Czego dziś potrzebujesz od życia?

Każdy z nas doskonale wie czego potrzebuje. Jeśli masz ochotę na kiszonego z czekoladą, to zjedz go. Gdy chcesz zjeść pure z groszku, to to zrób. Gdy masz ochotę leżeć i pachnieć, to leż i zrób wszystko by pachnieć.

Co to daje?

Robisz to czego potrzebujesz od życia i zaspokajasz swoje zachcianki, a co za tym idzie uwalniasz swój umysł. Każdy z nas ma takie dni kiedy ma na coś ochotę ale nie wie na co i tak podjada, cuduje, szuka i je różne dziwne rzeczy mieszając je ze sobą. Ile osób oszukuje i kiedy ma ochotę na czekoladę z orzechami laskowymi i tofii (ta moja czekoladowa miłość z Milką trwa już bardzo długo), to kiedy napije się ciepłego kakao, to przecież nie będzie to samo i ta czekolada będzie za nim chodzić. Dręczyć, nęcić, kręcić dziurę w brzuchu.

Nasze potrzeby

Jeśli ja wiem co jest dla mnie dobre. Jeśli jestem świadoma tego co sprzedaję, itd. to w jaki sposób  Grażyna z Pipidowia Dolnego, matka dwójki cudownych i słodkich dzieci jest mnie w stanie przekonać, że jestem słabym sprzedawcą, bo nie mam w ofercie jej super mega boskich i porywających (podobno i rzekomo, chociaż śladu po tym nie ma) bransoletek? Przecież sprzedaję podobne po 4 złote za sztukę. Jej są identyczne i ona je ma po 20 zł.

No i?

Doliczyłam wszystkie moje koszty i wyszła taka kwota. Niestety nie będę zawyżała ceny, bo Grażyna chce uspokoić swoje sumienie, bo sprzedaje coś zdecydowanie za drogo i ten produkt nie jest wart tej ceny.

Idźmy dalej

Idę do piekarni po bułki z sezamem, bo je kocham nad życie. Jeśli mi ktoś powie, że bułki z makiem też są dobre, to jeszcze jestem skłonna mu uwierzyć. Ze słonecznikiem, już trochę mniej. Na pozostałe wspaniałości w formie dodatków patrzę z wielkimi oczami. Sprzedawca twierdzi, że są super, bo musi to sprzedać żeby zarobić. Rozumiem. Ja powiem, że pszenna bułka posypana czarnuszką nie jest dobra, to nie od razu oznacza, że nagle producent wycofa owe bułki. Skoro są w sprzedaży, to pewnie było wykonane badanie rynku i jest na nie zbyt, a co za tym idzie mam swoją rację, bo nie każdemu będą smakowały.

Pracuję z ludźmi już jakieś 13 lat. W większości miałam bezpośredni kontakt z klientem i niekiedy mam ochotę wylać komuś na głowę wiadro zimnej wody, dlaczego? Ponieważ chciałabym by otrzeźwiał. Świat nie kręci się wokół jednostki. Świat kręci się wokół nas wszystkich. To my sami dzielimy się na pojedyncze jednostki. Grupujemy, bo przecież człowiek jest stworzony do życia stadnego. Do zakładania gospodarstwa domowego, wyprowadzania od rodziców.

Dobra znam kilka smutnych przypadków, gdzie kawaler na wydaniu w wieku adekwatnym, a trzyma się kurczowo mamusinej spódniczki. Skąd to się bierze? No skąd? Bo mama robi najlepsze obiady? WOW! Naucz się od niej gotować i gotuj. Mama najlepiej pierze i prasuje? Niestety czasy zacnych Frani mamy za sobą. Obecnie można za rozsądne pieniądze kupić dobrą pralkę do której nawet w czasie prania można dorzucać zaplątane skarpetki. Zakupy można robić przez internet. Moi mili. Mama wiecznie żyć nie będzie, a wy nie jesteście już dziećmi, więc pozwólcie jej odpocząć, tak zwyczajnie…

Jeszcze dalej

Dostałam ofertę, nową, świeżą, produkt „dopiero” wyszedł na rynek. Szkoda że ten sam tekst słyszę od kwartału. Raz dzwonił pan, potem pani, a teraz znowu pani. Pierwszy pan był super, pośmialiśmy się i rozmowa rewelacyjna, konkretna. Druga pani zadzwoniła i również była bardzo miła, na moją informację, że ktoś już dzwonił i że nie byłam i póki co nie jestem zainteresowana, a jak nagle będę, bo mnie olśni, że te rewelacyjne algorytmy, które w jakiś nieziemski sposób mają mi pomóc nabijać serca na Instaramie są mi jednak niezbędne do życia, to się do nich odezwę. Pani zrozumiała i powiedziała, że ona nawet wie, kto do mnie wcześniej dzwonił. Dziś po raz kolejny dzwoniła pani, lecz tym razem inna. Nie dała sobie przegadać, że nie jestem zainteresowana, że nie mam czasu, chęci i że nadal nie jestem zainteresowana i że zupełnie niepotrzebnie dzwoni, bo jej koleżanka zostawiła przy mnie notatkę. No nie dało się jej przegadać, bo przecież taki super produkt, to nic tylko brać.

Nie!

To jest tak jak z tym garażem o którym kiedyś pisałam. Jeśli nie masz samochodu, to nie kupuj garażu z nadzieją, że jeśli kupisz garaż, to szybciej kupisz samochód. Jeśli masz rozmiar XL, to nie kupuj ciuchów w rozmiarze S z nadzieją, że jak kupisz, to szybciej schudniesz. Nie ma sensu robić błędnego koła i zapętlać kłamstwa. Przecież takie rzeczy nie sprawiają przyjemności, bo to jest jawne oszukiwanie siebie. Poza tym skąd możesz mieć pewność, że za te pół roku, ta sukienka, bluzka czy spodnie będą ci się podobały tak samo jak w dniu zakupu?

Po co tracić energię na rzeczy, które nie powinny mieć miejsca?

Coraz częściej się nad tym zastanawiam. Jesteśmy dorosłymi ludźmi. Każdy z nas ma co dzień i każdego dnia 24 godziny, a różnie tym czasem dysponujemy.

Jedni urabiają się po łokcie, bo chcą mieć więcej zer. Inni leżą do góry brzuchem i liczą zabite szmatą muchy. Kolejni sobie dorabiają, jeszcze inni planują wakacje. Ile z tych osób jest szczęśliwych? Ciężko jest to określić. Ile osób powinno takimi być?

Każdy.

Bądź sobą i rób co uważasz za stosowne, a nie to czego wymaga od ciebie tłum zupełnie obcych ci osób.

Tłum nie wie o twoich problemach, pasjach, zachciankach, itd.

Tłum nie wie.

I pewnie się nie dowie.