Moja przyszłość w przeszłości

Historia w historii. Dla ciebie i dla niego.

Wyszła dopiero spod prysznica, weszła do pokoju ubrana tylko w szlafrok, ręcznik na włosach i stare dziwne białe kapcie, i powiedziała:

  • Gdyby tak w moim CV zmienić zdjęcie, coś pozmieniać, sama nie wiem. Chyba będę wysyłała dwa różne pliki zależnie od ogłoszenia, bo w sumie…- i tutaj się zorientowała, że mówiła zupełnie do nikogo- No halo, czy ty mnie w ogóle słuchasz?

Cel paplaniny nie był jej chłopakiem, nie był też mężem ani narzeczonym. Był jej współlokatorem i pomocną dłonią, ale milczał, coś pisał, widać było, że ciężko myślał nad tym co robi, więc podeszła do niego i szturchnęła delikatnie.

  • No i co mnie straszysz? Nie widzisz że pracuję?- rzucił jakby pod nosem, ale dosadnie i celowo sprawił ból tonem swojej wypowiedzi. Nie po raz pierwszy i zapewne nie po raz ostatni. Chyba lubił kiedy ją bolało, mieszała się wtedy na kilka sekund, by dopiero po chwili zacząć kontynuować swoją wypowiedź zmieniając ton i zapewne treść. Ten mikro ból zawsze sprawiał, że szybko w głowie selekcjonowała słowa, które chciała wypowiedzieć i mówiła, ale jednocześnie zatrzymując dla siebie kilka (czyt. kilkadziesiąt) informacji, które w ogólnym rozrachunku mogły mieć większe znaczenie. 
  • Widzę doskonale, jednak jeśli nie zwróciłeś na to uwagi, to mówię do ciebie od dłuższej chwili i byłoby mi bardzo miło gdyby mój monolog ewoluował do dialogu.
  • Dobra. Poczekaj chwilę tylko mu odpiszę i już się tobą zajmę.
  • Mhm- Poszła zdjąć ręcznik z głowy i rozczesać włosy. Nowa odżywka działa połowicznie, sprawia że włosy są delikatne i puszyste czyli to co napisali na opakowaniu i jednocześnie ich nie przetłuszcza/ obciąża, jednak w ogóle nie ułatwia rozczesywania. Czy czuje się oszukana? Nie! W końcu trafiła na produkt, który po wysuszeniu nie powoduje, że włosy wyglądają jak wilgotne ciężkie kluski. Weszła do pokoju, on dalej coś pisał – Chcesz kawy? – cisza- No to ci zrobię – ekspres fajny, jak zabawka, czerwony i nie pasuje totalnie do niczego. Kawę robi dobrą. Osobno młynek, bo jestem staroświecka i kupuję kawę w ziarnach, tylko po to żeby użyć wcześniej wspomnianego młynka, dla zabawy, przyzwyczajenia i jakości. Myślisz sobie jaka jakość płynie z mielenia ziaren i robienia espresso z tej świeżo mielonej? Oczywiście samo mielenie ziaren na bieżąco nie ma tak wielkiego znaczenia, jak sama kawa. Jeśli kupisz tą, która kosztuje mniej niż kilo ziemniaków w zimie, to oczywistym jest, że siano będzie pachniało lepiej, a smak.. Może nie mówmy o tym, bo smaku w tym nie ma za grosz.
  • Masz tu kawę… długo jeszcze? Chciałam porozmawiać. Idziesz ze mną zapalić?
  • No dobra- odpowiedział w końcu- Ten gość to skończony kretyn, chce mojej pomocy, ale sam do końca nie wie po co i dlaczego, a najważniejsze jest to, że on sam nie wie jak mogę mu pomóc. Poprawki za poprawkami. Teraz ma problem z tym, co na spotkaniu było klepnięte, a teraz wychodzi na to że wszystko od samego początku jest nie tak jak być powinno. Nie te kolory, tło, tekst, za mało wersji językowych.
  • Po co mu tyle wersji? Przecież sam nie zna tylu języków. Czy ktoś w ogóle w jego firmie rozumie w innym języku niż polski?
  • Nie wiem, to podobno jest bardzo światowe i dalekosiężne. Międzynarodowa firma. Rozumiesz?
  • Tak rozumiem – odparła- Międzynarodowa korporacja z wirtualnymi oddziałami na całym świecie, a facet sam nie wie czego chce. Zachowuje się jak rozkapryszona baba, której trzeba powiedzieć czego chce, więc mu powiedz.

Historia taka, a nie inna i w sumie do końca nie wiem czy pasująca do tego, co mam w głowie i czy dokładnie to chciałam dziś przekazać. Szczerze, to nie wiem czy zrozumiesz, bo sama do końca nie wiem. Nie rozumiem. Może nie chcę, albo sobie to wmawiam, bo zwyczajnie chciałam się podzielić jedną ze swoich historii.

Może zacznę od tego co chciałam.

Chciałam ci pokazać, że słuchanie kogoś wcale nie jest takie trudne i zawsze chociaż na chwilę można przerwać wykonywaną czynność, bo świat się od tego nie zawali i nie stracisz z tego powodu całych swoich oszczędności. Tak. Tak właśnie jest. Dzięki temu małemu gestowi pokazujesz tej drugiej osobie, że jednak ma dla ciebie większe znaczenie niż nijakie i zyskujesz jednocześnie taki mały pewniaczek, że znaczysz dla kogoś więcej niż powietrze. Bardzo miłe uczucie. Dodatkowo dowiesz się wszystkiego, co ktoś chciał do ciebie powiedzieć, więc nie spieprz     sytuacji i słuchaj jeśli masz możliwość, zadawaj pytania. Chyba, że nie chcesz, to nie udawaj, daj sobie spokój. Powiedz jej albo jemu żeby spadał na bambus i jeszcze kawałek dalej. Nie rób szopki, nie graj na uczuciach i nerwach drugiej osoby, bo ma to tyle sensu, co rozsypywanie śmieci po mieszkaniu.

Bądź sobą, dodaj odrobinę kreatywności i rozsądku, a wyjdzie ci z tego niesamowite życie, niczym w raju, gdzie dzień w dzień będziesz obrastać w septyliard piórek, śniadanie będziesz jadać z gwiazdką z nieba, a do pracy będziesz sunąć z tęczą.

 

Podobno kobiety mają motylki w brzuchu, a faceci erekcję.
Prawda to?