Czy jestem uprzedzona?

Czy jestem uprzedzona? Ależ skąd! No chyba że jesteś na mojej czarnej liście. Oczywiście podzielę się z nią z tobą. Zdradzę ci kilka moich sekretów i pozycji, które plasują się na jej szczycie.

Niestety jestem strasznie pamiętliwą uprzedzoną francą, np. do dziewczyn które maja na imię Karolina. Możesz być cudowna, piękna, ładna, zgrabna czy zabawna. Oczywiście że możesz, ja i tak wiem jedno- nie polubimy się, a przynajmniej ja ciebie, bo wystarczy że krzywo spojrzysz, spóźnisz się czy cokolwiek innego zrobisz w sposób, który mi się nie spodoba, to ja to będę komentowała i sprowadzała do rangi złych czynów które nie powinny mieć miejsca. I za każdym razem powiem „Czego się można było spodziewać? Imię zoobowiązuje!”. Niestety spotkałam kilka dziewczyn o tym imieniu i ani jedna nie stąpała mocno po ziemi, ani jedna nie była poważna czy odpowiedzialna. Wszystkie działały mi na nerwy i powodowały że opadały mi ręce.

Może to kwestia przypadku.

Nie wiem.

Podobno księgi imion mówią prawdę i to co tam jest się sprawdza.

Cała uwaga skierowana… Na mnie!

Nie przepadam za osobami, które na siłę muszą zwrócić na siebie uwagę. Zwyczajnie działają mi na nerwy. Ten typ osób, które mówią do ciebie mimo że widzą, że rozmawiasz przez telefon i dokładnie ten sam, który wcina się w Twoją rozmowę z kimś, bo akurat musi bardzo pilnie zadać absolutnie i niezwykle ważne pytanie „Która godzina?” i pyta mimo, że ma zegarek na ręce i swój własny telefon przed nosem. Niestety ten typ osób powoduje, że gotuje się we mnie wszystko, co tylko może się zagotować. Na siłę staram się nad tym panować lecz niestety nie zawsze mi się to udaje. Wiem że nie można mieć wszystkiego, wiem też że nie muszę w sobie wyrabiać nawyku akceptowania tego typu zachowań, bo i po co? W tym przypadku zdecydowanie nie ja powinnam się zmieniać i dopasowywać do świata.

Głupie i złośliwe komentarze

To akurat jedna z pozycji, która jest w TOP 5, rzeczy, które powodują u mnie parę z uszu. Można to bardzo łatwo porównać do hejtowania ale tak twarzą w twarz. Niektórzy te swoje bzdury wygadują nieświadomie. Inni gadają co im ślina na język przyniesie i nie przychodzi im nawet do głowy, że ich potok słów wziętych prosto z wysypiska śmieci i zmieszanych z gnojem z pobliskiego pastwiska zwyczajnie jest nie na miejscu i jest bardzo nietaktowny. Prawda jest taka, że ten gnój i śmieci mogą zachowywać dla siebie i niekoniecznie muszą się nimi dzielić.

Mieszkanie

Kiedy mieszkałam na Ruczaju, to miałam takich wspaniałomyślnych sąsiadów, którzy zamiast wynosić swoje śmieci do odpowiednio oznakowanego kontenera, to stawiali je za swoimi drzwiami. Nie muszę nawet pytać ale pewnie doskonale wiesz, że nowoczesne budownictwo nie jest aż takie boskie pod każdym względem i bardzo często z sąsiadem dzieli nas tylko cienka ścianka i wszystko przez to słychać. Zwłaszcza jak sąsiad coś głośniej powie. Tak więc zdajesz sobie sprawę, że te cudowne zapachy wpadały do mojego mieszkania. Po jakimś czasie już nie wytrzymałam i zwróciłam uwagę sąsiadowi i wiesz co powiedział? „Nie wiem o co chodzi, bo u mnie nie czuć”, dasz wiarę? Dokładnie jak „Nie wiem o co chodzi. U mnie działa”. W związku z tym poprosiłam by trzymał je sobie w domu, skoro on nie czuje, a ja czuję i czuć nie chcę, bo mam swoje śmieci i te mi stanowczo wystarczają. Sąsiad chyba zrozumiał i zaczął… Stawiać je na swoim balkonie. Ja się wcale nie dziwię, bo to człowiek w pełni sprawny był, do windy miał blisko, z windy do wyjścia i kontenera rzut beretem. Niby blisko, a jednak tak daleko. Zwłaszcza na bezrobociu kiedy człowiek jest tak bardzo zabiegany, że nie wie jak się nazywa. 🙂

Mój komentarz nie był złośliwy.

