osobą na zasadzie firma-firma oznacza, że ktoś jest na lepszych warunkach? Czy niewypłacenie komuś pensji oraz prowizji liczonej w tysiącach to odpowiednie rozwiązanie? Czy straszenie sądami, to dobry pomysł na prowadzenie firmy?

To był ten dzień

Rano 12 grudnia musiałam iść do mojego ginekologa po wyniki cytologii. Wizyta ta skończyła się tym, że wracałam do domu rycząc jak bóbr i robiąc ogromną wiochę. Dostałam całą listę antybiotyków, które mam brać i termin kolejnej wizyty, za 3 miesiące. Kiedy człowiek się dowiaduje że ma nowotwór, to myśli sobie „to koniec, już po mnie”. Jednak z takimi śmieciami trzeba się bić. Obojętnie w jaki sposób i niezależnie od tego czy posiada się magiczne moce, umiejętności czy świeżo pomalowane paznokcie. Trzeba i już. Ogarnęłam twarz i siły i poszłam za ciosem.

Tego samego 12 grudnia poszłam po raz ostatni spokojnie porozmawiać. Moi rodzice byliby ze mnie dumni, bo wiele czasu poświęcili bym nauczyła się szanowania innych osób, odpowiedniego traktowania i tego obycia. Niestety trafiłam na osobę, która poza „ja” nie ma nic. Ta osoba twierdziła, że skoro obsługuję swoje konta na Instagramie i Facebooku, to przy okazji powinnam to robić dla niej, bo to nic nie kosztuje. Kto obsługuje konta firmowe w Social Mediach wie ile to „przy okazji” kosztuje i ile zer pojawia się na koncie co miesiąc. Podobnie jak tłumaczenie strony oraz wrzucanie dodatkowych opisów, to nic wielkiego i to właściwie tylko chwilka, bo ja przecież wiem, co gdzie jest i to żaden problem.

W tym samym dniu wypaliłam swojego ostatniego papierosa, bo jeśli szczęście od człowieka ucieka, to trzeba je jakoś przywołać i zarzucić wędkę.

Kraków to jednak całkiem małe miasto jak już tak człowiek usiądzie i się zastanowi. Ludzie wiedzą i gadają. Każdy się zna. Tu pójdzie tam pójdzie i już można się dowiedzieć wielu ciekawych i istotnych rzeczy.

Na czym ma polegać moja mokra szmata?

Nadal jej źle nie życzę, ale dobrze też nie. Ta osoba w tym momencie jest mi mocno obojętna, a tekst który obecnie czytasz ma być dopełnieniem mojego oczyszczenia i ujścia ostatnich emocji. Jestem świadoma jak wiele czasu i energii straciłam przez całą współpracę z tą osobą i jak wiele nerwów i łez musiałam przelać po jej zakończeniu, kiedy stan konta się nie zgadzał, a hajs na rachunki jednak musiał.

Moja mokra szmata ma polegać na tym, że chciałabym by tym razem druga strona poczuła jak to jest, kiedy się ciężko pracuje i wypełnia swoje obowiązki na 100%, a ktoś każdy punkt pracy neguje i sprowadza do błachego i nie chce zapłacić należytych pieniędzy, a wręcz wprost informuje, że nie należy się nic, bo to wszystko było przy okazji.

Moja mokra szmata jest karmą.

Moja karma już do mnie wróciła, czas na jej i twoją.

Masz coś na sumieniu?

Zatem czy powinno się mówić o byłym pracodawcy?

Oczywiście! Nawet o obecnym. Jeśli tylko leży ci coś na sercu, to mów o tym. Trzeba komunikować nie tylko dobre ale też złe rzeczy. Takie kumulowanie emocji prowadzi zwykle do zagłady, która potem przez jakiś czas może odbijać się czkawką.

Oczywiście nie nakłaniam cię też do oficjalnego działania na niekorzyść czyjejś firmy, o nie… Raczej chodzi o zwykłe wyrażenie opinii i podzielenie się nią z innymi. Może po to by ich zachęcić, a może po to by sprawić by pracodawca to przeczytał i zmienił swoje postępowanie.

Z każdej opcji wyjdzie się na plus, więc warto.

O mobbingu tym bardziej warto mówić.

Pomyśl sobie, że dzięki temu że mówisz co jest złe świat wokół ciebie staje się odrobinę piękniejszy.

Bo ten wyniszcza człowieka niczym tasiemiec.

Dziękuję.

    • OnzNetu, 25 września 2017, 14:14

    Trzymaj się i wszystkiego dobrego 🙂

      • Angelika, 25 września 2017, 14:18
      • Autor

      Dobrego dnia. 🙂

    • Piotrek, 25 września 2017, 15:38

    Miałem podobną sytuację w poprzedniej pracy – nawet jeśli chodzi o Facebooka i tak dalej. I szczerze żałuję, że bałem się przeciwstawić takiemu procederowi, i dopiero po dłuższym czasie pracy tam odważyłem się na odejście. A warto było, bo teraz pracuję tam, gdzie jestem szanowany, i robię to co chcę. Powodzenia w dalszej karierze 🙂

      • Angelika, 26 września 2017, 18:34
      • Autor

      Cudo! Gratuluję i tak trzymaj! Najważniejsze to znaleźć swoje miejsce na ziemi i żyć tak jak się chce, a nie tak jak wymaga tego otoczenie. 🙂

    • Krystian, 25 września 2017, 16:49

    Myślę , że tak. Nawet po to by przestrzec innych 😉

      • Angelika, 26 września 2017, 18:34
      • Autor

      Super! Jednocześnie muszę (po raz kolejny) poinformować, że nie popieram SPAMu w komentarzach, więc tę reklamę musiałam usunąć. Dobrego dnia!

Dodaj komentarz