Dziś u siebie napisałam o Tobie

To że mam bloga nie oznacza, że jestem wszechwiedząca, nie jestem też wyrocznią. Wielu rzeczy nie doświadczyłam, o setkach nie mam zielonego pojęcia, a o niezliczonej ilości jeszcze nawet nie słyszałam.

Te które zawładnęły moim umysłem na tyle żeby o nich napisać kilkadziesiąt zdań masz okazję czytać i przeglądać każdy z nich w dowolnym czasie.

Coraz więcej osób z mojego otoczenia wie o moim blogu. Kilka z nich przyczyniło się do powstania nowego tekstu, więc proszę oto teraz chciałam powiedzieć, że reakcje tych ludzi kiedy dowiadują się, że mogą u mnie o sobie przeczytać są bezcenne. Poważnie. Jest to bardzo przyjemne uczucie. I oczywiście setki pytań, co napisałam i w jaki sposób. Nigdy nic złego. Przynajmniej z mojej perspektywy.

Wczoraj wieczorem umówiłam się na ploteczki przy kawie z Mariolą. No i Mariola jak to Mariola, gęba się jej nie zamyka. Generalnie świetna dziewczyna z którą można porozmawiać o wszystkim i niczym. Znamy się z Mariolą od… niebawem nam stuknie dwa lata 🙂 A dogadujemy jakby po tej dwójce była jeszcze jakaś cyfra. 

Czasem bywa tak, że dostaje słowotoku i ciężko jej wejść w słowo, a wczoraj po raz pierwszy doświadczyłam tego, że Mariolę zatkało i biedna nie wiedziała, co powiedzieć. Z łzami w oczach wydukała, że to strasznie miłe. Prawie sama się z tego wszystkiego poryczałam. Wiesz jak to jest widzisz łzy i w automacie gdzieś tam w środku czujesz potrzebę solidaryzowania się i też ryczysz. Mimo że nie masz powodu i nie wiesz dlaczego. Twoje oczy zapominają co jest dla nich najlepsze i wylewasz z siebie potoki łez, a kiedy sobie uświadamiasz, że to wszystko jest bez sensu dociera do ciebie, że ten nowy tusz to jednak spływa jak każdy inny. Wyglądasz jak panda. Szczęśliwa panda.

Dziewczyny z pracy wiedzą że mam bloga i coś tam na nim piszę, więc dziękuję wam za te salwy śmiechu i wyrozumiałość. A niech tam!

Luby. Luby jak to Luby. Zanim przeczyta o sobie, to minie wieczność, ale jak już czyta, to niech wie, że chce truskawki!

Moja siostra, która jest moim wiernym czytelnikiem i pomocnikiem jeśli chodzi o zdjęcia, wie co w trawie piszczy. Dzięki za pomoc 🙂

 

Lubię patrzeć jak się cieszycie kiedy czytacie moje teksty. I lubię też te szklane oczy. Fajnie tak.

 

Zaczynam się rozczulać.

Nie, nie będę ryczeć.

Kończę, bo cała szpachla pójdzie psu w dupę.

I bym zapomniała…

 

 

Siostra pozdrów Zoykę.

Mariola pozdrów Oskara.