Chociaż mogłabym to powiedzieć w zupełnie inny sposób. Dziś korzystałam z publicznej toalety i wyszła pewna dama, jedna z tych, które podnoszą tak wysoko głowę, że aż dziw że jeszcze nie wpadła pod nadjeżdżający samochód, bo na plebs przecież nie może spojrzeć. I ta piękna cudowna, kolorowa dama z podniesionym czołem podeszła do Babci Klozetowej i mówi „W tej toalecie to jest strasznie brudno, to pewnie faceci, bo każdy facet to fleja”, pani Babcia nie odpowiedziała nic tylko patrzyła. Dama wyszła, a Babcia Klozetowa powiedziała mi że ona przed naszym przyjściem skończyła szorować kible i że ta Dama nie pierwszy raz przychodzi i zawsze sama brudzi, nie sprzątnie po sobie i wychodząc komentuje, bałagan który właściwie sama zrobiła. Fakt, faktem było czysto i pachniało środkami czystości.

Zagajanie rozmowy na siłę

Czy to na ciebie też tak działa? Kiedy osoba z którą zwykle nie rozmawiasz albo rozmawiasz raz na rok zaczepia cię pytając o dzień, pogodę w Afryce, mrówki w województwie obok lub flamastry do malowania. Odpowiadasz, ale jednocześnie wiesz, że ten ktoś ma to totalnie w dupie i jednocześnie na pytanie „Ja ci mija dzień?” możesz odpowiedzieć „Dziś rano czesałam włosy grzebieniem”. Niezależnie co powiesz, to i tak idzie to w eter i zapewne pozostanie bez odpowiedzi. Jest też typ który pyta ale tylko po to by ci coś opowiedzieć, bo koniecznie musi się pochwalić.

Chwalenie!

Ha! Tutaj kobiety wiodą prym. Znajoma chciała się ze mną spotkać koniecznie i pilnie, bo dostała pierścionek, który nawet nie był zaręczynowy. Inna bo zrobiła paznokcie i podobno były boskie. Podobno. Jeszcze inna bo kupiła sobie torebkę od Prady. Obchodzi mnie to wszystko tyle, co zeszłoroczny śnieg. Chyba że ja też powinnam co dzień trąbić o każdej rzeczy jaką dostałam. 🙂

I mój ostatni typ, który nazwałam… Nie rozumiem?!

Och do nich możesz mówić, opowiadać, tłumaczyć jak krowie na rowie i zawsze spotkasz się ze ścianą. Zawsze. Jeszcze na koniec zamiast się postarać, skoncentrować i próbować zrozumieć, to nie. Nie zrobi nic poza powtarzaniem jak mantrę „Nie rozumiem, no nie rozumiem, no nie wiem”. Szlag mnie trafi! Weź długopis, notuj, rysuj, maluj, użyj wyobraźni i się postaraj. Jak pani w szkole kazała liczyć, pisać esej czy rozwiązywać zadania z chemii to też tak było? U mnie nie. Ale przecież ja jestem z Bielska i mi kazali się uczyć nie po to by mieć zawód i iść na studia, ale to po bym potrafiła sobie w życiu poradzić, i wiedzieć że 120 darmowych minut nie wykorzystam w godzinę, bym mogła złożyć zamówienie do swojego sklepu i umieć to wszystko dodać by wiedzieć jaki mam stan magazynowy, bym umiała czytać ze zrozumieniem itd. Takie proste rzeczy wśród tej całej bezużytecznej wiedzy jaką nas zawalają. Chociaż dla niektórych informacja o tym kiedy się urodziła jakaś „gwiazda” jest ważniejsza niż to że kwas się wlewa do wody, a nie odwrotnie.

Ludzie ja was wszystkich szanuję, niektórych kocham, innych lubię, a jeszcze innych omijam szerokim łukiem.

Dlaczego?

Bo wolę spędzać te piękne ciepłe letnie dni w spokoju i z uśmiechem na ustach, a nie tworzyć wyszukane wiązanki, które będę sobie mogła w duchu z siebie wyrzucać salwami niczym karabin maszynowy, a pozwolą mi rozładować emocje bym ci nie musiała mówić po raz kolejny prosto w twarz, że ta rozmowa nie ma najmniejszego sensu.

  • Woowo jakie kryteria, chyba lista takich ludzi jest ciężko domknąć. Sam mam taką listę ale jak widzę jest skromniejsza i mniej jest kryteriów

  • „Zagajanie rozmowy na siłę” – w samo sedno! Jakbym czytała o niektórych moich (nie)bliskich…!