Dziwne ogłoszenia – popularne zjawisko

Czy ty się również spotykasz ze zjawiskiem pojawiania się dziwnych ogłoszeń i to we wszystkich dziedzinach?

To w sumie jest dla mnie zjawisko, które jest już tak bardzo popularne, że powinno mieć już jakąś swoją nazwę. Chyba że już ma, a ja jeszcze o tym nie wiem. Całkiem możliwe, bo ostatnio z natłoku pracy i obowiązków jestem odrobinę w plecy. Nadrobię. 🙂

Zauważyłam to nie tylko na typowych stronach z drobnymi ogłoszeniami, jak OLX czy Gumtree. Ja to widzę nawet na Facebooku.

Czy ty też masz wrażenie że tym ludziom się zwyczajnie nudzi?

Do jakiego innego wniosku można dojść kiedy widzi się ogłoszenie typu „Dam pracę”? I to tyle. Nie wiadomo, u kogo, komu, za co, po co, kiedy, w jakich godzinach, w jakiej formie etatu, jaka umowa, itd. Tutaj jest u kogoś tak bardzo mocno zakorzenione „Domyśl się”, że aż nie wiem czy jest sens z tym walczyć.

Możliwe ci ludzie że nie mają życia towarzyskiego i innych ludzi widzą od parady, więc fajnie że szukają sobie alternatyw, bo przecież jak się odezwie do nich 1000 osób, to ze 200 się zdecyduje i przyjdzie. Kilka etapów rekrutacji i wiesz miesiąc spotkań jak nic. Grafik zajęty, kalendarz w końcu zapisany czymś innym niż bezbarwnym długopisem.

Ja niestety nie mam czasu odpowiadać na takie ogłoszenia. Ba! Nie piszę nawet do osób, które na tych wszystkich grupach na FB piszą „więcej info na priv”. Nie chcesz oficjalnie się przyznać ile ktoś ci ma zapłacić za twój produkt, to niezbyt dobrze o tobie świadczy, bo kto ma wiedzieć jak nie autor?

Ja rozumiem że ciężko jest wyceniać usługi, których nigdy wcześniej się nie robiło. Jestem w stanie, bo przez ostatni czas niemal co drugi dzień wyceniam coś według wielu czynników, moich umiejętności i możliwości.

Natomiast jeśli zrobisz kartkę np. zaproszenie na ślub. Wiesz ile zapłaciłeś za wszystkie półprodukty, wiesz ile czasu nad tym siedziałeś, to gdzie leży problem?

Od dziecka nas uczą ile to jest 2+2

Teraz przechodzę do dziedziny, która za pewnie jest bliska każdej osobie, która chociaż raz w życiu wynajmowała mieszkanie. Ogłoszenia o wynajem/ kupno lokalu.

Podobno w Warszawie każdy wykłada kawę na ławę i jeśli odpowiada komuś cała oferta, to dopiero wtedy się człowiek kontaktuje. Od razu wie na czym stoi i może przejść do sedna czyli kiedy może obejrzeć mieszkanie. Kiedy te wszystkie kwoty są tak bardzo utajnione z niewiadomych przyczyn, to trzeba zadzwonić i wypytać ile co kosztuje.

Niestety w Krakowie jest zasada utajniania poszczególnych kwot. Nie wiem co ma na celu taki zabieg ale winszuję pomysłu na zajmowanie sobie czasu i na rozładowywanie własnego telefonu.

Kiedyś miałam taką super przygodę z jednym z panów, który bardzo chciał żeby oglądać mieszkanie, a przy tym bardzo nie chciał podawać szczegółów przez telefon. Nie powiedział tego wprost tylko tak magicznie owijał w bawełnę i zbywał, że nasza rozmowa w pewnym momencie wyglądała tak:

Ja: Jakie są kwoty ukryte pod słowem „opłaty”?

On: No czynsz spółdzielni, prąd, woda, gaz, śmieci i cała reszta, bo przecież z tego się korzysta, to trzeba płacić.

J: Wiem, wiem ale jakie kwoty?

O: No według zużycia, przecież nie płaci pani za coś z czego nie korzysta.

J: Owszem, rozumiem, ale jakiego rzędu to są kwoty?

O: Ciężko mi powiedzieć ile pani zużyje wody, prądu czy gazu.

J: Rozumiem że nie od dzisiaj wynajmuje pan owe mieszkanie i jednocześnie śmiem twierdzić, że widział pan rachunki za dane okresy czasu, a co za tym idzie wie pan jakie kwoty płaci się średnio za miesiąc, mam rację?

