Mam swój własny komis

Tak mam komis. Mój sklep internetowy jest komisem z dwoma rodzajami współpracy. Dla każdego mam coś, co mu się spodoba. Ba! Nawet jestem otwarta na inne propozycje niż posiadam. Taki otwarty umysł, a poza tym lubię współpracować z osobami, które mają pomysł na swój interes i chcą go rozwijać.

Mam jednak kilka zasad, których nie mogę złamać. Jedną z nich jest umowa. Oj zdecydowanie z każdą osobą z osobna podpisuję umowę, bo bez tego mogłaby być jedna wielka masakra. Poza tym tak jest zdecydowanie łatwiej i wygodniej jak obie strony przeczytają i podpiszą, to co mają czarno na białym. Nie ma miejsca na pretensje, bo umowa nie jest podpisywana na hurrraaaa!!!!

Zawsze wychodziłam z założenia, że każdą umowę trzeba przed podpisaniem przeczytać. Wyobraź sobie, że ja czytałam dokładnie każdą umowę podpisywaną nawet z bankiem. Masa małego i drobnego druczku, który powoduje, że później wszędzie widzisz ten maczek. Czasami nawet regulaminy, bo i w nich można znaleźć czasem ciekawe zjawiska, które powodują, że człowiek może wiele stracić.

Żeby było jasne, nie czytam tego, bo mam za dużo czasu. Mam go raczej za mało ale wolę wiedzieć na czym stoję wcześniej zamiast stać później jak kołek z tą ręką w nocniku i wołać o pomoc jednocześnie wiedząc, że niewiele osób jest mi w stanie pomóc, a jak już pomogą, to będą mi wystawiali fakturę na kilka zer, za każdą godzinę pracy.

Nie od dzisiaj wiadomo, że trzeba się zabezpieczać.

Dzisiaj rozmawiałam z konkurencyjną firmą 🙂 Taka jestem wspaniałomyślna, badam rynek i sprawdzam jak to jest u innych żebym sama nie była gorsza wiadomo. Za bardzo dążę do ideału i żeby wszystko było na tip top, więc na ten moment się nie przejmuję ale nie przestaję pracować nad swoim sklepiem i ciągle coś udoskonalam.

Zapisałam się nawet na angielski, na kurs z marketingu, zawiesiłam prawo jazdy i ślęczę przed komputerem na zmianę z maszyną do szycia. Idę do przodu jak trzeba ale mam problem z zasypianiem. Zamykam oczy i pojawia mi się lista rzeczy, które mogę zrobić, nowe kroje torebek i ciuchów, materiały, wiadomości, osoby z którymi będę się chciała skontaktować, itd. Ta praca mnie wykańcza ale jak bardzo cieszy, że to wszystko jest moje i tylko moje. I mogę zrobić z tym wszystko by było najpiękniejsze i najlepsze na świecie. Dążę do ideału i do tego bym była zadowolona z tego co i jak robię.

Jeśli zastanawiasz się nad tym czy otworzyć swoją firmę czy dalej pracować dla kogoś, to powiem Ci szczerze, że nie ma się nad czym zastanawiać tylko zrobić krok naprzód. Pracujesz wtedy na siebie i te wszystkie krople potu spływające po Twoich plecach będą podlewały Twoją firmę. Roślinki, które będą z tego wyrastały będą rosły coraz większe, a hajs jaki będzie z nich spadał jak już dojrzeją będzie spadał na Twoją ziemię, więc finalnie jak już to wszystko zbierzesz, to będzie na Twoim koncie. I będziesz sam mógł decydować czy wydasz te pieniądze na waciki, kebaba, więcej towaru, inwestycje czy wyjedziesz na wakacje all inclusive, a hajs oddasz biednym i potrzebującym.

Możliwości jest wiele. Mimo że co miesiąc muszę opłacać ZUS, księgową, czasami ryczeć z braku sił albo że akurat tego dnia nic mi nie wychodzi, to daję sobie w myślach po łapach i strzał z wiadra wody w którym jest mnóstwo kostek lodu i zwyczajnie się przesiadam. Nie wychodzi mi szycie, bo ciągle mi się pętli nitka i zacina, to idę do komputera i sprawdzam maile, odpisuję. Jest tyle rzeczy które można robić. Nie ma sensu siedzieć na tych piedestałach, bo jak się zasiedzisz, to ból dupy Cię zamęczy i w końcu będziesz musiał wstać. Ileż można siedzieć na dupsku?

Rozumiem że są osoby, które lubią swoje bezrobocie i fotel. Rozumiem. Przynajmniej się staram, bo mnie by trafił szlag.

I tak popłynęłam nie do tego brzegu. Zaczęłam od umowy, a skończyłam na bezrobociu 🙂

Czy zdajesz sobie sprawę jak wiele osób chce podpisać ze mną umowę bez podawania swoich danych? Np. Tylko na imię? Oddaje mi swoje produkty, wysyła je do mnie i chce ze mną podpisać umowę, gdzie jako dane komitenta jest wpisane np. Dżesika? Ja zwariowałam. Nie jednemu psu Burek. Jedna pani nie chciała mi podać nazwy banku w którym posiada konto, bo się bała. Czego? Są już nawet strony gdzie można sprawdzić takie dane. Czego się ludzie boją?

Nikogo nie proszę o wysyłanie dowodu osobistego, paszportu, wyciągu z konta, rachunku z wypłatą. Jestem uczciwa i tego samego oczekuję od kogoś.

Jetem jeszcze bardzo skromna i cierpliwa.

Kiss

 

Sklep jest tu gdzie zawsze -> www.eSprawunki.pl