Brud, smród i śmieci

Ustawa śmieciowa jest na ustach wszystkich. Przygotowaliśmy się do tej małej amerykanizacji przez dłuższy czas. Nasza wspaniała spółdzielnia wysłała do każdego mieszkańca po 2-3 pisma informujące o tym, jaki kolor służy, do czego, jakie będzie ustawienie śmietników w małej blaszanej wiacie. Przypominano, jakie kary zostaną nakładane na nas za to, że nie segregujemy, chociaż obiecaliśmy.

Obiecaliśmy?

Ponad miesiąc temu w naszej skrzynce znaleźliśmy pismo z prośbą o zdeklarowanie sposobu wyrzucania odpadów. Dobra. Jako ludzie nieprzyzwyczajeni do takiego cudowania, postanowiliśmy nie segregować. Większy koszt, ale zwyczajnie mamy za małe lokum, żeby wstawić kilka osobnych koszy. Jesteśmy nie ekologiczni. Trudno. Postanowione. Jaką dostaliśmy odpowiedź ze spółdzielni?

Pragniemy Państwa poinformować, że Zarząd Spółdzielni zdeklarował dla wszystkich lokali i terenów […] selektywne zbieranie odpadów, żywiąc przekonanie, że podążając śladem nowych społeczeństw musimy się nauczyć selekcjonowania śmieci.

Jeśli znali już odpowiedź na swoje pytanie to, dlaczego nas pytali? Po co marnowali tyle kartek? Tyle czasu poszło na marne. O wiele łatwiej by było, gdyby zwyczajnie poinformowali wszystkich Kowalskich i Nowaków, że mają segregować, koniec i kropka. Zaoszczędziliby tyle papieru i tuszu.

Obcy ludzie zadecydowali za mnie. Mam segregować śmieci mimo wszystko nawet, jeśli moje mieszkanie jest zbyt małe, aby wstawić trzy trzykolorowe pojemniki. Nie mamy typowo polskiego domu, nasz kosz nie stoi pod zlewem.

W sumie nie mam pretensji o to, że rozkazali mi robić coś, na co nie miałam w ogóle ochoty, rozdrażnili mnie tym, że rozkazali, a w ogóle się do tego nie przygotowali. Ludzie już od tego 2 lipca segregowali swoje śmieci w domach, ale wrzucali do jednego kontenera. Bzdura.

Jeszcze większą bzdurą jest segregowanie tych śmieci, a one i tak zbierane są do jednej śmieciary i zawożone na wysypisko, gdzie są segregowane. Wstępna selekcja może i jest potrzebna, ale kiedy na pytanie „Po co segregujemy śmieci skoro i tak są mieszane?” słyszymy odpowiedź pracownika MPO „Bo ta ustawa śmieciowa to bzdura” to w momencie znikają wyrzuty sumienia.

Kilka miesięcy temu pod naszym blokiem (wspominałam już chyba kiedyś o tym) na parkingu namalowano wielką kopertę i załączono do niej znak, mówiący o tym, że trzy dni w tygodniu w godzinach takich a takich nie można na niej stawać, bo wtedy przyjeżdża śmieciareczka. Gitara.

Chociaż. W raz z ustawą śmieciową zmieniła się nasza śmieciara. Przyjeżdżają inni panowie nową furą, nie stają na zarezerwowanym dla siebie miejscu. Wolą zablokować na kilka minut ulicę, wyjąć powoli kontenery z naszego za małego śmietnika, poobijać samochody, które staną na ich drodze, by na samym końcu ponaklejać karne kutasy. Kto by pomyślał, że w Krakowskim MPO pracują takie chojraki.

Dalej nie mam trzech dodatkowych kolorów koło zlewu i nie zamierzam mieć. Czy to oznacza, że nie jestem Eko?

 

 

Strzeżcie się śmieciary.

 

 

Link do zdjęcia: http://www.flickr.com/photos/library_of_congress/2162968075/

Dodaj komentarz