Leczo i ogromne upały – przepis w środku

Nadal trwa ogromna fala upałów, a ja dziś zamiast leżeć do góry brzuchem i pachnieć, to poszłam na Kleparz i kupiłam wszystkie niezbędne produkty do leczo.

Ja to zwykle mam tak, że przesadzam z ilością składników, ponieważ rzadko kiedy gotuję z przepisu. Zwykle wszystko robię na oko i potem mam zapasy produktów, lub dłużej niż dwa dni jemy to samo… Żart mamy z Ojcem Sukcesu blokadę. Zwykle jemy coś raz i o tym zapominamy. Tylko niekiedy drugi raz z rzędu jemy ten sam obiad, wyjątkiem jest m.in. leczo.

Nie wszystko dobrze smakuje po odgrzaniu

Nauczyłam się, że muszę brać mniej niż mi się wydaje że powinno być wystarczyć. Zatem, zamiast kupić 5 papryk, biorę 3, itd. I ta zasada działała przez jakiś czas bardzo dobrze, aż do wczoraj kiedy to poszłam na Kleparz dokupić produktów do leczo i zapomniałam jakie ilości mam  w domu. Dzięki temu została mi cukinia i 2 papryki. 🙂 Ale zyskałam młode, słodkie marchewki na sok do śniadania, więc jest to ogromny plus.

Niech ktoś powie, że ciężko się gotuje duże ilości, to chętnie udzielę mu korepetycji. W końcu od dziecka słyszałam, że powinnam zostać kucharką, bo się nadaję. Możliwe. Tak przy okazji jeśli nie masz obiadu na dziś (nie wnikam dlaczego), to zapraszam na pyszne eko leczo.

Jeśli nie chcesz przyjść na gotowe, to poniżej zamieszczam przepis. Smacznego, bo jest do czego!

Składniki:

• 2 duże papryki – czerwone
• 4 małe papryki – białe
• 6 dojrzałych pomidorów
• 1 cukinia – średnia
• 3 ½ małej kiełbaski – śląska
• masło
• 4 ząbki czosnku
• tubka pasty paprykowej – łagodnej

Przygotowanie:

W głębokim garnku roztopiłam dwie duże łyżki masła, do którego dodałam rozgniecione ząbki czosnku. Zeszkliłam. Następnie wrzuciłam pokrojoną w kostkę kiełbasę. Smażyłam dość długo. Pokroiłam papryki w dość małe kawałki (paski) i dorzuciłam do garnka. Cukinię pokroiłam w drobną kostkę i dołożyłam do pozostałych składników. Podsmażyłam wszystko razem i dodałam wyparzone pomidory bez skórki, które wcześniej pokroiłam w dość duże kawałki. Smażyłam całość razem aż do puszczenia soków. Kiedy zobaczyłam, że „wody” było już dość dużo, to dodałam tubkę pasty paprykowej i dokładnie wymieszałam. Przykryłam i dusiłam na małym ogniu.

Miałam dużo czasu i mogłam sobie pozwolić, by leczo dusiło się przez jakieś 3 godziny, więc wszystkie smaki dokładnie się ze sobą wymieszały, a warzywa były świeże (od mojej kochanej pani z Kleparza) i soczyste, więc nie dodawałam przypraw. Lecz jest to kwestia indywidualnego podejścia. 🙂

Daj mi znać jak Ci poszło i czy smakuje.

Dodaj komentarz