Gdzie jeździć? Z kim jeździć? A może OTR?

OTR, a co to takiego?

Na początku należy wam się wyjaśnienie co to jest:

OTR – Otwarte Treningi Rowerowe. Już sama nazwa dokładnie tłumaczy o co w tym chodzi. Dla uzupełnienia i wyjaśnienia poniżej zamieszczam opis ze strony na Facebooku:

Otwarte treningi MTB/SZOSA są dla wszystkich miłośników jazdy górskiej lub na szosie, którzy chcą podnieść swój poziom jeżdżąc w grupie z innymi. Podczas treningów mamy dużo podjazdów mniej lub bardziej wymagających oraz zjazdów tak samo mniej lub bardziej stromych. Jesteśmy pasjonatami sportowej jazdy na rowerze i chcemy dzielić się naszą pasją i zdobytymi już umiejętnościami z innymi. Nie jesteśmy sponsorowani przez żaden sklep ani rowerową instytucję, nie pobieramy też żadnych opłat i nie jesteśmy wynagradzani inaczej niż uśmiechem czy dobrym słowem.
Na każdym treningu jest min. 1 osoba prowadząca, która prowadzi trening dzieląc się swoim doświadczeniem – doradza, pokazuje i zachęca. Staramy się tworzyć grupy – początkującą i bardziej zaawansowaną – by każdy znalazł poziom dla siebie, ale nie możemy zagwarantować tego na każdym treningu. Tempo staramy się dostosowywać do wolniej jadących uczestników w grupie w takim sensie, że na szczytach podjazdów, na rozjazdach itp. czekamy całą grupą na tych co jadą wolniej, tak więc nikt nie zostanie sam (ale są pewne granice czekania i tempa jazdy – jest to jazda o charakterze sportowym a nie turystycznym). Szczegółowe informacje o konkretnych treningach zamieszczamy z wyprzedzeniem na tablicy profilu OTR.

OK, formalności mamy za sobą 😉

No to teraz od początku.

Jak już uzbroiłem się w mojego aluminiowego rumaka napędzanego nogami – znaczy rower 😉 trzeba było gdzieś jeździć. Oczywiście w mieście jest masa lepszych lub gorszych ścieżek rowerowych, którymi możemy bez problemu przemieszczać się jednośladem. Niestety jak to w mieście, hałas, smród i niewiele z takiej jazdy przyjemności. Trzeba szukać miejsc poza nim.

Jeśli żyjesz w swoim mieście od urodzenia, to masz ułatwione zadanie, bo wiesz gdzie możesz się udać, żeby było ciekawie i oczywiście poza ulicami, blokami, czy innymi samochodami. Jeśli jednak jesteś dość świeżym przybyszem z innego regionu, to już łatwo nie jest. Musisz szukać w „internetach” lub innych przewodnikach papierowych (choć jakoś Ci nie uwierzę, że takowe posiadasz i z nich jeszcze korzystasz 😛 ) gdzie jechać, jak się tam dostać, co możesz tam zastać i czy czasu na powrót wystarczy.

Tak właśnie było ze mną. Analizowanie mapy okolicy w internecie, szukanie zalesionych miejsc, grzebanie po forach rowerowych, czy też przewodnikach turystycznych (oczywiście online). Na szczęście moja ładniejsza połowa, czyli Angelika też lubi jeździć na dwóch kółkach, dzięki czemu nie byłem sam. Wiadomo, że we dwójkę raźniej i do tej pory jeśli tylko czas i pogoda pozwala to razem gdzieś jedziemy.

Tylko co zrobić jeśli jest to dla Ciebie za mało?

Dla Ciebie mało, dla niej wystarczająco. Ty złapałeś to coś na maxa, ciągle Ci mało. Zostaje Ci jazda samemu? No właśnie nie!

Zacząłem szukać. Wszystkiego co jest związane z jazdą na rowerze w Krakowie. W Krakowie, bo tu właśnie mieszkam, dlatego to oczywiste 😉 Pewnego razu trafiłem na stronę OTR Kraków. Poczytałem o co w tym chodzi (masz już to za sobą jeśli czytasz dzielnie od początku) i postanowiłem sprawdzić osobiście. Może poznam nowych ludzi, nowe trasy, nowe miejsca, a jak mi się nie spodoba, to stracę tylko jedno popołudnie. Da się przetrawić.

