Na 6 urodziny 6 moich blogowych wpadek

W związku z tym, że to właśnie dzisiaj i dzięki tobie mogę świętować już 6 urodziny bloga, to dziś wyjątkowo zamiast informacji co mi się udało zrobić, a co jest związane z blogiem, to wymienię 6 rzeczy/sytuacji w których poległam w taki czy inny sposób.

  1. Długo walczyłam ze sobą, by napisać coś co miałoby więcej znaków niż tekst długości SMS, a w porywach tyle co taka krótka notka prasowa. Niby samo mięso, ale jednak wyglądało to raczej jak serwis informacyjny, a nie blog na którym ktoś ma się dowiedzieć czegoś o czymś, o mnie albo o tym co mnie otacza.
  2. Uznałam że posiadanie bloga na własnej domenie jednak nie ma sensu, bo przecież nie mam czasu na pisanie, więc wróciłam na blog.pl. Domena przepadała, ktoś ją wykupił i chciał mi ją odsprzedać, a ja płakałam w poduszkę nad własną głupotą. Dobra. Nie płakałam, piłam wino. Za dużo wina.
  3. Trafiałam kilka razy na główną Onetu. Nie byłam do tego przyzwyczajona i za każdym razem myślałam że coś się zepsuło i pytałam ludzi, jak naprawić statystyki w Analytics. Tak bardzo nie mogłam uwierzyć w swoje możliwości, że ciągle myślałam że to awaria na łączach i pomyłka. Do tego stopnia, że kiedy znalazł mnie na tej głównej Onetu znajomy dla którego pisałam teksty, to mu wmawiałam, że coś mu się wydawało, bo gdzie? Ja? Tam? Niemożliwe.
  4. Zapomniałam o urodzinach bloga na które się szykowałam. Przygotowałam teksty, zdjęcia, całą tę otoczkę miałam doskonale opracowaną, ale… zapomniałam tego opublikować. Chyba samo zaplanowanie idealnej małej kampanii sprawiło, że poczułam że to jest to i już koniec. Obudziłam się kilka dni po. Powinno mi być wstyd, ale wtedy płakałam ze śmiechu za każdym razem jak sobie o tym przypomniałam.
  5. To był rok w którym twierdziłam „niech się dzieje wola nieba” i nikomu nie mówiłam że prowadzę bloga. No chyba że ktoś zapytał. Ale kto pyta o takie rzeczy? I… Miałam drobne spięcie z jedną z dziewczyn z którą trochę sobie żartowałam z „blogerek”, które za paczkę wacików są w stanie zrobić wszystko. W końcu ta dziewczyna jakimś cudem trafiła na mojego bloga. I miała do mnie żal do końca naszej znajomości, że jej o tym wtedy nie powiedziałam, a ona się śmiała z blogerów. Zupełnie do niej nie docierało, że przecież ja też się śmiałam. Chyba uznała że nie może mi zaufać, skoro śmieję się z absurdów blogosfery i potrafię o pewnych rzeczach mówić na głos. 
  6. Za każdym razem sobie obiecuję że rozhulam tego bloga. No przecież mi się uda, bo ma potencjał i słyszę przychylne głosy i czuję poklepywanie po ramieniu. I za każdym razem kiedy już działa i moi czytelnicy do mnie wracają, to po kilku tygodniach okazuje się, że mam pilniejsze sprawy. 😉 Nie wiem co się ze mną dzieje. Za każdym razem mam jakieś zaćmienie mózgu.

Ja przecież wszystkich moich czytelników kocham z całego serca i chcę żebyście do mnie wracali. Tylko chyba też musicie mi przypominać o tym że jesteście i dzięki temu będzie tutaj więcej tematów do rozmów.

Będzie więcej mnie i więcej was. Fajnie będzie. 🙂

P.S.

7. Ze 3 lata temu się pomyliłam i obchodziłam 4 urodziny. 2 lata temu też obchodziłam 4 urodziny. Dzięki temu obchodziliście ze mną 4 urodziny 2 razy i nikt się nie zorientował. 🙂