Frytki Belgijskie w Krakowie

Od dziecka jestem wielką fanką frytek, to prawie jak miłość od pierwszego wejrzenia. Idąc gdzieś i zamawiając zestaw obiadowy zawsze wymieniałam ziemniaki na frytki. Frytki, to niby zwykły ziemniak, a jednak ma w sobie to coś. Chrupiąca skórka i miękkość w środku- o mamo. Lubię te pieczone i te smażone. Nie przepadam za tymi, które ociekają tłuszczem i są rozmoczone przez sosy, keczupy i inne stwory.

Przypadkowo dowiedziałam się, że panowie na rogu Wąskiej i Wawrzyńca stworzyli raj. Odwiedziliśmy go już dwa razy i serio pobudzają podniebienie do granic.

Pierwszy raz

Pierwsze wrażenie rewelacyjne, świetna lokalizacja i ten mural. Podchodzimy bliżej i wita nas pan w pomarańczowej kamizelce z szerokim uśmiechem. Nie pyta „czego?” i nie ma nas w kosmicznej czarnej dziurze. Zamawiamy dużą i małą porcję pytając pana nasze frytki będą pływały, a pan, co? Odwraca się bierze rożek i demonstruje (pewnie po raz setny) gadżet. Wygodny „kartonowy” rożek, a w jego zanadrzu mały pojemniczek na sos, w którym można zamaczać frytki wedle uznania, zamiast wyławiać rozmoczoną breję spod ogromnej ilości czegoś, co powinno smakować jak keczup. Jako że, to był nasz pierwszy raz prosiliśmy też o pomoc w wyborze sosu. Nie było sosu miętowego, o którym słyszeliśmy.

Sos czosnkowy- cud

Sos BBQ- miód

Sos duński- szał

Frytki, którymi nas uraczono były fantastyczne. Chrupiące na zewnątrz i miękkie w środku. Wszystkie były równomiernie osolone, a co najlepsze nawet te najmniejsze frytki nie były twarde. 100% Zadowolenia.

Drugi raz

Nasz drugi raz był wczoraj. Tym razem obie porcje były duże. Pan powitał nas słowami: „panią poznałem od razu, a nad panem musiałem się chwilę zastanowić”. Miłe zaskoczenie. Dziennie przewijają się tam setki ludzi. Większość z nich zadaje takie same pytania jak my za pierwszym razem. Podziwiam pamięć.

Sos miętowy – niebo

Sos suszone pomidory – szaleństwo

 

Idealne jak za pierwszym razem, niezapomniany smak, przemiła obsługa. Daję słowo, że nigdy nie zapomnisz tego smaku.

Prawie bym zapomniała wspomnieć o tym, że ci młodzi ludzie sami robią wszystkie sosy i jak mówili ze świeżych produktów.

Śmiało.

Frytki Belgijskie w Krakowie

Róg Wąskiej i Wawrzyńca.

 

 

 

 

Link do zdjęcia: http://www.flickr.com/photos/osucommons/3724241084/

Dodaj komentarz