Dzień święty święcić

Przykazania wyraźnie mówią żeby w niedzielę odpoczywać tak jak Bóg odpoczywał dnia siódmego po stworzeniu świata.

Świętujmy, więc ten siódmy rzekomo wolny dzień.

Powinniśmy mieć w tygodniu choćby jeden wolny dzień, a od tego, który konkretnie to będzie dzień zależy wiele czynników i niedziela sama w sobie ma coraz częściej niewiele do powiedzenia. Ktoś musi pracować, by ktoś mógł odpoczywać lub przychodzić i męczyć innych swoją frustracją.

Zawsze jakaś ustalona ilość osób musi być na zmianie. Pochodzenie, religia, kolor skóry czy zębów też nie ma znaczenia raczej to, od kiedy stał się oficjalnym pracownikiem, ponieważ ci z dłuższym stażem mają zwykle więcej przywilejów. Zapisanych w długoterminowej umowie z tytułem „umowa o pracę”, a nie tej powszechnie uznawanej za śmieciową- zlecenie.

Umowa o pracę w cale nie chroni pracownika przed zwolnieniem, a tak wielu się cieszy, kiedy mu ją podstawiają pod nos i kiedy już ją podpisze zaczyna mieć wszystko w nosie. Spoczywa na laurach.

Przy umowie zlecenie można odejść, kiedy się chce no chyba, że w umowie został umieszczony zapis o okresie wypowiedzenia.

Umowa o pracę:

– czas określony- dwa tygodnie wypowiedzenia

– czas nieokreślony- dwa miesiące wypowiedzenia

Skąd poczucie bezpieczeństwa?

Rok temu pracowałam z jedną dziewczyną, która była w moim wieku pochodziła z jakiejś małej mieściny, o której nikt nigdy nie słyszał. Na okresie próbnym, to był ogień nie kobieta. Robiła wszystko, co leżało w jej obowiązkach, a nawet więcej. Nie miała problemu żeby zostać kilka minut dłużej czy pomóc komuś w potrzebie. Przyklejono jej plakietkę wzorowego pracownika i podawano za przykład. Osiągnięcie. Ludzie przecież lubią, jak się ich docenia, zauważa, chwali. Nie było najmniejszego problemu z przedłużeniem umowy na czas określony.

Duma i wypalenie

Od złożenia podpisu do zauważalnego spadku zaangażowania minęło niewiele czasu. Poczuła się bezpiecznie. Zagrożenie w postaci utraty ciepłego i wygodnego stołeczka minęło. Pojawiły się próby tzw. przywrócenia do porządku. Jak to się mówi do trzech razy sztuka. Nie wyszło. Nagle okazało się, że wie wszystko najlepiej i ma mnóstwo talentów, o których nikt nie wiedział i niebywale rozwinięte umiejętności takie jak narzekanie, marudzenie, wymyślanie i plotkowanie, co w efekcie zajmowało jej najwięcej czasu. Szkoda. Z umowy o pracę zostało jej tylko wspomnienie. Odeszła z dnia na dzień za porozumieniem stron.

 

 

Niech jej się dobrze wiedzie

 

 

 

Link do zdjęcia: http://www.flickr.com/photos/swedish_heritage_board/3964816763/