Nic nie straciłem. Wręcz przeciwnie, zyskałem.

Trening ale taki trochę inny.

Dlaczego inny, już wyjaśniam. Treningi kojarzą nam się często z katorgą, z dążeniem do zajebistej formy, wylewaniem litrów potu, mega zakwasów następnego dnia i zmęczenia do wyrzygania. Ja tak pamiętam swoje treningi bramkarskie z lat młodości. Nic w tym złego nie ma, tym bardziej jeśli jesteśmy sportowcami, jest to większa część naszego życia i jesteśmy dość młodzi. Tylko co jeśli mamy 18 lat plus VAT i to taki srogi? Często mamy rodzinę, dzieci, pracę i inne zajęcia dorosłego człowieka. Gdzie czas na jakiś poważny trening? Nie zawsze jest, tym bardziej siły. Jazda do Tyńca i z powrotem jest spoko jako wycieczka ale tylko raz. Chciałbyś coś więcej ale nie masz ani motywacji, ani towarzystwa, a jednocześnie wiesz, że typowy sportowy trening to za dużo, OTR jest dla Ciebie!

Nie ma się czego bać!

Praktycznie na każdym treningu, bo taka jest forma wspólnej jazdy, jest podział na grupy. Jest grupa początkująca, zwana też wycieczkową, która jest świetna na dzień dobry ale nie sugeruj się nazwą „wycieczka” dosłownie. Tempo nie jest katorżnicze, teren nie jest bardzo wymagający ale jeśli jesteś rowerzystą „z miasta” możesz mieć problemy. Nie znaczy to, że zostaniesz gdzieś w tyłach i o Tobie zapomną, zawsze na Ciebie poczekają, a Ty jeśli się nie zniechęcisz, to będziesz mieć motywację, żeby nie być na samym końcu zawsze. Wiem co mowię, znaczy piszę, bo sam na początku bylem zawsze z tyłu, teraz zresztą nie jest dużo lepiej ale nie wypluwam już płuc po drodze 😉

Typowy trening.

Są też grupy prowadzone przez bardziej zaawansowanych, jak i bardzo zaawansowanych z mocą w nogach niczym holowniki ciężarówek. Z nimi żartów już nie ma, bo oni faktycznie już prowadzą typowy trening. Tam nie ma czasu na czekanie i stygnięcie, czy też marznięcie w zimie. Jeśli jesteś mocny, masz żelazną kondycję to śmiało z nimi jedź, w innym przypadku wybierz inną grupę.

Piszę tutaj głównie o treningach MTB, bo tak jeżdżę ale tak samo jest z „szosą”, czyli potocznie zwaną „kolarzówką” 😉

 

Podsumowując.

Trochę przypadkiem trafiłem na OTR w Krakowie szukając miejsc i możliwości jazdy rowerem po okolicznych lasach i innych dzikich terenach. Po pierwszym moim razie wiedziałem, że to nie będzie ostatni. Jak tylko mam czas, zdrowie pozwala to stawiam się na każdym treningu. Z jednej strony, żeby podnosić swoje umiejętności (bo zawsze ktoś Ci coś podpowie) i kondycję, z drugiej poznaję super ludzi którzy mają podobną pasję do mojej. No i zawsze w kupie raźniej 😉

Każdemu kto jeździ na rowerze, nie ważne czy w terenie, czy po asfaltach polecam tego typu inicjatywy. W Krakowie jest kilka tego typu grup, domyślam się że w większości miast w naszym pięknym kraju znajdziesz ludzi lubiących robić to co Ty, a do tego chętnie dzielących się swoją wiedzą, a tym samym pomagając Ci doskonalić się właśnie w tym co robisz.

A jeśli jesteś ciekaw jak to wygląda w praktyce to patrz poniżej. Film jest z ostatniego treningu, obecnie odbywają się nocą, bo w zimie o dzień jest ciężko, szczególnie jeśli pracujesz 😉

Dodaj komentarz