Jak to jest mieć własną działalność gospodarczą?

Jak to jest mieć własną działalność gospodarczą ale musieć dodatkowo pracować by móc spokojnie spać i nie jeść suchego chleba przepijanego wodą z kranu?

Chyba wiele osób wie jak bardzo jest to skomplikowane i ciężkie. Zwłaszcza że posiadanie działalności, to nie tylko ciepłe bułeczki ale i stare zakalce. Możesz się chwalić znajomym jaką to cudownie przedsiębiorczą osobą jesteś i w efekcie masz działalność i możesz realizować swój pomysł na sukces kreowany na własnych zasadach. Możesz sprzedawać swoje usługi albo produkty, które sam wytwarzasz ale i te które kupujesz od kogoś innego. Dodatkowe produkty dostępne od ręki są zawsze i wszędzie mile widziane.

Przecież zainwestowałeś i teraz cierpliwie – albo przynajmniej sobie to wmawiasz- czekasz aż Twoja inwestycja w jakiś magiczny sposób do Ciebie wróci. Jeszcze gdyby do tego doszło w pakiecie grono stałych klientów, to byłoby już jak w niebie. W końcu to właśnie o to w życiu chodzi żeby osiągnąć swoje niebo i żyć w nim z uśmiechem na twarzy, niekończącym się entuzjazmem i ciekawością co przyniesie jutro.

Wszystko jest super ale do czasu kiedy uświadamiasz sobie, że masz faktury z którymi trzeba coś zrobić. Zaczynasz szukać księgowej. Dobrej i pomocnej. Takiej, która powie Ci co się z czym je albo lepiej… Takiej która zrobi to wszystko za Ciebie, bo przecież Ty się nie znasz, a nie ma sensu się uczyć nowych rzeczy. Poza tym nie masz na to czasu. W końcu człowiek musi czasem spać.

Szukasz księgowej ale oczywiście wybrzydzasz przy tym jak tylko się da. Jest to dla Ciebie nienaturalne? Trudno. Takie są już ludzkie prawa i możliwości. Marudzisz, bo mieszka za daleko, a wypadałoby do niej jechać chociaż raz w miesiącu. Raz. Jak jest blisko, to znowu jest za droga. Przecież nie zarabiasz jeszcze milionów i każdą złotówkę musisz obrócić w palcach kilka razy zadając sobie pytanie „Warto?”. Szukasz i szukasz aż w końcu znajdujesz tą idealną i masz wrażenie, że spada Ci wielki kamień z serca do której był przyklejony kawałek pleśni, która coraz bardziej zatruwała Twoje życie.

Udało się. Masz swoją idealna księgową.

Inwestujesz dużo swojego czasu i pieniędzy aby wszystko było takie wyśnione, wymarzone ale nie możesz zapominać, że na rynku jesteś nowością, która musi jakoś zaistnieć.

Z czasem przychodzą chwile słabości, marudzenia i wątpliwości czy to wszystko ma jakikolwiek sens i cel.

Pracujesz dodatkowo na umowie o współpracę i rozliczasz się za pomocą faktur, które wystawiasz.  Zatem jeśli nie pracujesz to nie zarabiasz. Urlop? Jeszcze za wcześnie. Chorobowe? Nie ma sensu, bo przecież możesz pracować w domu.

Czy to wszystko to problemy?

Skąd!

Życie daje możliwości, które trzeba wykorzystać albo zapisać i odłożyć na później. Przecież możesz wszystko, bo jesteś swoim własnym szefem i Twoje życie zależy od Ciebie. Niektóre pomysły muszą dojrzeć do ich realizacji. Mając działalność nie można, a przynajmniej nie powinno się zachowywać jak rozkapryszona dziewczynka, która nie zjadła obiadu ale chce zjeść czekoladowe lody.

Jeśli nie pracujesz tylko zbijasz bąki, to w przyszłym miesiącu zamiast cukru pożyczasz od sąsiadku kubek tynku z jej ścian. Przecież nikomu się nie przelewa i każdy jest kowalem własnego losu. Musisz o tym pamiętać kiedy zaczniesz wyceniać i sztucznie zawyżać ceny swoich prac i produktów.

Są rzeczy na które warto zwrócić uwagę ale są też takie, które trzeba omijać szerokim łukiem.

Dlaczego?

Bo nie jesteś kopalnią złota i czasu, a niskie składki możesz mieć tylko przez dwa lata. O tym co potem, musisz myśleć już teraz, bo przecież człowiek musi być gotowy na wszystko  ale najważniejsze żeby był przygotowany. Tak jest wygodniej, łatwiej, szybciej, zdrowiej dla Ciebie, Twojej rodziny i najbliższych.

Żeby dobrze pracować musisz swoje zdrowie psychiczne i fizyczne doprowadzić do odpowiedniego poziomu, bo inaczej to się niestety nie da. Nie przejdzie, a to tylko dlatego że człowiek użalający się nad swoim własnym losem nie będzie pracował tak samo dobrze jak ten , który wita dzień z uśmiechem na ustach. Jeśli pracujesz na siłę, to na 70 % nie będzie to wystarczająco efektywna praca i nie będzie z tego odpowiednio dużo korzyści, a jeśli już coś z tego będzie, to będą Ci opadały ręce, ponieważ bilans zainwestowanego czasu i energii nie będzie nawet odpowiadał wynikom, a co dopiero żeby był z tego czysty zysk. Co w takiej sytuacji najlepiej zrobić?

Urlop!

Nawet taki na pół gwizdka. Odłóż komputer i wszystkie przedmioty na bok. Zajmij się czymś innym, a jeśli przypadkiem przyjdzie Ci do głowy jakiś pomysł, to zapisz go na kartce, serwetce czy czymkolwiek co masz pod ręką i odłóż na później. Niech te pomysły ewoluują w coś niesamowitego, co prędzej czy później zostanie w jakiś sposób zrealizowane.

Dopracowuj pomysły.

Nie działaj na oślep.

Czytaj.

Sprawdzaj.

Pytaj.

Nie marnuj swojego czasu, energii i pieniędzy na rzeczy, które nie mają racji bytu, bo to prowadzi do zagłady.

Ostatnio bardzo mocno polecane są spotkania w stylu mainstream.

Dlaczego?

Dlatego że mi się może wydawać, że idealnym pomysłem będzie zrobienie pokrowców na telewizor, a ktoś inny pomoże mi popatrzeć na to wszystko zupełnie inaczej.

Doradzi.

Podpowie.

Otworzy oczy.

Pomoże dobrać materiał i nici.

Wymyśli co można zrobić z resztkami.

Zastanowi się ile osób zatrudnić.

Albo obleje kubkiem wody tylko po to żeby chociaż przez chwilę poczuć się jak Gessler.

Działaj.

Bo możesz.