Co mogę za darmo dołożyć do zakupów?

Wielokrotnie słyszałam to pytanie i niestety do tej pory jeszcze nie spotkałam się z jednoznaczną i idealną odpowiedzią, która będzie pasowała do każdej branży.

Obecnie rynek jest coraz bardziej zalewany specjalistami i Specjalistami. Różnica w moim zapisie jest niewielka, ponieważ wyłącznie widać to po wielkości pierwszej litery, jednak podczas współpracy czy pierwszych chwilach bardziej merytorycznej rozmowy pewne kwiatki zaczynają wychodzić.

Raczej jak chwasty albo grzyby po deszczu, a rosną jak na drożdżach!

Niewiedza nie jest niczym złym. Przyznawanie się do braku kompetencji również nie jest niczym złym. Gorzej jeśli czegoś nie wiesz i nie potrafisz się do tego przyznać. To też jest pewna plaga. Spotkałam na swojej drodze niewiele osób, które spokojnie potrafiły się przyznać do swoich braków. Kiedy dostaję wiadomość z pytaniem czy jestem w stanie zrobić coś, czego nie umiem lub do tej pory nie robiłam, to od razu o tym informuję. Dlaczego?

Dlatego że szanuję czas, zarówno swój jak i zleceniodawcy, a poza tym szanuję czyjeś pieniądze. Wiem że gdybym brała wszystko, to pewnie moje konto byłoby bardziej puszyste lecz… nie lubię i nie umiem kłamać, więc nie widzę powodów do oszukiwania siebie i innych. Niemal od razu informuję o swoich brakach, które i tak od razu staram się nadrabiać. Wiesz co w tym wszystkim jest piękne? Wszyscy mi dziękują za to że byłam z nimi szczera. Piękne!

Tym krótkim słowem wstępu chciałam nawiązać do tych wszystkich gratisów, które obecnie są tak bardzo łatwo i szybko dostępne.

Gratisy i inne darmowe rzeczy mają nas przyciągać i zachęcać do korzystania z usług. Jednak te darmowe przedmioty i treści powinniśmy wcześniej sprawdzić czy są na odpowiednim poziomie merytorycznym i „zważyć”, by sprawdzić czy ich waga będzie tak samo ważna dla człowieka, który ten gratis pobierze, jak dla nas.

Niestety coraz częściej spotykam się tym, że wiele osób oferuje za darmo coś, co właściwie jest bezużyteczne i służy wyłącznie reklamie.

Jestem temu przeciwna. Zdecydowanie wolę niczego nie dostać niż otrzymać coś co od razu musze wyrzucić do kosza. Dokładnie tak jak z tymi pseudo wyprzedażami o których jest głośno niemal co roku.

Jest takie bardzo popularne powiedzenie „Nie pamięta wół jak cielęciem był”

Jeśli chcesz prowadzić biznes, niezależnie czy online czy offline i chcesz coś komuś dawać za darmo, to lepiej dla ciebie będzie jeśli będziesz pamiętać o tym powiedzeniu. Dlaczego? Bo nie ma chyba jeszcze tak dużego miasta żeby ludzie współpracujący czy byli członkowie zespołu nie mogli się ze sobą porozumieć i wymienić swoim spostrzeżeniami. Słowo!

Ja doskonale o tym powiedzeniu pamiętam i dzięki temu zanim coś komuś zaproponuję, to zastanawiam się nad tym, czy to coś będzie komuś potrzebne. Doskonałym przykładem są tutaj choćby wizytówki. Przy biznesie online często zbędne ale jak to mówią… kto bogatemu zabroni?

Ulotki? Wiele osób chce mieć swoje ulotki. Nie do końca rozumiem tego fenomenu, ponieważ wszystkie osoby które (do tej pory pytałam) znam odpowiadały, że ulotkę składają kilka razy niczym origami i wkładają do kieszeni/torebki i po jakimś czasie jak nie od razu wyrzucają do kosza w 95% nawet nie zwracając uwagi na jej treść.

Nie, nie drukuj ulotek. Nie rób tego. Szkoda na to pieniędzy.

Jeśli już chcesz dać komuś coś za darmo, np. prowadząc sklep internetowy, to zaproponuj np.

  • darmową dostawę następnego zamówienia
  • rabat
  • znaczki – jak na stacjach benzynowych, kawiarniach, itd. które po uzbieraniu jakiejś ilości spowodują że coś otrzymasz za darmo lub taniej – to doskonały sposób na przyzwyczajanie do siebie klientów, tylko pamiętaj że o takiego klienta również trzeba odpowiednio dbać.

Jeśli nie masz funduszy na tak wielkie przedsięwzięcia, a koniecznie chcesz coś drukować, to zamiast swoich wizytówek czy ulotek, wydrukuj podziękowanie za zakupy. Jeśli również na to nie masz odpowiednich zasobów, to wysyłaj e-mail.

W każdej sytuacji znajdzie się odpowiednie rozwiązanie lecz trzeba się nad tym zastanowić i nie patrzeć na to przez pryzmat, co ja będę z tego miał i ile mi to przyniesie, lecz od drugiej strony.

Co osoba korzystająca z moich usług będzie z tego miała? Czy jej się to przyda?

Rozumiesz o co chodzi?

Gratisy nie mogą należeć do gamy produktów bezużytecznych i muszą przynosić korzyść osobie, która kupuje dany produkt.

Prosty przykład: Masz swój sklep i sprzedajesz w nim drobne sprzęty AGD. Ktoś kupił u ciebie ekspres i chcesz tej osobie podziękować za to że kupiła go akurat u ciebie i jednocześnie chcesz jej zapaść w pamięć i przywiązać. Co robisz?

Ja bym dorzuciła do paczki produkt powiązany z zakupem czyli np. małą paczkę kawy z ładną ręcznie podpisaną karteczką z podziękowaniem za zakupy.

Wydaje ci się że to nic?

Wiesz, że personalizacja czyni cuda? Napisz na zamówieniu na przykład „Droga X własnoręcznie przygotowałam i spakowałam to zamówienie specjalnie dla Ciebie. Niech Ci się dobrze nosi! Dobrego dnia Y” i masz moją gwarancję, że kilka osób się o tym dowie, a kto wie może i zdjęcie takiego liściku znajdzie się na Instagramie czy Facebooku z odpowiednim komentarzem.

Jeśli jeszcze raz będziesz się zastanawiać, co możesz komuś dać za darmo do zakupów, to zastanów się najpierw na tym, co ty lubisz dostawać przy podobnych sytuacjach. Czy te rzeczy są ci potrzebne, czy ktoś z nich jeszcze korzysta. Następnie zrób drugą listę ze swoimi możliwościami i testuj!

U jednego sprawdzi się podziękowanie, u innego darmowa kawa, a u jeszcze innego zwykły e-mail z podziękowaniem.