Dlaczego chcesz coś osiągnąć?

Od kilku dni się zastanawiam nad tym skąd się bierze w ludziach jakiś taki odgórny przymus czy raczej nacisk by osiągnąć sukces. Przecież jeśli ja osiągnę sukces, to co z tego będzie miał Mieczysław z 5 piętra?

Dodam że w przyszłym roku osiągnę tą magiczną granicę i przeskoczę na 30+. Wiele razy już słyszałam, że w wieku 30 lat, to już trzeba się ustatkować, mieć stabilną pracę, a najlepiej własną firmę, mieszkanie lub dom, psa, dziecko, żonę/męża, dobry samochód i wyjeżdżać co rok na urlop do ciepłych krajów.

Tobie też to wmawiali?

Mówili też „Ucz się, to pójdziesz na studia, dostaniesz dobrą pracę, będziesz dużo zarabiać i będzie cię stać na wszystko czego chcesz”. Taaaa… Nikt nie wpadł na to, że ludzie wybierają kierunki, które ich nie interesują ale można na nich zarobić i stąd się biorą księgowe, które chyba każdego poranka przy włączaniu komputera płaczą nad swoim losem. Prawnicy, którzy wyglądają jak psu z gardła wyciągnięci. Lekarze, którzy nie leczą, a szkodzą. Kucharze, którzy mają problem ze zrobieniem smacznej potrawy.

Każdy zawód można wykonywać źle. Każdy!

Uczą nas od dziecka, że musimy coś osiągnąć i dobrze zarabiać, a wszyscy zapominają o czymś tak ważnym i niezwykle wpływowym jak… Szczęście.

Mi zależy na własnym szczęściu, bo kiedy jestem szczęśliwa, to nawet moja jajecznica smakuje lepiej, dzień jest cieplejszy, łóżko wygodniejsze, notatki bardziej rozbudowane, a kiedy przychodzą dni „posuchy”, to nawet nie mam ochoty by wstawać z łóżka i przeć do przodu.

No i właśnie. Jakiś czas temu odezwała się do mnie moja była sąsiadka, która będąc w moim wieku ma już męża i dziecko. Dodam, że odezwała się do mnie kiedy była świeżo po uroczystym przypieczętowaniu swego posiadania. Napisała mi że jestem już starą panną, bo ona już to wszystko ma, a ja jeszcze nie.

Kurtyna w górę, teraz będzie ciekawie!

Ja niestety nie widzę w tym szczęścia! Nie widzę szczęścia w posiadaniu czegoś, bo każdy już dookoła ma. Byłam zaręczona mając 18 lat i co by było gdybym poszła krok dalej? Teraz pewnie bym była samotną matką, furiatką albo kobietą w wiecznej depresji, bo wtedy się okazało, że ja byłam z „pięknym” pierścionkiem na palcu, a mój ówczesny narzeczony korzystał z dobrodziejstw okolicznych panien pozostających nadal na wydaniu. Późniejsze lata również pozostawiały wiele do życzenia, chociaż ja też nie jestem aniołkiem, bo kilka rzeczy zakończyłam zanim udawało im się rozwinąć i to tylko dlatego że nie zostałam oczarowana i nie porwało mego serca.

Nie jedna babcia by powiedziała „Wstydź się”, bo przecież był przystojny, dobrze zarabiał, więc miałabym tą stabilizację. Gówno prawda. Z ładnej i pięknie zdobionej michy jeszcze nikt się super nie najadł, bo ta micha się sama nie napełnia. Żeby coś wyciągać trzeba najpierw włożyć, a jak wkładać skoro przed miską jest ściana, której nie da się rozbić, przeskoczyć czy pominąć. No nie da się i już.

Dziecko

Nie widzę również szczęścia w posiadaniu na siłę dziecka, bo to przecież mój obowiązek jako kobiety. Kto będzie pracował na moją emeryturę? Jak to kto? Ja! Przecież po to chodzę do pracy by zarabiać, odkładać i żyć jak ja chcę, rozwojowo, przyszłościowo i z klasą. 🙂 Jak miałam 25 lat, to usłyszałam od mojej ginekolog, że to już najwyższa pora na dziecko i ona ze mną nie będzie rozmawiała o antykoncepcji. Mam nadzieję, że się domyślasz tego, że zmieniłam ginekologa od razu po wyjściu z tego gabinetu. Kobietę nazywam szamanką i odradzam korzystanie z jej usług. Nie jestem typem człowieka, któremu obca kobieta wejdzie na głowę ze swoimi morałami i podejścem do życia. Nie ma mowy!

Mieszkanie

Pod tym względem nie jestem stabilna i nigdy nie byłam. W swoim życiu przeprowadzałam się już 17 razy. 4 razy zmieniałam miasta. Nie jestem sobie sama w stanie zagwarantować, że w danym miejscu zostanę na dłużej, więc posiadanie mieszkania w danej lokalizacji w tym momencie jest kaprysem i ukierunkowanym potrzebą chwili. Doskonale wiem i znam podejście wielu osób, że jeśli wynajmuję, to napycham komuś kieszeń. Owszem. Prowadzę sklep, więc i mi napychają kieszenie, gdyby nikt nie kupował, bo przecież po co wyrzucać i kupować nowe produkty, byłabym biedna. Poza tym skoro mam szansę spokojnie dojrzeć do tej ważnej decyzji, to czemu miałabym z tego nie skorzystać?

W tym momencie wrócę do mojej koleżanki, której imienia nie będę wymawiała. Pewnie to czyta albo już nie, bo jest na mnie śmiertelnie obrażona. Powiedziała mi że jestem starą panną. Owszem poniekąd jestem stara i się tego nie wstydzę.

Mam 29 lat i pełno siwych włosów, co jest uwarunkowane genetycznie.

Jednak wolę być starą panną i wyjść za mąż z miłości i dlatego że obie strony tego chciały, a nie dlatego że zaszłam w ciążę, co oficjalnie nazywam to wpadką, a ślub mamy żeby ludzie nie gadali.

Dlaczego?

Dlatego że interesuje mnie własne szczęście, a nie Mieczysława i nie widzę powodu by marnować czas i siły by Mieczysławowi i Grażynie odebrać tematy do rozmów. Jeśli chcą żyć moim życiem, to niech przynajmniej mają o czym mówić, szkoda żeby się nudzili. Kiedy się nie pracuje, to czas jakoś tak wolniej płynie…

3 komentarze

  1. Dokladnie. Sukces to pojęcie względne, dla każdego może oznaczać coś innego. Dla mnie osobiście sukcesem będzie, gdy dojdę do określonych zarobków a co za tym idzie, postawię wymarzony dom 🙂

  2. Każdy ma swoje priorytety. Ważne, żeby dbać o własne szczęście i nikogo przy tym nie krzywdzić.

  3. Dokladnie.

Dodaj komentarz