Czy telewizja manipuluje twoim życiem?

Każdy z nas ma w życiu coś do powiedzenia. Wielu mówi jasno i otwarcie, a niektórzy trzymają to wszystko głęboko w sobie. I to zależy tylko i wyłącznie od nich czy ich racja wyjdzie na zewnątrz i jak szybko, to nastąpi.

Jestem na wygnaniu, gdzie mam stały dostęp do telewizora. Nie mogę powiedzieć, że działa to na mnie dobrze, ale nie narzekam zbyt głośno, bo nie lubię. Może dla ciebie telewizor jest całym życiem, albo większą jego częścią. Dla mnie nie. Jest dodatkiem bez którego świetnie sobie radzę, a kiedy już jest i w dodatku włączony, to strasznie mnie rozprasza. Zwyczajnie nie mogę się skupić na swojej pracy. I tu nie chodzi o to że jakość przekazywanych informacji powoduje, że moja uwaga zostaje zwrócona w innym kierunku, tutaj chodzi raczej o rozmiar bzdury i głupoty.

Przykładowo, wracam do nieswojego domu po pracy i zastaję włączony telewizor. TVN, bo to przecież takie polskie i patriotyczne. I co widzę? Ukryta prawda, Trudne sprawy i inne programy pokazujące wymyślone problemy innych ludzi. Jestem w stanie to w jakimś stopniu zrozumieć, ale ileż można oglądać, co się dzieje u sąsiada, a co u babki od dalmatyńczyka, która mieszka dwa bloki obok. Nuda! Mam swoje życie, może nie jest usłane różami, ale jestem z niego zadowolona i nie mam najmniejszego powodu do tego by żałować czegokolwiek. No tak mam. Owszem, czasami subtelnie narzekam ale robię to mało inwazyjnie. Te programy może mają na celu by pokazać ludzi, którzy mają gorzej lub podobne problemy i wzbudzić u ludzi wyrzuty sumienia, współczucie czy inne uczucie, które jest odruchem bezwarunkowym u większości społeczeństwa. Nie wiem. Kiedy oglądam telewizję mam dziwne wrażenie okrutnej i wszędobylskiej sztuczności, która jest na tyle jawna i naoczna, że każdy niezależnie od bystrości, wieku czy stanu umysłu odgadnie, że to wszystko to jedna wielka bzdura, pomyłka i nietakt.

Okazuje się że jestem w okrutnym błędzie. Jest mnóstwo ludzi, którzy tylko czekają aż TVN wyemituje pierwszy z tych życiowych programów i ciągną do wieczora, bo chyba dopiero od wiadomości człowiek może zaznać trochę luzu i po raz pięćdziesiąty obejrzeć sobie Szklaną pułapkę albo Kevina samego w domu. Mam wrażenie, że jedyną zmienną są wiadomości i prognoza pogody, chociaż mogę się mylić, co by mnie bardzo mile zaskoczyło, bo mam uczucie strasznej monotonni, a co za tym idzie nie mam parcia na posiadanie telewizora i wykupowania sobie setek programów na których stale i niezmiennie powtarzają jedno i to samo, a kiedy raz na czas puszczą w końcu coś, czego od dawna nigdzie nie było, to trąbią o tym już miesiąc wcześniej, żeby zgarnąć sobie rzeszę widzów, którzy usiądą sobie z piwem czy lampką dobrego wina przed telewizorem i z przyjemnością obejrzą reklamy przerywane filmem.

Do tej pory oglądałam telewizję tylko w czasie kiedy przebywałam u rodziców. I bardzo często mi się zdarzało, że oglądałam jakiś tam film i nagle włączają się reklamy.

Czekam.

5 minut później idę do toalety.

Wracam.

Znowu czekam kilka minut i widzę, że nie zapowiada się, że zaraz się skończą.

Idę, ponieważ nagle czuję, że może bym coś zjadła.

Kanapki!

Robię sobie pyszne kanapki, które idealnie będą pasowały do fantastycznej herbaty z miodem.

Wracam.

Dalej reklamy.

Zjadam wszystkie moje kanapki i wypijam gorącą herbatę, bo taką lubię najbardziej.

Zanoszę naczynia do kuchni i w drodze powrotnej idę do skarbca moich rodziców, gdzie jest mnóstwo słodyczy. Stoję wybieram, przebieram i w końcu mam.

Spacerkiem przed telewizor i jeszcze muszę „chwilę” poczekać.

Może problem polega na tym, że za szybko się ruszam. Nie wiem. Generalnie w tej całej sytuacji chodziło o to że zwyczajnie zapominam, co oglądałam. I nie ma to nic wspólnego z tym, że to co oglądałam było beznadziejne i zwyczajnie przymuliłam, tutaj w grę wchodziło raczej, to że zbyt duża ilość reklam psuje moje postrzeganie tego, co przed chwilą robiłam. I gubię się. Zdecydowanie jest zbyt dużo reklam w czasie przerw między filmami, może dla reklamodawców jest to ogromny plus i dla właścicieli stacji, ale nie dla mnie, bo i tak nie wierzę w to co mi podsuwają pod nos. Doskonale wiem, że jedno małe pranie bez namaczania nie wypierze mi starych brudnych skarpetek do tego stopnia, że będą lśniąco białe, podobnie z firankami. Wiem też doskonale, że po wsypaniu proszku do miski i zamieszaniu tego z ufajdaną (czyt. bardzo brudną) bluzką nie wyciągnę jej po chwili i będzie miała intensywniejszy kolor, będzie sucha i od razu wyprasowana.

Możesz mnie atakować niezliczonymi ilościami badziewia i absurdów, a ja i tak spojrzę na to wzruszę ramionami i pójdę w drugą stronę.

 

Życie?

Przeznaczenie?

Czy mniej hajsu?

  1. Oj, a myślałam, że już zaczynają mi szwankować synapsy, bo przez długie bloki reklamowe zdarza mi się zapomnieć, co oglądałam… Dobrze wiedzieć, że nie jestem odosobnionym przypadkiem. 😉 I też wykorzystuję reklamy – na tej odkurzę przedpokój i powieszę pranie, na następnej zjem kolację i pozmywam, a na kolejnej wezmę prysznic…

      • Angelika, 23 października 2015, 16:41
      • Autor

      Wcześniej nie miałam telewizji, teraz mam nawet problemy z internetem. Już zapomniałam, co to są reklamy. 🙂

  2. Nie ma nic gorszego od przerwy na reklamę podczas oglądania filmu, w którym akurat zaczyna się dziać. Napięcie opada i nie czujemy już tak wielkiego zainteresowania akcją. Rzeczywiście jest za dużo reklam dlatego staram się włączać TVP, na którym przerwy są tylko pomiędzy programami. Jeśli tam nic nie ma – lecę do internetu. Potwornie irytują mnie te seriale paradokumentalne. Przepraszam za wyrażenie, ale nie ma tam niczego oprócz darcia japy. Ileż można się drzeć i wyzywać? Dno! A później się dziwią, że ludzie zaczynają widzieć problemy tam gdzie ich nie ma.

  3. Oglądam telewizję, ale tylko wybrane pozycje, żadnych seriali paradokumentalnych, ani teleturniejów z wyjątkiem jednego, naprawdę dobrego, w starym stylu, unikam również filmów z reklamami, chyba, że to jest naprawdę ciekawa pozycja, a ja mam coś do zrobienia – wówczas wykorzystuję czas reklam. Też zdarza mi się zapomnieć, co oglądałam, reklamy zupełnie gubią treść nastrój filmu 🙂

Dodaj komentarz