Arabska żona – Tanya Valko

Arabska żona, jako pożyczona książka. Nie należę do osób, które lubią pożyczać coś od kogoś, a tym bardziej książek. Kiedyś lubiłam chodzić do biblioteki. Trzymać po kimś jakieś dzieło i obserwować jej zniszczenie, zapach, wygięcia, otarcia i inne dodatki od czytelników. 

Niestety te czasy minęły, lubię mieć swoje ksiazki, zbierać je, czytać po kilka razy, cieszy mnie to że mogę do nich wrócić w każdej chwili. Może to już starość, a może dlatego że jakoś wydaje mi się, że mam do niej zbyt daleko i trochę nie po drodze.

Kupuję. Dostaję. Wchodzę w posiadanie.

Książki, to taka jakby miłość i powołanie. Uwielbiam je bardziej niż czekoladę, Nutellę czy czerwone żelki. Z wzajemnością.

Chyba

Tę akurat pożyczyła mi Arla, bo kiedyś pojechałam do Bielska i wylewałam swoje wszystkie smutki i żale, no gorszy moment, taki w którym człowiek najchętniej by usiadł, ryczał i walił głową w ścianę. U mnie to wyglądało troszkę inaczej, bo ja zwyczajnie miałam gorsze dni, ale że nigdy nie miałam zapędów destrukcyjnych, a zwłaszcza masochistycznych, to zwyczajnie musiałam sobie pogadać i wyrzucić z siebie całe bagno jakie chodziło mi po głowie.

Gadałam, mówiłam, paplałam, marudziłam, narzekałam, opowiadałam.

Mam wrażenie, że opowiedziałam zbyt dużo i za bardzo się otworzyłam, ale spoko wszystko zostało można powiedzieć, że w rodzinie, więc niekoniecznie jest się czym przejmować. W zamian za moje paplanie i głupotki Arleta wpadła na pomysł, żeby pożyczyć mi Arabską żonę żeby to utrzymało mnie w przekonaniu, że nie tylko ja miałam zepsuty okres w moim życiu, a tym bardziej żebym do tego nie wracała.

Zatrute jabłko zawsze będzie zatrutym jabłkiem

Choćby się paliło i waliło nic nie zmieni zatrutego jabłka, można je zniszczyć, zepsuć, wyrzucić, ale ono dalej będzie istniało, jeśli nie materialnie, to w naszej głowie. W gorszej sytuacji nie tylko w naszej głowie i na pewno znajdzie się grono osób które nam przypomni co się działo i mimo wszystko trzeba będzie ich słuchać, bo tak nas wychowano.

Kultura przede wszystkim

Choćby ci przeszkadzało, że ktoś znowu mówi o twoim byłym, przyjacielu, który kopnął cię w dupę po latach, czy pseudo koleżance rozpowiadającej twoje historie i sekrety, to i tak słuchasz. Po części odruchowo, ale jest w tym trochę ciekawości, bo przecież zawsze dowiadujesz się czegoś nowego o pozornie bardzo dobrze znanej ci osobie.

Ja tak miałam i mam dalej. Niby nie chce, bo mam to wszystko głęboko w nosie i daleko za sobą, ale jakoś chętnie zawsze posłucham „nowinek” i zwykle są to rzeczy, które miały miejsce w czasie trwania naszej znajomości, ale teraz jest już za późno na złość i żal. Kłamstwo ma krótkie nogi, a poza tym jest tyle przesympatycznych osób które chcą pomóc, że w każdej (!!!) sytuacji znajdzie się ktoś życzliwy który chętnie przekaże coś czego nie powinien. Niby przypadkiem i w trakcie rozmowy, ale przemyci co nieco i liczy na twoją ciekawość, że zapytasz o co chodzi.

Zapytasz?

Pewnie zapytaj i rozniesie się ploteczka, że dalej ci zależy. Chcesz czegoś o czym sam nie wiesz. Najlepiej nie rób nic, daj chwili trwać i przyjmij na klatę wszystko co usłyszysz i zapomnij. Ja słuchałam, łączyłam czas i miejsce i teraz już wiem, jak doskonały był mój wybór. Perfekcja przede wszystkim.

Arabska żona

To książka napisana prostym językiem i czyta ją się ją bardzo łatwo. Czasami miałam wrażenie nierealności i braku połączonych faktów. Jakby autorka pisała książkę w urywkach i na koniec nie czytając wszystkiego połączyła, to w pozorną całość. Tej książce mogę też zarzucić słabe podzielenie na podrozdziały, które są widoczne, ale dociera, to do czytelnika dopiero po kilkudziesięciu stronach. Taki typ, co poradzić. Jedynym problemem jest, to że są to straszne przeskoki w wydarzeniach i czasie, i ciężko jest to „ogarnąć”. Jednak jeśli chodzi o wydarzenia z życia codziennego, rodzinne, zdrowotne, towarzyskie, rodzicielskie, generalnie z każdej dziedziny, to jak najbardziej polecam. Z tej ksiazki można wyciągnąć kilka wniosków, m.in. to że jeśli dociera do ciebie, że depczesz po gównie i więcej niż jedna osoba, mówi ci to prosto w twarz, to oznacza, że faktycznie są to twoje nogi w twoich własnych butach, a to łajno po którym stąpasz trzeba jak najszybciej usunąć i nie ma się nad czym zastanawiać. Nie ma sensu się łudzić, że będzie lepiej. Jeśli do tej pory nie jest, to nagle nie wyrośnie z tego drzewko szczęścia. Ludzie się nie zmieniają z dnia na dzień na lepsze. Ok. Na kilka godzin lub dni, to owszem, ale nigdy na stałe. Zabolało? Eeee nie… Święty mikołaj też nie istnieje, aniołków też nie ma. Gwiazdka owszem spada, ale dla każdego kiedy indziej, króliczek z kurczakiem i baranem jest kwestą sporną. Prezenty dostajesz od najbliższych, którzy lubią sprawiać ci radość i lubią patrzeć na twój uśmiech. No chyba, że dostajesz 25 raz z rzędu pakiet czarnych skarpetek, to wtedy chyba sobie zasłużyłeś na tą zemstę w najczystszej postaci.

To tyle

Życie to nie bajka i niech ci nawet nie przychodzi do głowy myśleć inaczej. Ja mam swoje kredki. Ty masz swoje kredki i koloruj nimi jak chcesz, ale pamiętaj żeby nie wychodzić za linię.

Dodaj komentarz