Call, czyli Połączenie z Halle Berry

Szczerze to nigdy nie wiedziałam jak zapisuje się imię tej jakże uroczej i ładnej kobiety. Młodej damy o wiele lepiej brzmi, ale ona już chyba do najmłodszych nie należy. Nie wiem jak Wam, ale mi dalej jej nazwisko kojarzy się z Limb Bizkit i oczywiście z ich Behind blue eyes.

Jakoś tam przypadkiem obejrzeliśmy film Call, szczerze to nie pamiętam już czy ktoś go polecił, czy był to zwykły ślepy traf. Jakie odczucia wzbudził… Zapowiadał się miło i przyjaźnie, jako kolejna historia o miłości, tylko po to żeby zmienić się w koszmar dwójki dzieci i wyrzuty sumienia. Jak to lubił powtarzać jeden ze stałych pracowników finansów na czarnym tle „ teraz pytanie za sto punków” czy wyrzuty sumienia powinny zamienić się w silniejszą wolę? Większą pewność siebie? Wiarę w lepsze jutro?

Prawdopodobne.

Nie można powiedzieć, że film jest przewidywalny i małostkowy. Widać wyraźnie jak bohaterka przeżywa przegraną walkę z nieznajomym, by później z entuzjazmem i samozaparciem dociągnąć sprawę do samego końca, mimo przeciwności losu.

Kiedy oglądałam ten film przez dłuższy czas miałam wrażenie, że reżyser chciał przedstawić historię „telefonistki”, jednak z czasem docierało do mnie, że jest to historia z próbą opowiedzenia jej z perspektywy dwóch stron.

Pierwszą jest oprawca- porywa kolejne młode kobiety, które w jakimś stopniu są podobne do jego zmarłej siostry, z którą (chyba) łączyło coś więcej niż zwykła braterska miłość.

Drugą stroną jest wybawca- młoda, ładna pani wiedząca doskonale, co robi, siedząca w wygodnym biurze po bezpiecznej stronie kabelka, pomocna, opanowana, łącząca się z cierpiącym cud kobieta przypadkowo wybrana przez los.

W bardzo dużym skrócie można powiedzieć, że jest to kolejny film o walce dobra ze złem, gdzie zło wygrywa bitwę, ale przegrywa wojnę.

Film mi się nawet podobał. Nie urwał mi żadnej kończyny ani organu, ale chyba jestem w stanie go polecić. Zatem. Polecam.

 

P.S.

Zwróćcie uwagę na to, że w Polsce również posiadamy taką centralę i takie pozornie urocze panie jak oni w swoim 911. Polska niestety jest specyficzna, tam Cię poinstruują jak pomóc potrzebującemu, o czym często można poczytać wiadomościach, a u nas? Krótka historia z życia wzięta: Mijam przystanek autobusowy, widzę leżącego pana na chodniku, który strasznie krwawił. Dzwonię na 112, a tam pani z pełną gębą mlaskając mówi:

– Oddycha?

– Tak oddycha.

– Czyli żyje, śmierdzi?

– Nie proszę Pani, ale krwawi, może Pani przysłać karetkę?

– Przytomny jest?

– Nie.

– Weźmie go, obudzi i zapyta czy wyraża zgodę na przyjazd karetki.

 

Po dłuższej przepychance i próbie wmówienia mi, że to pewnie jakiś pijak bił się i teraz odsypia w końcu łaskawa panienka wezwała tą karetkę. Pan nie był pijany, miał zawał, uderzył się i upadł.

 

Przydałaby nam się taka amerykanizacja i lepsza służba zdrowia.

 

 

Link do zdjęcia: http://www.flickr.com/photos/statelibraryofnsw/3210838977/sizes/o/in/photostream/