O: No tak.

J: Zatem czy jest pan w stanie podać łączną kwotę za wynajem mieszkania?

O: Przecież musiałbym to policzyć, a teraz mi się spieszy, niech pani zadzwoni później albo jutro. Będzie żona i żona policzy.

I takim oto sposobem dochodzimy do sedna sprawy. Po pierwsze i najważniejsze: Żona wie wszystko, a po drugie: Po co tracić czas na takie pierdołowate rozmowy.

Jest takie bardzo popularne powiedzenie:

Nie wiesz to nie mów (a jeśli się nie znasz, to się wypowiedz)

No i właśnie. Gdyby wszystkie dane były jasne, to dzwoniłyby tylko osoby, które akceptują dany stan rzeczy, a tak… Pan Ciężki (bo takie nadałam mu imię po tej rozmowie) odebrał dziesiątki telefonów, umówił się z połową, a czy ktoś w końcu wynajął? Nie wiem. W końcu pewnie tak, bo przecież Kraków, to miasto w którym ludziom, którzy mają mieszkania do wynajęcia wydaje się, że człowiek nawet w oborze mieszkać może i standard jest adekwatny do założeń, gdzie cena liczona w tysiącach jest zbliżona do wynajęcia apartamentu w trochę innej lokalizacji.

Taka sytuacja mój miły czytelniku, co najmniej słaba

Ciekawią mnie również ogłoszenia, które widzę o sprzedaży czy oddaniu przedmiotów używanych. „Stan jak na zdjęciach” i tyle, a zdjęcia zrobione kalkulatorem, więc właściwie nic nie widać. Zatem decydując się na zakup kupujesz kota w worku. Ja te ogłoszenie pomijam. Poza tym mam już jednego kota, więc mi wystarczy.

Wiadomości od ludzi

Sama sprzedaję w kilku różnych miejscach, a nie tylko w moim sklepie i zawsze się staram dobrze opisać dany produkt. Czasami jednak znajdzie się jakiś Andrzej, który do mnie napisze „ile to” mimo że cena jest widoczna gołym okiem. Albo zaproponuje obniżenie ceny, to granic absurdu ale dzięki temu weźmie to już teraz, zaraz, bo właściwie stoi już pod moimi drzwiami.

Odpowiedzi na zapytania

Ostatnio pisałam do jakiegoś pana w sprawie koła do roweru. Rozpisałam się. Zadałam mnóstwo pytań odnośnie tego czy aktualne, kiedy można obejrzeć, gdzie, jak, itd. Pan chyba jest człowiekiem bardzo oszczędnym i ważącym każde słowo, które wypadnie z jego ust. W odpowiedzi na moje 6 pytań dostałam odpowiedź nieziemsko wyszukaną i zaskakującą, a zarówno powodującą uśmiech na twarzy, a brzmiała ona „tak”. Do kilku pytań mogłabym ją podciągnąć, ale do „kiedy i gdzie”, to już niekoniecznie. Zatem jak się pewnie domyślasz nie sfinalizowaliśmy transakcji, bo ta wymiana zdań spowodowała u mnie wybuch śmiechu i odpowiednich komentarzy.

Niekonkretne ogłoszenia

Ja poważnie nie wiem skąd i po co to się wszystko dzieje. Ktoś powiedział, że „Zrobione jest lepsze od idealnego” i „Czas to pieniądz” ale jeśli już dajesz ogłoszenie i nie chce ci się dopisać tych wszystkich istotnych kwestii, by osoba która to będzie czytała już wszystko wiedziała, to chyba musisz olać gapienie się tępo w sufit i zabrać się do roboty.

Oszczędność i inwestycja

Idealne połączenie. Zainwestujesz swój czas, umiejętności i chęci by umieścić darmowe ogłoszenie o tym czego potrzebujesz albo co oferujesz. Tylko wiesz takie idealne i wymuskane, a gwarantuję ci, że oszczędzisz dużo czasu na odpowiadanie na maile i telefony z zapytaniami „Ile?”.

Wiesz że bez facebooka da się żyć?

Sprawdziłam sama na sobie, powyłączałam wszystkie powiadomienia i okazuje się, że zyskałam bardzo dużo czasu. Czasu, który teraz owocnie inwestuję.

Dzięki temu masz co czytać, ja mogę pisać, zarabiać czy choćby spokojnie usiąść i wypić tę zimną kawę.

Dodaj komentarz