Dziewczyna #9 – Tami Hoag

Kupiłam tę książkę w sumie z przypadku i nie mam pojęcia czym się kierowałam.

Być może okładką, mimo że wiele razy słyszałam „nie oceniaj po okładce”, oceniłam. Trochę żałuję, trochę mnie to nauczyło pokory, trochę uważności i trochę mnie to rozluźniło, bo w końcu sobie przypomniałam jak bardzo przyjemne jest czytanie książek.

Zwłaszcza teraz kiedy doba staję się coraz krótsza i ilość miejsc w których powinno się być jednocześnie jest coraz większa. Takie czasy.

Okładka atakuje „Bestsellerowa autorka ponad 35 milionów sprzedanych książek”. Chyba wszystkich razem. Pozwoliłam sobie wyszukać inne dzieła tej autorki i trochę ich jest. Być może przeczytam jeszcze jakieś jej dzieło, bo w końcu była „wielokrotnie notowana na liście najlepszych autorów New York Times”, a jej książki przekładane w ponad 20 językach.

Super!

Tylko najwidoczniej ten tytuł nie do końca trafił w mój gust, chociaż nie była to książka, którą mogłabym wpisać na listę tych najgorszych jakie miałam okazję i przyjemność kiedykolwiek przeczytać.

W jednym zdaniu… O czym jest ta książka?

To historia kobiety i mężczyzny, którzy są policjantami i w nowy rok są wezwani do ciała kobiety, które wypadło „na trasie” z bagażnika jednego z jadących samochodów.

Poszukiwania są długie i bardzo enigmatycznie opisane i podczas czytania tej historii miałam co jakiś czas poczucie, że autorka walczyła czy nie dodać tej historii nutki romansu. Był zalążek, historia, dzieci, dwoje dorosłych ludzi. Wszystko było.

Być może cały czar prysnął przez to, że czytałam tę książkę po polsku. Jak wiadomo nawet najpiękniejsze dzieło po przetłumaczeniu nieco traci na jakości i nie wszystko jest tak doskonale opisane jak w języku w którym było stworzone. Cóż.

Chciałabym napisać o tej książce coś, co być może skradnie chociaż twoje serce, ale… nie wiem, co by to miało być. Nie potrafię znaleźć choćby jednego punktu zaczepienia. Takiego który oplotę bawełną i stworzę dzieło sztuki. Nie jestem w stanie. Nie była to dla mnie książka, którą się czyta jednym tchem. Czytałam ją dość długo i partiami, bo po prostu było to męczące.

Jeśli masz czas i ochotę to oczywiście przeczytaj tę książkę i daj mi proszę znać, jakie są twoje odczucia. Być może u ciebie wzbudzi więcej pozytywnych emocji niż u mnie i z przyjemnością bym o nich porozmawiała. Może dostrzeżesz w tej książce coś, na co ja nie zwróciłam uwagi.